sobota, 9 grudnia 2017

Moje koryto. (Tekst z dnia 29 maja 2016 roku)

Taka sobie zwykła niedziela. Nawet za dużo nie oglądam telewizji, więc mam nadzieję, że nic ważnego się nie wydarzyło. No może poza kolejnym odcinkiem horroru pt „ Eliminacje polskich siatkarzy na Olimpiadę”. Kto widział, ten wie, o czym mówię. Wczoraj wielki finał Ligi Mistrzów, który u mnie zawsze kończy się potokiem łez, niezależnie od tego, kto wygrywa. Kocham sport i daje mi on bardzo wiele emocji. Takie imprezy to dla mnie wielkie święto. Ale ten blog jest nie o sporcie, a o szeroko rozumianej tematyce polityczno- społecznej, co czasami i o sport zahacza.
A skoro jest taki dziś spokojny dzień, to ten list będzie do Was, czytelnicy, a szczególnie do tych, którzy są wobec mnie krytyczni. Macie oczywiście do tego prawo. Powiedziałabym nawet, że jesteście niezbędni, bo tylko kontrargumenty zmuszają mózg do wysiłku. Zawsze sobie cenię różne głosy w dyskusji i absolutnie mi nie zależy, by wszyscy mnie wyłącznie chwalili i cenili, co zresztą jest nie możliwe. Natomiast zwracam się do tych krytyków, szczególnie z grup polonijnych, w których publikuje moje posty: Nie traćcie czasu na jałowe obelgi. Osoby takie, jak ja, które prowadzą jakąś mniej lub bardziej beznadziejną krucjatę internetową, obrastają szybko na tyle grubą skórą, że nie robią takie komentarze na nich żadnego wrażenia. Obrzucanie kogoś błotem, jest o tyle bezsensowne, że bardzo trudno jest trafić w czuły punkt osoby, której się nie zna. Wasza działalność przypomina strzelanie w ciemnym lesie. Wydaje się Wam, a raczej, ktoś Wam wmówił, że można kogoś bardzo łatwo rozszyfrować, po poglądach. Ale człowiek, to cała niezwykle złożona maszyna, cała indywidualna historia, której się nie da paroma epitetami określić.
Czasami nawet jest mi przykro, że Was zawodzę, kiedy posądzacie mnie np. o to, że jestem Żydówką. No przykro mi bardzo, nie jestem, mimo że nie mam nic przeciwko temu. Od pokoleń czysto polskie nazwisko noszę. Mówię tu o linii pokrewieństwa. Nazwisko, które obecnie nosze, jest nazwiskiem męża z rodziny zagorzałych katolików. Tak więc, obelga nie trafiona. Oczywiście możecie mówić, że jestem lewakiem. Może trochę jestem, jak większość ludzi wychowanych w komunie, gdzie na przykład wpajano nam od dzieciństwa ideały równości wszystkich ludzi. To, że ten system sam się do tego nie stosował, to jest inna rzecz. Ale nauka nie poszła w las, równość jest celem do którego zawsze będę dążyć. Jeśli dla Was jest to lewactwo, to niech wam będzie. Tym razem mnie zdemaskowaliście. Jeśli chodzi o kolejny zarzut, że jestem resortowym dzieckiem, to owszem w resorcie rolnictwa, a szczegółowo produkcji warzyw, macie rację. Moje bycie resortowym dzieckiem polegało na tym, że kiedy Wy, czy Wasi rodzice, jeździli za pieniądze komunistycznego państwa na wakacje, ja jeździłam z Ojcem na pole zbierać pomidory. Pozostał mi po tym nadwyrężony kręgosłup. Ale nie, bym się żaliła. Nauczyłam się, że czasami trzeba popracować, nawet ciężko i że to może być przyjemne. Może dlatego, że wypoczynek, jest przyjemny tylko wtedy, kiedy się jest zmęczonym. Ale najbardziej śmieszy mnie posądzanie o oderwanie od koryta. Szczególnie, że nigdy nie byłam członkiem żadnej partii i być nie zamierzam. To stanowczo ogranicza człowiekowi wolność poglądów. A ja nie jestem w stanie zrezygnować z wolności. Moje koryto ani nie jest nadmiernie obfite, ani nie zależy od politycznych zawieruch. Żaden polski rząd, żadna władza, nie jest w stanie mnie od niego oderwać. Ja na nie pracuje i z niego korzystam. Ośmieszacie się, strasząc mnie Muzułmanami, których mam za płotem i od lat żyje obok nich. Są ludźmi, takimi samymi, jak my. Jest mi Was żal, że wypowiadacie się nie wiedząc po prostu nic! Obserwuję Was. Szanuje, jeśli macie jakieś poglądy i usiłujecie rozmawiać. Ale wielu z Was przypomina gęsi na francuskiej farmie. Ktoś Wam włożył rurkę do mózgu i Was nafaszerował tymi wszystkimi strasznymi informacjami o Żydach, Muzułmanach, lewakach, oderwanych od koryta, filmikami pana Kowalskiego i Maksa Kolonko. Wypełnił Wam te mózgi tak bardzo, że nie zostawił miejsca na refleksje i samodzielne myślenie. Uwolnijcie się. Spróbujcie mieć poglądy choćby najgorsze, ale własne. Zanim zaczniecie w nas rzucać filmikami z You Tube, sprawdźcie swe informacje w innych źródłach. Nie pozwólcie by inni narażali Was na ośmieszenie.
Żadne wyzywanie mnie, czy nas, nic Wam nie da. Bo ja robię to, i robić będę nadal. Dlaczego? Bo to lubię. Bo zależy mi na stworzeniu w Polsce elitarnej młodzieży. Nie zwolenników tej, czy innej partii, takiego czy innego ruchu społecznego, czy religii. Wręcz przeciwnie. Bycie elitą polega na tym, że się potrafimy oprzeć wpływom innych. Nie potrzebujemy, by nam ktoś inny naprowadzał na właściwa ścieżkę, kiedy potrafimy iść własną. W życiu człowieka najważniejszym słowem, nie jest wcale „mama” ani „miłość”. Najważniejszym słowem, jest „dlaczego”. Dlaczego mam tych kochać, a tamtych nienawidzić, dlaczego mam żyć tak, a nie inaczej. Jeśli masz jakiś pogląd, jakieś przekonanie, to je ugruntuj. Zostaw nowoczesne media. Weź kartkę i długopis. I zapisz w punktach: Myślę tak bo????? I wtedy łatwo się przekonasz, że ktoś zrobił z Ciebie przepełniony kosz na przypadkowe odpadki, z którego raz po raz wysypują się jakieś śmieci. Ktoś to zrobił nie dla Twojego dobra, ale dla własnego egoistycznego użytku. Nie pozwól na to. Jesteś cudem tego świata: Ty lewaku, zwolenniku PISu, Kodu, Ruchu Narodowego. Tylko Ty możesz o siebie zadbać. Tylko Ty możesz odkryć, co jest naprawdę ważne, nie dla Twoich guru, ale dla Ciebie. Szkoda życia, na służenie kogokolwiek. Żyj po swojemu, bądź sobą. Nie musisz mieć przewodników. Jeśli zdecydujesz się być, kim jesteś, niech to będzie Twoja własna decyzja. I mnie również nie musisz słuchać. Ale zawsze możesz sprawdzić, czy mam racje. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Katolickie łapy precz od moich dzieci. ( Tekst z dnia 21 listopada 2019 roku.)

Jak już wiecie, nie słuchałam sejmowego wystąpienia Morawieckiego, nie słuchałam też Kaczyńskiego, a tym bardziej Andrzeja Dudy. Niestety,...