sobota, 9 grudnia 2017

Mezalians. (Tekst z dnia 8 kwietnia 2016 roku)

Biedny, nieszczęśliwy Ziobro, znowu dziś zapraszał opozycję do rozmowy. Aż mi go było żal, kiedy tak usilnie starał się na krzywej mordzie przykleić wyraz dobrych intencji. Po prostu tragedia! Cały świat patrzy, jak ten dobry człowiek prosi o spotkanie, a ta zła opozycje nie odwzajemnia chęci pojednania. Minister sprawiedliwości przechodzi chyba długotrwały, uporczywy zespół napięcia przedmiesiączkowego. Objawia się on, jak u większości kobiet, huśtawką nastrojów. Jednego dnia psychopatyczny karzeł pisze listy do niemieckich polityków, który można streścić jednym zdaniem: Odpierdolcie się się ode mnie bando faszystowskich świń. Następnie, za chwile, dobrotliwie tłumaczy na język angielski polską Konstytucję, by lepiej ja zrozumieli unijni dyplomaci. Jednego dnia chce zarzuty stawiać prezesowi TK, a następnego mówi, że nie miał takiego zamiaru. Pisze list do TK z instrukcjami i groźbami, a potem twierdzi, że to tylko pismo procesowe. Wywala do ciężkiej roboty na prowincji niewygodnych prokuratorów, a na drugi dzień bije czołem opozycji i zaprasza do dialogu. Mógłby się minister łaskawie zdecydować, czy jest skurwysynem, czy aniołem miłosierdzia, bo jego wyborcy to już chyba maja rozdwojenie jaźni. Nie mam pojęcia, po co miałaby się opozycja z tym psychopata spotykać. Każdego dnia wyrzuca on z siebie długie, nudne i pozbawione sensu wywody przed dziennikarzami. Nie sądzę, by w cztery oczy miał coś jeszcze do dodania. Jak pisałam ostatnio, ja na miejscu opozycji i KODu, utworzyłabym zespół ekspertów: prawników, lekarzy, ekonomistów. I jako opozycja bym zapraszała rząd na spotkania pojednawcze. Zobaczylibyśmy, czy tak chętnie pisowcy by przychodzili się spowiadać i jak długo wytrzymaliby taką ofensywę. To jedyny sposób by ich sprawdzić. W przeciwnym razie, Ryszard Petru, może znowu zobaczyć jakieś bliżej niezidentyfikowane światełku w swoim tunelu naiwności. Pan Ryszard rozbraja mnie swoja wiarą w dobre intencje ludzi każdego dnia, a dziś to mnie do łez rozbawił. Powiedział ze zdziwieniem, że może się okazać, iż Kaczyńskiego zaproszenie do dialogu może przypadkiem okazać się blefem. Panie Petru! Zapewniam Pana, to był blef i zapewniam, ze nie przypadkiem. Większość wiedziała to, zanim Kaczyński dokończył zdanie w tej sprawie.
Powiem jeszcze parę słów do tej mojej ulubionej części społeczeństwa, to te około 30 procent ogółu, by wszyscy wiedzieli o kogo chodzi.
No co, baranki boże, znowu dostaliście po łapkach. Trzeba było tak ostro nie pyskować na poprzedniego prezydenta, kiedy na odchodne powypłacał ludziom odprawy gwarantowane prawem. Wasz ukochany niezłomny podpisywacz wszystkiego, co śmierdzi prezesem właśnie rozdał prawie milion, nagradzając swoich pracowników tylko za to, że żyją. Bo 5 miesięcy pracy, nawet najlepszej, to trochę za mały powód do otrzymania nagrody. Z tego, co wiem, to jeszcze żaden go własnym ciałem od kuli nie zasłonił. Znowu daliście się nakręcić w kampanii wyborczej na krytykowanie poprzedniego prezydenta i uwierzyliście, że pustą kasę po sobie zostawił w kancelarii. A Andrzej D. jeździ na narty za wszy i z własnej kieszeni wypłacił nagrody. Nie, przepraszam, powiedział, że zaoszczędził. Tylko ile można zaoszczędzić, kiedy się ma zero? Każda, nawet najbardziej gorzka prawda, jest lepsza, niż ściema, która wam, wasz niezłomny pajacyk serwuje każdego dnia. Ale ja się tak bardzo nad wami nie lituje. Gdyby nie było w was tak wielkich pokładów nienawiści, nie byłoby tak łatwo was nakręcić i wykorzystać. A matka Narodu, pierwsza dama, nie ujmie się za kobietami, jak Maria Kaczyńska. Nie chce zostać czarownicą i nie chce, by ja ojciec Narodu straszył piekłem. Kiedy się patrzy na parę prezydencką, to tu nie ma wątpliwości: Mezaliansu nie było! Marionetka poślubiła marionetkę. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kręta droga z czarnej dupy. ( Tekst z dnia 19 marca 2019 roku.)

Od dawna nie rozumiem mojego kraju. Nie rozumiem polityków i obywateli. Ale tak naprawdę, jak wszyscy ulegam manipulacji i poddaje się ogó...