wtorek, 12 grudnia 2017

Miłość dyplomatyczna. (Tekst z dnia 21 września 2017 roku.)

Prezydent Duda odwiedził ostatnio Stany Zjednoczone... Nic nowego, zwyczajna wizyta i zwyczajne spotkanie. Właściwie nic specjalnego się nie wydarzyło, co byłoby godne uwagi.
Prezydent Tramp, w swym wystąpieniu podczas tej wizyty, po raz kolejny wychwalał bohaterstwo narodu polskiego, ale jednym tchem mówił też o bohaterstwie obywateli innych krajów. Jego wypowiedź nie odbiła się żadnym echem w tych wymienionych krajach, tylko Andrzej Duda omal nie zlał się ze szczęścia. Mówię tak wulgarnie, bo jeśli mnie coś w tej władzy naprawdę żenuje, to jej całkowity brak znajomości reguł politycznych i dyplomatycznych. Moim zdaniem, mają one nic wspólnego z normalnymi stosunkami międzyludzkimi. Każdy, kto się interesuje polityką wie, że im głębiej nam ktoś palec w dupę wkłada, tym bardziej brutalnie chce nas wykorzystać. Każdy to wie, każdy!...tylko nie polscy politycy. Tyle słyszymy o wstawaniu z kolan. Tylko tyle, że Polska, wprawdzie kraj dopiero budzący się i usiłujący stanąć w jednym szeregu z innymi demokracjami, zawsze była traktowana przez innych, jak kraj równy sobie. A ja nigdy jej nie widziałam tak bardzo na kolanach, jak teraz wobec Donalda Trampa. Ten stosunek wielkiego kraju z demokratycznymi tradycjami, do naszej Ojczyzny, obnaża zarówno nasze cechy narodowe, jak i brak profesjonalizmu prezydenta i całego obozu PISu. A Donald Tramp, może tak bardzo dobrze nie zna naszej historii, jak się niektórym zdaje, ani nie ma tak wielkiej wiedzy co do naszych bohaterskich czynów, ale bardzo dobrze się przygotował na polu naszej niedowartościowanej, narodowej mentalności. Przygotował się świetnie, by wykorzystać naszą słynna murzyńskość i zrobić z nas politycznych niewolników.
Tramp nie jest głupcem i wie, że kraj, który tak bardzo odstaje od europejskich demokracji, chętnie przyjmie jego pomocną dłoń.
Psychologowie często powtarzają, że nie jest ważne ani kim jesteś, ani jaki jesteś. Ważne jest to byś się czuł dobrze sam ze sobą, byś się akceptował. Niestety, Polacy mają bardzo niskie poczucie własnej wartości. Są głodni pochwał, są urodzonymi ofiarami. Kiedy jeszcze trafi im się rząd, który totalnie nie ma pojęcia o polityce i dyplomacji, nabierają się na tanie gesty.
Ja, mogę jak zwykle odesłać wszystkich do jedynego źródła, które podnosi samoocenę, do edukacji. Jeśli ktoś dużo czyta, a wbrew pozorom nie chodzi tu o jakieś wybitne opracowania naukowe, lecz o zwykłą literaturę piękną, jeśli ktoś ma czynny kontakt z kulturą z kinematografią włącznie, ten wie, że każdy kraj ma swoich bohaterów. Wystarczy trochę fatygi, by dowiedzieć się, że w tym samym czasie, kiedy my byliśmy pod zaborami, także Włosi walczyli z Austriackim okupantem, że w Anglii, przed i w trakcie rewolucji przemysłowej wykorzystywano do pracy w kopalniach małych chłopców, a właściciele fabryk gwałcili córki swych pracowników, że to, co dziś tak nienawidzimy, czyli komunizm, powstał właśnie w obronie praw tych ludzi, tylko później został wypaczony prze swoich przywódców. Warto wiedzieć, że nie jesteśmy aż tacy wyjątkowi, że ludzie oddawali życie w wojnie secesyjnej, w rewolucji francuskiej, lub że Napoleon, którego przecież tak kochamy i uważamy za zbawce, mordował bez opamiętania ludność Hiszpanii.
Wiedza jest czyś podstawowym w życiu człowieka, bo pozwala nam patrzeć na świat oczami innych ludzi.
Wiedza, uczy nas, że w dziejach świata raz się jest na wozie, raz pod wozem. Kiedyś Polska była silna i wielka. Stała się taka dzięki podbojom i sojuszom. Ale to było w średniowieczu. Potem było wiele wieków w mroku. Dziś nie zdobywa się pozycji poprzez agresję. Mieliśmy niepowtarzalna szanse stać się znowu ważnym i strategicznym krajem w Europie, ale ciągle siedzimy mentalnie w średniowieczu. Wydaje się nam, że jeśli nas się nie będą bali, to nas nie będą szanowali. Słucham głosów obywateli Europy, którzy patrzą na Polskę z wielkim zdziwieniem. Nawet Niemcy się dziwią, że chcemy ciągle wracać do czasów II wojny. Przecież tamte pokolenia już wymarły, a my, młodzi nie uważamy sąsiadów za wrogów, lecz po prostu za sąsiadów. A u nas ciągle pokutuje przekonanie, że jak świat światem, Niemieć Polakowi nie będzie bratem.
