niedziela, 10 grudnia 2017

List do świętego Mikołaja...(Tekst z dnia 4 grudnia 2016 roku.)

Pamiętam tamtą wigilię. Tamtą po wprowadzeniu stanu wojennego, gdy oprócz zawieruchy politycznej doskwierała nam ciężka zima. W bardzo wielu domach, tak jak w moim, przy stole usiadły tylko kobiety, bo mężczyźni albo byli internowani, albo pracowali w resortach mundurowych i byli skoszarowani, albo jak mój Ojciec, siłą wcieleni do ZOMO, ze względu na pracę w sztabie wywiadowczym podczas odbywania służby wojskowej. Pod choinką nie było prawdziwych prezentów, nie z powodu powszechnie panującej biedy i pustych sklepów. Ludzie się po prostu bali wychodzić na ulicę. Więc kupowaliśmy sobie jakieś tanie szminki w kiosku, by po prostu każdy miał ten prezent pod choinką. A na stołach stawialiśmy znacznie więcej pustych talerzy dla nieobecnych, niż kiedykolwiek...
Każdy z nas ma jakieś wspomnienia z początków stanu wojennego. Brak perspektyw, niepewność przyszłości, bezcelowość planowania życia... Nie wiedzieliśmy, co przyniesie kolejny dzień. Nie wiedzieliśmy gdzie są nasi mężczyźni, nie mogliśmy nawet do nich zatelefonować. Dziś z perspektywy czasu, dokładnie widać, że był to kolejny krok do zdobycia wolności. Szkoda tylko, że wywalczyliśmy tę wolność na tak krótko.
13 GRUDNIA 2016 roku...jaki będzie? Czy wbrew zakazowi zgromadzeń wyjdziemy na ulicę? Czy jesteśmy w stanie okazać się odważni, jak bohaterowie tamtych czasów? Czy się przeciwstawimy? Ilu z nas trafi do więzienia, ilu zostanie pobitych? Czy 13 grudnia będzie dla Polski już na zawsze symbolem klęski?
Jak dziś wyglądać powinien nasz list do świętego Mikołaja?
Drogi święty Mikołaju, szkoda, że nie istniejesz, bo bardzo jest nam potrzebny ktoś do zadań specjalnych, lub do załatwiania rzeczy niemożliwych.
Nie prosimy Cię o drogie prezenty zapakowane w lśniący papier z czerwoną kokardą, nie musisz nam dawać niczego, co sami możemy sobie kupić. Nie musisz pamiętać o zabawkach dla naszych dzieci, na które my sami potrafimy zapracować. Lecz przynieś nam wolność prawdziwą, taką, która na stałe zapuści u nas korzenie i rozkwitnie. Daj na pokój, byśmy nie musieli o tę wolność walczyć i przelewać krwi bratniej. Przynieś naszym dzieciom normalną szkołę, gdzie królować będzie wiedza, a nie ciemnota, duma z Ojczyzny, a nie nadęty nienawistny patriotyzm. Daj nam zgodę narodową, byśmy nigdy więcej nie musieli siadać do wigilijnego stołu skłóceni. Nie słuchaj tych, którzy pragnę na święta tylko rzeczy materialnych, oni kiedyś zrozumieją, że można godnie bez nich żyć, lecz nie można żyć bez wolności. Daj ludziom rozum, daj chwilę zadumy nad własnym losem. Pokaż im do czego prowadzi nienawiść, nietolerancja, faszyzm. Pokaż im wojny światowe i domowe z całym ich okrucieństwem, by mogli sobie wyobrazić do czego może nas doprowadzić niezgoda.
Tego pragniemy, my wierzący w Boże Narodzenie i my niewierzący, dla których jest to święto wspólnego rodzinnego stołu. Nie chcemy wojny i przelewu krwi, nie chcemy by się powtórzyły wydarzenia z kopalni Wujek, nie chcemy strzelać do braci i zapewne tego nie chcą policjanci i żołnierze. Ale jeśli będziemy musieli bronić naszych praw nie zawahamy się stanąć na barykadach. Bo zadra jest już zbyt głęboko wbita, by którakolwiek ze stron mogła się wycofać z honorem. Tego wszystkiego jesteśmy świadomi i jesteśmy gotowi, pomimo strachu i świadomości ofiary, którą poniesiemy. Już nie będziemy prosić, nie będziemy wierzyć, nie będziemy się kłaniać.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kryzysowa wersja wydarzeń. ( Tekst z dnia 20 sierpnia 2019 roku)

Jesteście w szoku po artykule Onetu na temat farmy trolli?, bo ja nie... Jeśli ktoś tak długo, jak ja działa w tematach politycz...