niedziela, 10 grudnia 2017

List do matki narodowca. (Tekst z dnia 17 listopada 2016 roku.)

Wyraziłam się wczoraj, że pisze do WAS ostatni raz. Miałam na myśli oczywiście adresatów listu, czyli osoby służące wrogim Polsce mediom. Nie obawiajcie się, póki co, jeszcze nie zamierzam WAS wszystkich opuścić. Nie ważne, że jest nam pod górkę i wiatr w oczy wieje. Jeszcze nie doszliśmy do celu. Nie zatrzymamy siw w połowie drogi. Walka się nie skończyła!
Wczoraj, jak już wspomniałam, zwracałam się do tej grupy osób, których władza określa mianem suwerena, czyli do tych owieczek, którym się wydaje, że teraz to one o czymś decydują. Czy liczę na ich zrozumienie? Nie za bardzo. Mój język polski i ich, znacznie od siebie się różnią. Pomyślałam, że mogłabym także napisać list do narodowca, ale podejrzewam, że w tym wypadku łatwiej znalazłabym wspólny język z moim psem, przynajmniej na poziomie emocji. Ale może w tym środowisku jest ktoś, kto byłby w stanie mnie wysłuchać i może mój list wywołałby w jego głowie jakiekolwiek refleksje. Piszę więc dziś do Matki narodowca, bo może choćby na polu matczynej miłości będziemy się mogły porozumieć. Jest mi o tyle łatwiej, że miałam kiedyś taką matkę w gronie znajomych.
Droga Alino! Tłumaczysz mi z dumą, że Ty w przeciwieństwie do mnie wychowałaś swych synów w duchu patriotyzmu, że nie zadają się z byle kim, mimo to, że tak, jak ja mieszkacie za granicą, że są prawdziwymi Polakami, żyją w promieniach chwały Piłsudskiego i żołnierzy wyklętych.
Alina, Ty naprawdę nie rozumiesz, że ludzie chcą żyć normalnie? Na co dzień mają gdzieś Piłsudskiego i jego zasługi dla Polski. To już historia, a my powinniśmy uczyć nasze dzieci patrzeć w przyszłość. Zresztą sądzę, że sam Piłsudski miałby już dość, że wycieracie nim sobie gębę przy każdej okazji. Naprawdę nie szkoda waszej energii na te wojenki? Czego wy chcecie? Wojny z Rosją, czy czego? Wtedy będziecie zadowoleni? Za długo już żyjemy w pokoju?Naprawdę uważacie, że powinniśmy wszystko zniszczyć, żeby takim ludziom, jak Ty udowodnić, że jesteśmy patriotami? Twierdzisz, że politycy opozycji nie kochają naszej Ojczyzny. A ja tego nie wiem. Nie mam żadnych podstaw by wysuwać takie sądy .Każdy inaczej odczuwa patriotyzm. Ale nie można pozwolić, jakiejś agresywnej propagandzie, wyprać sobie mózg. A ja widzę, że wy przyjmujecie bezkrytycznie jakieś bzdury, z których nic konstruktywnego nie wynika. Zrozum, tamte czasy nie wrócą! Piłsudski nie wstanie z grobu. Trzeba patrzeć w przyszłość, a nie ciągle odkopywać trupy. Jad wyrzucacie z siebie z każdym słowem. Jest mi żal tych dzieciaków, które wyrywają płytki chodnikowe, bo im ktoś tak karze i nawet nie pomyślą, że ta płytka to nie jest żaden komuch, tylko kawał betonu. To, że ktoś pokrwawionymi od roboty rękami te płytki układał, nie dla komuny, tylko żeby było po czym chodzić. Naprawdę tak trudno to zrozumieć? Ludzie pracowali, bo kraj był zniszczony, bo nie było gdzie mieszkać, nie było co jeść. A wy teraz ich opluwacie, bo przyszło im żyć w tamtych czasach. Oni sobie tego nie wybierali. Chcieli tylko żyć, mieć dzieci, być szczęśliwymi. Cieszyli się, że już nikt nie strzela na ulicy, że nie ma nalotów, łapanek, że nie trzeba się bać o dzieci, kiedy wychodzą z domu. A wy teraz ich opluwacie i mówicie, że nie byli Polakami, że nie byli patriotami. Słyszę od Ciebie, że w czasie okupacji Polacy mieli bardzo dobrze, że byłoby lepiej gdyby Ruscy nas nie wyzwolili. Rany! Ty wiesz co mówisz?Wszyscy wiedzą, że gdyby Hitler nie napadł na Rosję, to ta wojna potrwałaby jeszcze długo. I nie mówię tak dlatego, że Rosja