wtorek, 12 grudnia 2017

Kyrie eleison! (Tekst z dnia 4 października 2017 roku. )

Każdy z nas ma swoje granice tolerancji. Jednym wiele ludzkich zachowań nie przeszkadza, ale bardzo się oburzają, kiedy ktoś użyje słowa powszechnie uważanego za wulgarne. Jedni przymykają oczy na pijanych kierowców, ale kobieta w krótkiej spódniczce ich bardzo bulwersuje. Inni wykazują zrozumienie, dla powszechnej w Polsce tradycji, nie wracania z pracy z pustymi rękami.
Ja też często się zastanawiam, jakie zachowania ludzkie mi nie przeszkadzają, a które doprowadzają mnie do szału. Obserwując internet, czytając posty i komentarze, bardzo łatwo możemy zdefiniować swoje emocje. A dziś jest właśnie taki dzień, kiedy nie złe lub dobre czyny ludzkie królują, lecz właśnie postawy i poglądy, które każdy może swobodnie wyrażać, chociaż chyba nie każdy powinien.
Ostatniej nocy znowu przeszły przez Polskę wichury i zrobiły spore spustoszenie. Pani premier chyba całą noc nie spała, nauczona ostatnią wtopą po huraganie na Pomorzu. Tym razem obserwowała dokładnie, gdzie się należy pojawić i w jakim momencie, by się właściwie wylansować. Tak bardzo już się przyzwyczaiłam do jej pitolenia, że właściwie już mnie nawet nie denerwuje. W całej tej sytuacji znacznie bardziej powaliła mnie na ziemię wypowiedź jednej poszkodowanej kobiety. Oczywiście podzielam pogląd, że kiedy dzieje się coś złego, to straty materialne są mniej ważne od ludzkiego życia, ale żeby się z takich nieszczęść cieszyć, lub za nie dziękować... to jest dla mnie przesada. Dlatego zaskoczyło mnie to często powtarzane w telewizji zdanie:

Jaki dobry bóg, że nikomu się nic nie stało...

Droga Pani wznosząca ręce w górę w geście dziękczynienia. Tak do końca to nie ma Pani racji. Dwie osoby ostatniej nocy zginęły, a około 40 osób zostało rannych. I nie wiem, czy to stwierdzenie było akurat w tym momencie na miejscu, czy było wyrazem głupoty, czy zwykłego egoizmu, że akurat Pani się udało uratować. Może ja jestem nienormalna, ale nie jestem w stanie nazywać dobrym, boga, który powoduje katastrofy pogodowe. No chyba, że tym razem okazał się bogiem sprawiedliwym. Widząc, te autokary i pociągi, w których za państwowe pieniądze podróżują do granic Polski obłąkani ludzie modlić się z nienawiści, sama bym na nich wszystkie plagi egipskie zesłała. Idziecie się modlić z nienawiści, nienawiści do tych nieszczęsnych ludzi, którzy uciekają przed wojną, żeby się czasem do WAS nie wybierali, bo byście się musieli kromką chleba podzielić z nimi. Nawet Jezusa byście zlinczowali, bo nie jest prawdziwym Polakiem. Jesteście religijnymi dewiantami. Za chwilę będziecie dziękować bogu, że wam w wypadku obcięło tylko stopy, a nie całe nogi. Jaki dobry bóg, przecież mógł nas bardziej ukarać... Jaki dobry bóg w Las Vegas, tylko 50 osób zginęło, a 500 leży rannych w szpitalu, a resztę tłumu oszczędził. Ludzie, przecież to jest chore. Gdybyście mieli normalnie poukładane w mózgach, to byście się chociaż trochę na tego swojego boga zezłościli. Bo skoro nic złego nie zrobiliście, to dlaczego to was spotyka? Dziękujecie za zło, dziękujecie za karę, na którą nie zasłużyliście? Dziękujecie bogu za to, że to kogoś obok was, tak samo niewinnego spotkało nieszczęście, a nie was? To jest chore.
Wszelkiego rodzaju przepowiednie mówią o tym, że zanim nastąpi koniec świata, ludzie zaczną wariować i zachowywać się nieracjonalnie. A ja na was patrzę i myślę, że te przepowiednie zaczynają się spełniać w Polsce, a koniec świata jest bliski.
Znalazłam ostatnio na FB post o mniej więcej takiej treści:

Pogardzam PO, Nowoczesną, PSL, i wszystkimi innymi KODziażami i lewakami.
(No i oczywiście na zdjęciu 3 flagi, dwa orły i 5 krzyży.)

