niedziela, 10 grudnia 2017

Miecz, który nas kąsa. (Tekst z dnia 14 sierpnia 2016 roku. )

Spory o smoleński pomnik już mnie nudzą i właściwie nie mam ochoty o nich mówić. Niestety, jest to najważniejszy temat polskiej polityki, ważniejszy, niż cała gospodarka razem wzięta, a nawet Trybunał Konstytucyjny. Gdybym miała wyrazić moje prywatne zdanie, a mam wrażenie, że wiele osób tak myśli, uważam postawienie pomnika ofiarom za właściwe. Ale zaczynając od początku, zawsze to mówię, że pamięć, szacunek, jaki wyrażamy, nie odzwierciedla się w pomnikach. Jestem tego pewna, że im większy bohater, tym miejsce pamięci jest skromniejsze, zgodnie z zasada, że dobry produkt promuje się sam. Oczywiście w mentalności wszystkich Narodów, jest taka potrzeba podziękowania ważnej osobie, skoro już umarła i dla niej w życiu doczesnym nie możemy nic zrobić. Ale jest różnica między wdzięcznością narodu, czy upamiętnieniem, a drogą w kierunku kultu jednostki, charakterystycznego dla państw totalitarnych. Wielu z nas przypomina sobie zdjęcia z okresu III Rzeszy, gdzie w każdym urzędzie, a często i prywatnym mieszkaniu, wisiał portret Hitlera. W czasach komuny także, w każdej szkole i miejscu użytku społecznego musiał wisieć Stalin i Bierut, a pomniki Lenina rosły jak grzyby po deszczu. Dziś mamy podobną sytuację w Korei, Chinach, czy na Kubie. W normalnych państwach ten obyczaj zanika i bardzo dobrze. Zawsze lepiej powiesić choćby reprodukcję wielkiego dzieła uznanego artysty, niż emanować wątpliwej jakości fotografią opatrzonego polityka. Pomniki powstają dziś niezwykle rzadko i upamiętniają naprawdę niezwykłe wydarzenia. Przykładem może być niezwykle skromny pomnik ofiar WTC, lub wymowny pomnik El Tiempo poświęcony ofiarom zamachu w Madrycie. Siła tych pomników jest o tyle wielka, że nie stoją na każdym skrzyżowaniu, są wyjątkowe i unikatowe. Pan Kaczyński pewnie, póki co, wstydzi się wieszać swoich portretów lub stawiać sobie pomniki. Ale wykorzystuje do podnoszenia swojej samooceny postać zmarłego brata. Jak wiadomo, bracia bliźniacy zwykle są ze sobą dość mocno związani, a więc chwałę brata, Jarosław będzie odczuwał, jak własną, a i „facjata” ma dość podobną.
Wracając do mojego spojrzenia na tę sprawę: Gdyby pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej powstał, nawet przed Pałacem Prezydenckim, nie bolało by mnie to ani trochę. I wiele osób podziela moje poglądy. Oczywiście, musielibyśmy wszystkie ofiary traktować na równi. I musiałby to być jeden pomnik, nie cała bateria. Daleka jestem od wiary w to, że politycy PISu mówią to, co myślą. Szczególnie kiedy jest to poseł Sasin, który w rankingu miernot politycznych zajmuje dość wysoką pozycję. Dlatego dość obrzydliwe są sugestie tego pana, że MY, czyli opozycja i wszyscy krytycy przesadnego celebrowania tej katastrofy, nie chcemy po prostu uczcić ofiar i o nich pamiętać. Jest to dokładnie odwrotnie. My chcemy, by zachowały one godność, by pamięć o nich była czysta, by nie były paliwem wyborczym Jarosława Kaczyńskiego, tym bardziej, że nie wszystkie były z nim politycznie związane. Zresztą, powtarzając to kolejny raz, czuję się zażenowana. Kołek w płocie by to już zrozumiał i zauważył, jak groteskowe stają się kolejne spiskowe teorie Macierewicza, jak śmieszne są groźby Waszczykowskiego, że on ma jakieś dokumenty, które na spisek z Rosjanami wskazują i są obciążające dla Donalda Tuska. Skoro to prawda, to gdzie był minister Waszczykowski przez ostatnie 6 lat, dlaczego tą wiedzą się z nami nie podzielił? Przecież posiadając takie dowody, mogli już dawno Polskę od tych morderców uwolnić, nie dopuścić do zrujnowania kraju, wysprzedania majątku narodowego i tych wszystkich nieszczęść, o które oskarżają poprzednie rządy. Kto zweryfikuje autentyczność tych pisowskich rewelacji ? A może dopiero po dojściu do władzy, mając dostęp do autentycznych dokumentów, PIS jest w stanie sfałszować, co trzeba? Jakoś dziwnym trafem, teraz nagle pojawiają się dowody, kompromitujące niewygodne osoby. Pamiętamy to z komunizmu. Jeśli jest człowiek, dostosowanie odpowiedniego paragrafu, jest drobnostką. Spekulacje, że gdyby nie rozdzielono wizyt, nie doszło by do katastrofy, mają wartość powiedzenia, że gdyby śnieg nie padał, to by było lato. Nikt nie wie, co by było, gdyby było....