ma jakieś wielkie zasługi, ale po prostu oni jedni nie ulegli Hitlerowi. Było ich tak wielu, że walczyli do skutku. Na pewno nie jesteś głupia i wiesz, że w drugiej wojnie najwięcej zginęło Rosjan. Nie mieli nowoczesnego uzbrojenia, oddawali wiec życie. Co by o nich nie mówić, to jest niezwykle waleczny naród. A wy teraz niszczycie nagrobki żołnierzy, opluwacie je? Skąd wiesz, że ten konkretny nieznany żołnierz, to był zły człowiek? Tylko tyle o nim wiesz, że był Rosjaninem, a już go nienawidzisz. Dużo wiem o wojnie od swoich bliskich. Wiem, że Rosjanie, wyzwalając Polskę zostawiali po sobie kiepskie wrażenie. Po pierwsze, zjadali wszystko co zjeść zdołali, resztę zabierali ze sobą. Ale tak wielka armia musiała coś jeść. No i kobiety musiały się przed nimi chować. Byli bowiem dość wyposzczeni. Poza tym większość z nich to byli ludzie o niskiej kulturze. Ale Niemcy, ludzie o kulturze wysokiej też dopuszczali się gwałtów. A my Polacy? Co robiliśmy z Żydami i to nie tylko w czasie wojny, ale także przed i po? Tacy jesteśmy dobrzy ludzie? Babcia mi opowiadała, jak Niemcy uciekali z naszej okolicy. Był to styczeń. I ci, którzy uciekali to nie byli żołnierze, tylko rodziny niemieckie osadzone w polskich majątkach. A polskie kobiety zabierały Niemkom płaszcze i ściągały z głów chusty. Wiesz, takie duże chusty, które częściowo owijały głowę, a częściowo służyły do okrycia przytulonych do matek maleńkich dzieci. To my Polacy tak postępowaliśmy. Ja to wiem od ludzi, którzy to przeżyli, więc nie dam sobie "nasrać" do mózgu. Ty mentalnie dążysz do wojny, chcesz na nią wysłać swoich synów? Ja chcę żeby moje dzieci żyły w pokoju i szacunku do wszystkich narodów, do Rosjan także. Bo to naród o wielkiej i pięknej kulturze. A największym wyrazem człowieczeństwa jest umiejętność wybaczania.
Nigdy nie zrozumiem, dlaczego matka może uczyć własne dzieci nienawiści. Nienawiści do ludzi, których nie znają i może nigdy nie poznają, także do tych, którzy już nie żyją. Dlaczego wychowują je w kulcie śmierci, choćby to nawet była śmierć w chwale Ojczyzny? Matka powinna za wszelką cenę chronić swoje dzieci. Powinna uczyć je miłości i czerpania przyjemności z życia. A wy wychowujecie swych synów, na eunuchów, którzy walą konia po spaleniu ukraińskiej flagi, bo tylko to ich jeszcze podnieca. A, przepraszam, to katolickie dzieci. One się nie masturbują.
W całej historii świata, kobiety zawsze były wrogami wojny, bo oznaczała ona dla nich cierpienie, samotność, śmierć synów, mężów czy braci. Dopiero w faszystowskich Niemczech matki były dumne ze swych synów morderców i z radością posyłały ich na front, bo uważały ich za nadludzi, którzy muszą pełnić swoją misję oczyszczania świata. Szkoda, że minęło prawie 100 lat, a świat nadal jest pełen tych wyrodnych matek. Matek, które nie rozumieją, że za Ojczyznę nie trzeba ginąć, że w czasach pokoju, trzeba dla niej uczciwie pracować, że to jest miarą patriotyzmu. Każdego dnia mamy okazje do heroicznych czynów, do pomagania innym, do dzielenia się, do miłości. Przestańmy patrzeć na życie przez pryzmat cmentarzy.
Wiem, te moje słowa do większości z was nie trafią. Postrzegacie swoje życie, jak jakąś grę komputerową. Ale w realu, wasze dzieci nie będą mogły wcisnąć klawisza o nazwie "RESET" i zacząć od nowa. Mają tylko jedną szanse na szczęśliwe życie. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Patrząc w lustro Syzyfa. ( Tekst z dnia 16 października 2019 roku)

Myśli kłębią mi się w głowie rozmaite. Obiektywnie rzecz ujmując większość z nich nie kwalifikuje się do wypowiadania na głos. Oczywiści...