czwartek, 7 grudnia 2017

LIST DO PREZYDENTA (Tekst z dnia 15 sierpnia 2015 roku. )

Panie Prezydencie Nie- Mój niestety!
Z wyborami jest trochę tak, jak z igrzyskami lub innymi imprezami sportowymi. Kiedy odbywa się mecz finałowy Ligi Mistrzów, to każdy z nas oczekuje z podnieceniem, na końcowy rezultat. Każdy z nas ma także swojego faworyta. Jeśli ten faworyt wygra, jesteśmy szczęśliwi, a jeśli przegra to zawiedzeni. Ale ten zawód trwa krótko. Bo jeśli ktoś zna się na sporcie, to widzi, że zazwyczaj wygrywa lepszy. I kiedy wybuchają szampany, kiedy posypie się konfetti, a zawodnicy płaczą ze szczęścia, to zapominamy o wszelkich urazach i cieszymy się tym świętem razem ze zwycięzcami, szanując jednocześnie przegranych, którzy najczęściej przegrywają tylko o włos.
Podobnie jest w dniu wyborów, bardzo nas to pasjonuje, ale, jeśli jesteśmy zwolennikami demokracji, powinniśmy wybór Polaków zaakceptować.
Ja wierzę w demokrację. Byłam pierwsza, która w dniu wyboru Pana na Prezydenta, krzyczałam: Dajcie człowiekowi szansę, może się zerwie ze smyczy, może zacznie mówić własnym głosem, może, może, może...Oczywiście dostało mi się za to od wielu osób, bo wszyscy wiedzą, że miłośniczką partii, która Pana wystawiła do wyborów, nie jestem.
Niestety, ta moja nadzieja trwała bardzo krotko. Dawałam Panu szansę mimo tej obrzydliwej kampanii wyborczej, o której pisałam wszędzie, do mediów, do polityków, do znanych osób... Zastanawia się Pan o czym mówię? Mówię o osobach, które w waszym, czyli PIS-u imieniu opanowały wszystkie portale społecznościowe. Mówię, o tych spreparowanych życiorysach ludzi wam nieprzychylnych, polityków PO, dziennikarzy, prof. Bartoszewskiego. O tych wykrzywionych zdjęciach Prezydenta Komorowskiego, Donalda Tuska, Ewy Kopacz i innych waszych przeciwników. Mówię o pogrubianiu foto shopem zdjęciach Pani Komorowskiej, pół nagich zdjęciach pary prezydenckiej z doklejanymi męskimi członkami np. do czoła. Mówię też o dużo gorszej rzeczy: O kwitach produkowanych masowo i publikowanych w internecie mających świadczyć o agenturalności polityków PO, lub o ich działalności przestępczej. Może Pan powiedzieć: Nie wiedziałem... Ale Pan wiedział, bo listy z informacjami na ten temat wysyłałam też do polityków z pańskiego otoczenia i mediów Pany przychylnych. Gdyby Pan chociaż raz powiedział, że to, jak traktujecie przeciwników, jest złe, że lepiej wygrać w uczciwej walce, niż za pomocą wulgarnych zdjęć i pomówień, zasłużył by Pan na szacunek. Niestety, Dla Pana ugrupowania, cel zawsze uświęcał środki. Naprawdę nie czuję się Pan z tym ohydnie, że wygrał Pan tak nikczemnymi środkami? Kiedy całuje Pan w rękę kobietę, żonę, matkę, nie przychodzi Panu na myśl, że Pani Komorowska też jest kobietą, czyjąś matką? Nie przeszkadza to Panu, że Pańscy zwolennicy nazywali ją cytuję: „ maciorą, spadochronem i poduszka powietrzną prezydenta”? Wiem, że Pan w swej bucie, będzie nadal udawał, że nic o tym nie wie, tak jak udawał Pan podczas całej kampanii. Nie spodziewam się, by Pan kiedykolwiek się do tych sytuacji odniósł.
Ale, jak wspomniałam wcześniej, ja Panu dawałam cień szansy, bo pogodziliśmy się w Polsce z wieloma rzeczami. Zaakceptowaliśmy po kolei wszystkich prezydentów, Pana Kaczyńskiego, który nie był z mojej bajki, ale na jego szacunek miała wpływ jego małżonka, kobieta najwyższych lotów. Zaakceptowaliśmy Prezydenta Kwaśniewskiego, który mimo wielu wad okazał się człowiekiem o wielkiej klasie. Nawet Znosiliśmy, gdy to było konieczne Prezydenta Jaruzelskiego. Ale niech Pan wybaczy, żadnego z nich podczas swej dłuższej, czy krótszej kadencji, nie widzieliśmy tak często na kolanach, jak Pana w ciągu tego tygodnia Pana prezydentury. I nie jest pan na kolanach przed sztandarem, czy nawet przed krzyżem. Najczęściej klęczy Pan przed jakimś opasłym facetem w kiecce, który chce prezydenta mojego kraju wykorzystać, do osiągnięcia władzy nad tym narodem. Czy wie Pan dlaczego nikt nie wie, jakiego wyznania są przywódcy innych krajów. Bo to jest w złym tonie afiszowanie się ze swoją wiarą. O, nigdy Pan nie będzie moim prezydentem. Mój Prezydent nie zaczynał by publicznie dnia na klęczkach. Ludzi prawdziwej wiary charakteryzuje to, że się z nią nie manifestują. Pan, ma wiarę „na pokaz”. Służy ona Pany do szantażu emocjonalnego ludzi wierzących. To jest wstrętne. Kiedy widzę Pana na klęczkach, czuję się poniżona, czuję się bezradna i zniewolona.
Wybaczyłam Panu wiele rzeczy, byłam gotowa dać Panu szanse. Ale wiem, że nie istnieje Pan bez poparcia Biskupów. I dlatego, nie może być Pan Prezydentem wszystkich Polaków, bo nigdy nie będzie Pan Prezydentem Ateistów, Muzułmanów, Buddystów. Ludzie, którzy nie potrafią w swym urzędzie byś obojętni światopoglądowo, nie powinni startować na stanowisko Prezydenta.
I na koniec jeszcze mały powrót do kampanii prezydenckiej. Czy nie obawia się Pan, że dopadnie Pana „ powracająca fala”. Czy bierze Pan pod uwagę, że za 5 lat to Pan będzie tematem wulgarnych żartów internetowych a Pana żona, córka, czy matka, będą pośmiewiskiem na zdjęciach z foto shop? Czy wie Pan, że ślepy los odpłaca nam często tym, co my uczyniliśmy innym ? Z szacunku do urzędu Prezydenta, nie życzę Panu, by spotkało Pana to, na co niewątpliwie Pan zasłużył

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Polska jest jedna? A od kiedy? ( Tekst z dnia 13 listopada 2019 roku)

Trochę nas wczoraj potrzymali w niepewności. Trudno było doczekać do tej 16-tej, kiedy się zbierze Senat, a tam jedna procedura za drugą...