Rozmawiajmy o faktach. Premier Putin zaprosił Premiera Tuska na uroczystości w Katyniu w odpowiedzi na zaproszenie go na Westerplatte. Nie miała najmniejszego zamiaru zapraszać Kaczyńskiego. Jako premier nie miała takiej możliwości. Dopiero awantura w Pałacu Prezydencki i histeria PISu, spowodowana tym, że „najważniejszy człowiek na świecie” nie został zaproszony, spowodowały zorganizowanie drugich obchodów z udziałem Prezydenta Rosji, bo tylko on miał prawo zaprosić innego prezydenta. Oczywiście, jestem pewna, że Putin nie był by sobą, gdyby ustępując w tej materii, nie był przy tym złośliwy. Było wyraźnie widać, że ta druga uroczystość miała być mniejszej rangi. Putin chciał zapewne trochę przytrzeć nosa Kaczyńskiemu, pokazać, że „jest dla niego miejsce w mercedesie, ale tylko na tylnym siedzeniu”. I to wszystko. Nie sądzę, by planował zamach, bo Kaczyński nie był dla niego groźny. Nie jest też kretynem, by chcąc zabić jednego wroga politycznego, mordował tak wiele osób. Putin, to niezwykle przebiegły człowiek. Może sobie pogrywać z bezbronna Ukraina, ale nie ryzykowałby dla jednego miernego polityka, konfliktu z NATO i UE. Powiedzmy sobie wprost: Gdyby PIS i prezydent Kaczyński nie upierali się, że muszą tam być ( sytuacja podczas tej prezydentury powtarzała się przy okazji każdej zagranicznej wizyty premiera), gdyby nie musieli cały czas udowadniać, kto jest ważniejszy, to Lecz Kaczyński żył do tej pory i miał się dobrze. Przegrał by wybory, ale by żył i cieszył się z małżonki, i wnuków. Zabiła go pucha brata. I tylko on zyskał na tej katastrofie. Brat nie żyje, a on, wykorzystując jego śmierć, wygrał wybory. Czy cel został osiągnięty? Po trupach niestety, ale tak.
To wszystko widać gołym okiem. Wstyd mi, że muszę o tym mówić. Przecież większość Polaków ogląda wiadomości i pamięta, jak było.
I miałbym pewną propozycję dla opozycji. Jest taka zasada, że jeśli ktoś nas atakuje nożem, najskuteczniejszym krokiem, by się bronić, jest wytrąceniu mu narzędzia zbrodni, by wyrównać swoje szanse. Drodzy członkowie PO, Nowoczesnej, KODu, wszystkich stowarzyszeń mądrych ludzi, Pani prezydenta Hanno Gronkiewicz Waltz: Zbierzcie się gdzieś wszyscy i pogadajcie. I zróbcie największą krzywdę Jarosławowi Kaczyńskiemu, jaką tylko możecie. Zgódźcie się na pomni smoleński na Krakowskim Przedmieściu. Niech stanie tam gdzie chcą i jaki chcą. Wytrącicie Jarosławowi Kaczyńskiemu najważniejszy miecz, którym was rani. Przecież taki pomnik nie zaburzy w żaden sposób zasad demokracji. Nie zrobi nikomu krzywdy, a bardzo osłabi PIS. Będzie im się wydawało, że wygrali. To im pokrzyżuje plany, zniszczy ich linię mydlenia ludziom oczu. Bądźcie sprytni. Oni ten pomnik i tak postawią! Nie jesteście na tyle silni, by im się sprzeciwić. Wtedy po raz kolejny przegracie, a przecież można to pozorne zwycięstwo PISu odwrócić przeciwko tej partii. Wytrącić jej najważniejszy argument, jaki ma w ręku. Zakołyszcie tą „łajbą” a zobaczycie, że jest spróchniała i dziurawa. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Konstytucja tego nie zabrania... ( Tekst z dnia 12 września 2019 roku)

Dostałam bana, dziś o godzinie 10:00, kiedy grzecznie dosypiałam noc, ponieważ załamanie pogody mnie ubezwłasnowolniło w kwestii opuszcza...