niedziela, 10 grudnia 2017

Manekiny. (Tekst z dnia 25 listopada 2016 roku. )

Chciałabym coś powiedzieć do tego Pana, który po moim ostatnim wpisie na temat Solidarności powiedział, że go wpędzam w depresję.
A zgadnij człowieku, czemu ja czasami po 3 dni milczę, mimo że myśli mi się w głowie kłębią, jak burzowe chmury? Myślisz, że nie potrafię liczyć? Każdego dnia wstaję rano i odliczam dni do odejścia Rzeplińskiego i widzę, jak się nam ta wolność kurczy. Wiem, że potem, kiedy zniszczą Trybunał, zrobią z niego własne narzędzie, nic już się nie da uratować. Każdą głupotę jaka uchwalą, TK uzna za konstytucyjną, nawet jeśli uchwalą, że co dziesiątego Polaka będzie można odstrzelić. Nie wiem, czy pamiętasz takie filmy z okresu nasilenia prób z bronią atomową na pustyni W Nevadzie? Ustawiano tam prawdziwe domy, sprzęty i sadzano manekiny, by sprawdzić, jaki będzie efekt, kiedy dojdzie do wybuchy. I te manekiny siedziały zadowolone, nie wiedząc, co je czeka. Matka w kuchni przy stole, ojciec w salonie z gazetą, a dziecko na podłodze bawiło się z psem. I my w tej Polsce siedzimy jak te pierdolone manekiny i nic nie robimy. Tylko tyle, że my akurat wiemy, co się stanie, a mimo to nic nas to nie obchodzi.
Wcale nie czuję się lepiej tylko dlatego, że jestem w gronie tych elitarnych osób, które z powodu życiowych doświadczeń, wykształcenia, oczytania, podróżowania, widzą, co się dzieje. Bo w skali całego świata tych świadomych Polaków jest może 200 tysięcy. Na tak wielki Naród, 200 tysięcy zdesperowanych ludzi, to jak mały wiaterek, który ma zatrzymać huragan. Nie zdołamy tego zrobić. Pomimo to, że jest nas tak mało i tak nie potrafimy się umówić, w którym kierunku będziemy wiali, więc jak mamy czoło stawić żywiołowi, który ma siłę niszczącą?
Tak, jesteśmy elitą. Mamy miejsca w pierwszym rzędzie na spektaklu zniszczenia Polski. Bilety na ten spektakl już chyba wyprzedano.
Nigdy jeszcze nie widziałam by Naród tak całkowicie się poddał. I nigdy tego nie zrozumiem. Chyba jest coś o czym nie wiem. Może wy ludzie macie jeszcze jedno życie, więc to tu i teraz możecie ot tak sobie zmarnować! Ale ja mam, kurwa, tylko jedno! My, wspaniałe pokolenie, które po raz kolejny przespało moment, kiedy trzeba było swój kraj ratować. W tym, po tysiącu lat historii naszej Ojczyzny, jesteśmy mistrzami świata. W dawaniu dupy, w byciu mądrym po szkodzie. Leją was po gębie, plują wam w twarz, śmieją się z was, a wy się sprzedajecie, jak tanie kurwy za grosze. I sprzedajecie Polskę.
Tak, jestem bardzo wkurwiona, bardzo zawiedziona i bardzo bezsilna. I mam świadomość, że wyzywając was, Polacy, wyzywam też siebie, że też nie potrafię nic zrobić. Nie ma takiego miejsca na świecie, gdzie mogłabym uciec przed tą Polska we mnie.
Tak więc, jak widzisz, Drogi Panie, czasami milczę, bo się boję, że mogę z siebie wyrzucić zbyt wiele. I miotają mną czasami wiele razy w ciągu dnia tak skrajne emocje, że boję się je przelewać na papier. Bo z jednej strony jest nieuleczalne przywiązanie to tego kraju, który zawsze traktował mnie po macoszemu, a z drugiej widzę ten rozszerzający się debilizm. I ludzie, z którymi wczoraj jeszcze normalnie rozmawiałam, dziś są już pełni wątpliwości, bo są kurwa wierzący i nie potrafią się wyzwolić spod wpływu tego narastającego zła. Z dnia na dzień widzę, jak ludzie tracą obiektywizm, jak odpychają od siebie prawdę, jak sami sobie zamykają usta.
Polska jest w agonii. Polska leży na łożu śmierci. To, co pozostanie będzie już tylko karykaturą kraju, o który walczyliśmy.
Przepraszam, ale Twoje słowa, że Cie wpędzam w depresję otworzyły mój wentyl bezpieczeństwa. Bo ja naprawdę staram się podnosić wszystkich na duchu, zagrzewać do walki i w samotności przeczekuje momenty załamania, kiedy musiałabym wykrzyczeć tylko gorzkie słowa prawdy. Ale czasami już nie mam skąd brać sił. Nie mam gdzie ładować akumulatorów. Krzyczę, ale nikt już nie odpowiada. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kształt maski. ( Tekst z dnia 9 listopada 2019 roku)

Miałam to wrzucić dopiero jutro. Mam świadomość, że nie ma takich słów, które by mogły podziałać. Ale piszę to wszystko już dziś, bo zaws...