sobota, 9 grudnia 2017

Motyle w ciemności (Tekst z dnia 5 kwietnia 2016 roku)

A moglibyśmy żyć inaczej. Wystarczyłoby tylko nie upychać po kątach snującej się nienawiści. Nienawiści zupełnie nieuzasadnionej, destrukcyjnej, niszczącej. Wystarczyłoby w końcu się przestać oglądać za siebie. Może już czas, już czas: Zagoić stare rany, przestać żyć strachem. Każdy z nas może przestać być motylem z oberwanych skrzydłem, orłem okrywającym swoimi skrzydłami, chroniąc dzieci przed burza. Burza może odejść. Może wreszcie wyjść słońce. To od nas zależy, czy nasze życie będzie zimą, czy wiosną. Nie marnujmy czasu. Rozgońmy chmury. Niech listonosz przynosi tylko dobre wiadomości, niech tylko przyjaciele pukają do drzwi. Czas już wyleczyć umysły, posklejać połamane serca. Wystarczy, byśmy mieli odwagę żyć tak, jak chcemy i z radością przyjmować to, jak żyją inni. Nie dzielmy na pół naszych stołów i gniazd. Każdy z nas jest inny, każdy ma prawo siedzieć przy stole życia. Przeszłość wspominajmy, jako przestrogę, ale żyjmy wyłącznie przyszłością. Bo przeszłość już nigdy nie wróci, a przyszłość nadejdzie na pewno.
Tylko przyszłość się liczy, tylko przyszłość jest naprawdę ważna.
Niech demony pójdą spać na zawsze.
Czemu nie umiemy iść w stronę światła. Dlaczego żywimy się mrokiem? Czy jesteśmy źli? Czy jesteśmy tylko ślepymi motylami zamkniętymi w ciemnej jaskini. Niewidzialna siła nas zmusza, do ciągłego latania. Byśmy się nigdy nie odnaleźli, nie dotknęli. Byśmy się obijali o siebie i o ściany w histerycznym tańcu.
Odrzućmy te siłę, która nas pcha ku zagładzie. Umyjmy twarze, zmyjmy z nich resztki nienawiści. Poszukajmy słońca. Jeśli się na chwile zatrzymamy, może zobaczymy wreszcie ten świat, który jest nam dany na chwilę. Umieramy, zanim zdążymy dostrzec cokolwiek, co mogło by nam zostać w pamięci.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Polska jest jedna? A od kiedy? ( Tekst z dnia 13 listopada 2019 roku)

Trochę nas wczoraj potrzymali w niepewności. Trudno było doczekać do tej 16-tej, kiedy się zbierze Senat, a tam jedna procedura za drugą...