Ja znam definicje pogardy, ale nie znam tego uczucia. Nigdy w życiu, a miałam do czynienia z różnymi szmaciarzami, nigdy w życiu nie odczułam pogardy do nikogo...Nie muszę nikomu tłumaczyć w gronie jakich prawdziwych Polaków taki post się pojawił. Bóg, honor, Ojczyzna na sztandarach, a w sercu nienawiść, pogarda i tępota umysłowa.
Czasami nie musi się wydarzyć coś spektakularnie złego lub dobrego. Takie zwykłe, małe wydarzenia, czasami jedno zdanie usłyszane w telewizji i już zaczyna nam się kreować obraz Polski takiej, jakiej nie chcieli byśmy nigdy oglądać. Polski, w której można publicznie człowieka oceniać po tym, czy ktoś by go ruchał, czy nie. A najśmieszniejsze jest to, że mówi to prawdziwy Belmondo: łysawy dupek z obwisłym brzuchem, który nawet sobie nie jest w stanie zobaczyć tego narzędzia do ruchania, chyba, że w lustrze. Typ, którego nawet kijem na odległość by się dotknąć nie chciało. Czasami się cieszę, że znakomita większość obywateli świata nie rozumie naszego pięknego języka i nie może zobaczyć, jak bardzo może być obrzydliwy, kiedy go używa rasowa świnia ludzka, (żeby nie obrażać świń zwierząt).
Polsko, Polsko, jaka naprawdę jesteś? Dlaczego wszyscy mądrzy i kulturalni ludzie się gdzieś pochowali, a w pierwszym szeregu idą brzydkie, krzywe gęby, które wszystkich nienawidzą i wszystkimi gardzą. Dlaczego wszystko, czego dotkną zamienia się w szambo? Dlaczego dobro nie jest dobrem, a zło złem? Dlaczego wszyscy nagle wierzą kłamstwom, zapominają o myśleniu i uczuciach?
Tego wszystkiego nie wiem, nie wiem coraz bardziej. Ręce mi opadają, albo czasem szczęka, kiedy słyszę takie zdanie o dobrym bogu, który po raz piąty w tym roku zrywa ludziom dachy z domów i niszczy samochody. I dziś mnie to wkurza, ale czasem rodzi się gdzieś z tyłu głowy taka myśl, że chyba jednak szczęśliwsi są ci ślepi i głusi na prawdę. Widząc jak coraz więcej ludzi popiera zaistniałą sytuacje, lub są obojętni, wielokrotnie czuje się dziwadłem, odszczepieńcem społecznym.
I wracając do pytania, o granice tolerancji...Na pewno łatwiej mi jest zaakceptować to, że ktoś jest zły, niż to że jest głupi. I jestem zdania, że można być klasycznym skurwysynem, ale swą osobowość eksponować elegancko, a nie od razu być telewizyjną maciorą Romkiem Sklepowiczem. ( znowu obraziłam zwierzęta), chujem napalającym się seksualnie na manifestujące kobiety.
Na pewno rani mnie bardzo buta, ordynarne prymitywne kłamstwa, bo są one wyrazem braku szacunku dla odbiorców. Dołuje mnie także niesprawiedliwość, która dzieje się w tej chwili każdego dnia. Drażni mnie polityka hurtowa, kiedy dożywia się różne grupy społeczne, lecz się nie dostrzega człowieka, jako jednostki. A przecież każdy zasługuje na indywidualna ocenę. Każdy ma jakąś historię. Tydzień temu po raz pierwszy w życiu pomyślałam ze spokojem o śmierci swojego Taty ( a raczej z przerażeniem, co by było, gdyby jeszcze żył). Pomyślałam, że los mu oszczędził tej ustawy dezubekizacyjnej. Mój Ojciec, czwartego dnia stanu wojennego, o czwartej nad ranem został siłą wyciągnięty z łóżka i wcielony do ZOMO. Matka o mało na zawał nie zeszła. Żeby się od tego wątpliwego przywileju uwolnić, dotkliwie oparzył sobie dłoń ( grzebiąc we wnętrznościach policyjnej suki), po czym został zwolniony do domu. Ale on miał pierwiastek zdrajcy od urodzenia. Podczas wojny bawił się na podwórku z niemieckimi dziećmi, bo akurat miał za sąsiadów normalnych Niemców, którzy nie segregowali dzieci na nasze i wasze. No i służył w LWP, wprawdzie obowiązkowo, ale w sekretariacie sztabu ze względu na ładny charakter pisma. Opierdolili by mu emeryturę, jak nic! Najsmutniejsze jest to, że państwo w tej chwili w ogóle nie widzi człowieka, nie próbuje zauważyć jego historii, ale każe nas wszystkich po równo, jakbyśmy nie mieli twarzy. Jakie to musi być upokarzające dla starego człowieka, który nigdy nic złego nie zrobił, że dziś, u schyłku życia wrzuca się go do jednego worka z bandytami... Czasami się zastanawiam nad tym patriotyzmem...bo czy warto kochać taki kraj, który nas krzywdzi???
Chciałabym na koniec, jako puentę, zacytować zdanie z wczorajszego odcinka ucha prezesa, który polecam, jak zawsze: 
...
...i dobrze, do tej pory przy korycie byli złodzieje, niech się teraz uczciwi ludzie nachapią...Kyrie eleison! 

Genialne... lepiej PISowskiej Polski opisać nie można. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kręta droga z czarnej dupy. ( Tekst z dnia 19 marca 2019 roku.)

Od dawna nie rozumiem mojego kraju. Nie rozumiem polityków i obywateli. Ale tak naprawdę, jak wszyscy ulegam manipulacji i poddaje się ogó...