 Polacy nie potrafią dojrzeć prawdy przekazywanej z ust Polaków, czy sądzicie, że posłuchają Niemca? Nie, obrażą się! Obrażą się za to,że narodowe występy naszej młodzieży porównuje się do NSDAP w 33 roku. Polacy są opóźnieni historycznie w rozwoju. To, co większość ludności świata wie (że wojna, agresja, nienawiść, izolacja, segregacja, że to wszystko zawsze się kończy źle), do Polaków ta wiedza jeszcze nie dotarła. Nie udało się cesarzom Rzymu, nie udało się Napoleonowi, nie udało się Hitlerowi...A im, PISowskim Polakom, Korei, ISIS, uda się zmienić świat na swoją modłę? Nie uda się, będzie ARMAGEDON !!! To jest jakaś choroba, bo ani Napoleon, ani Hitler nie zrozumiał do końca, że robił źle. Hitler strzelił sobie w łeb, ale czy to naprawiło krzywdy?
Smutne jest to, że dziś mamy do czynienia ze zbiorowym, międzynarodowym gwałtem. Rząd gwałci mentalnie niedouczonych i bezrefleksyjnych Polaków, wykorzystuje ich źle rozumiany patriotyzm przedstawiając wizje potęgi, jakiej się nie da w obecnych warunkach osiągnąć. A potem pozwala się gwałcić takiej miernocie, jak Donald Tramp, który za kilka pochwał, kilka narodowych bzdetów, na które nasi dyplomaci tak są wrażliwi, każe nam zlizywać błoto ze swoich butów.
Tramp potrzebuje takich małych, wiernych satelitów, które będą zawsze z pokorą i wdziecznością wokół niego krążyć. I wykorzystuje to bez żadnych oporów. Cóż nam daje w zamian? A co może dać taki potężny kraj Polsce? Może nam wrzucić kilka oddziałów wojska, trochę sprzętu, by dać nam złudzenie, że nas będzie bronił przed wyimaginowanym wrogiem, może także nam łaskawie pozwolić, by nasi żołnierze byli mięsem armatnim w kolejnej amerykańskiej wojnie.
W dyplomacji nie ma miłości. Dyplomacja polega na tym, by bardziej wyrolować tego, kogo ściskamy za rękę, niż on nas. Powitania, wizyty, pozdrowienia żon, udawanie zainteresowanie historią, to tylko kurtuazja. Chyba, że się ma przed sobą prezydenta Dudę, który zupełnie nie wie, w co gra, któremu się zdaje, że Tramp go naprawdę kocha, że można emocjonalnie traktować stosunki międzynarodowe. Nie można! To jest biznes! Jeśli nas ktoś chwali, to jesteśmy mu do czegoś potrzebni.
Nie, nie przeszkadza mi, że przyjeżdżają przywódcy i mówią miłe rzeczy o Polsce. Przeszkadza mi ten zbiorowy polityczny orgazm.
Tramp przyjechał, naładował akumulatory, sprawdził, że ta historyczna, narodowa i patriotyczna bajka na Polaków działa. I pomyślał sobie: O trafiłem na prawdziwe baranki. Jeśli ich trochę po ambicji połechcę, rzucę paroma datami i sloganami, wspomnę o bohaterach, powstańcach, ofiarach, to pójdą za mną w ogień.
Ale to jest jego kalkulacja. Gdyby naprawdę doszło do wojny na naszym kontynencie, zanim się Tramp zastanowi, czy mu się obrona Polski opłaca, zanim się ruszy, to tu nie będzie już czego zbierać. Te jego oddziały nie stanowią żadnej znaczącej siły. Są raczej...też wyrazem kurtuazyjnej dyplomacji. A my nawet spierdalać nie będziemy mieli dokąd, bo ze wszystkich stron mamy wrogów.
Zgodnie z nasza narodowa tradycja poświecimy naszych synów i córki i wyprodukujemy kolejną armię bohaterów, martwych niestety. Postawimy nowe cmentarze, gdzie będziemy mogli swoja dumę narodową pielęgnować.
I pozostaniemy na zawsze krajem martwych ludzi, dla których ci w grobach pozostaną ważniejsi od tych, którzy żyją.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

...Ci wszyscy wasi przyjaciele... ( Tekst z dnia 18 listopada 2019 roku)

Wszyscy zgodnie twierdzą, że ze względu na taki, a nie inny układ sił, ta kadencja sejmu i senatu będzie bardzo ciekawa. A ja się obawia...