wtorek, 12 grudnia 2017

Może zmartwychwstanie... (Tekst z dnia 7 listopada 2017 roku. )

Znowu musiałam wyłączyć telewizor, by nie wysłuchiwać genialnych pomysłów ministra Ziobro...bo czy ta gnida powiedziała kiedyś coś pozytywnego? A swoją drogą, coś mu mordeczka urosła i zrobiła się okrąglutka, jak księżyc w pełni. Chyba dwa lata na rządowych ośmiorniczkach bardzo mu służyły.
No cóż, musiał chłop wystąpić i zapełnić czarną dziurę, która powstała w pracach rządu, odkąd wirus dopadł prezesa.
Premierka Szydło, jeszcze nie tak dawno zapewniała, że jest samodzielnym politykiem, przez nikogo nie kierowanym. Ale okazuje się, że taki tam mały nieważny wirusik, który położył do łóżka Kaczyńskiego, sparaliżował od razu prace całego rządu. Okazuje się, że bez prezesa nie da się przeprowadzić rekonstrukcji rządu, chociaż podobno, Szydło już dawno podjęła decyzje dotyczące wszystkich ministrów. Czyżby prezes musiał każdego zwalniać osobiście?
Mam takie wrażenie, że w momencie tej chwilowej niemocy prezesa, rząd w ogóle przestał podejmować jakiekolwiek decyzje.
Po co więc dłużej ściemniać, po co udawać, przecież od dwóch lat mamy w Polsce dyktaturę jednego człowieka, a ten pozorny rząd, jest tylko bandą pachołków i kozłów ofiarnych, które po kolei będą dostawać po dupie za decyzje swojego króla. Tak drodzy Państwo! Król jest tylko jeden. Czego Wy jeszcze chcecie bronić?! Demokracji nie ma w Polsce już od dawna! PIS tak cicho ją zamordował, że nawet tego nie zauważyliście.
Kłócicie się, o tego czy tamtego kandydata na prezydenta stolicy, chcecie lub nie chcecie się jednoczyć przed kolejnymi wyborami. Tylko ja się pytam, po co? Przecież i tak wygra PIS! Wygra, bo ma najbardziej obrzydliwe i propagandowe media, którym wolno kłamać o obrzucać błotem wszystkich innych kandydatów. Wygra, bo nie można ich oskarżyć o te kłamstwa i oszczerstwa, gdyż podległe Ziobrze sądy i tak zawsze nas uznają za winnych, a swoim pryncypałom przyznają rację. A jeśli to wszystko nie pomoże, to PIS sfałszuje wybory i i tak wygra. A my nawet nie mamy żadnego narzędzie, które by stanęło po naszej stronie. Nie mamy medium, które by się prawdziwie angażowało w politykę, które by te kłamstwa obnażało. Nie jesteśmy atrakcyjni medialnie, nie zwiększamy oglądalności, nie przyciągniemy widza. Prawda, dla większości mediów przestała być wartością. Liczy się tylko sensacja. Liczy się to, by zaprosić do studia dwóch wygadanych, choć nie zawsze mądrych polityków, by była nawalanka słowna, bo to widzowie lubią.
Możemy się oczywiście ciągle łudzić i nabierać na te atrybuty demokracji. Przecież ciągle mamy dwuizbowy parlament, prezydenta, rząd, ministrów, Trybunał Konstytucyjny. Mamy jakąś Konstytucje i jakieś prawo. Ale tak naprawdę, to prawem jest ten, który staje na drabince. Jego głos, jego zachcianka jest obowiązującym paragrafem.
Pamiętam, w latach osiemdziesiątych, była bardzo popularna taka komedia o Dzikim Zachodzie z Bud Spencerem, którego oryginalny włoski tytuł brzmi: Occhio alla penna Główny bohater miał przyjaciela, Indianina, który napadał na pociągi i dyliżanse. A ponieważ nie należał do żadnego szczepu i był samotny, pomagał sobie ustawiając tekturowe figurki Indian na szczytach gór skalistych, by okradane osoby myślały, że cała banda Indian na nich napadła i bardziej się go bały. Dla mnie sytuacja w Polsce wygląda podobnie. Jest tylko jeden bandyta, reszta to papierowe figurki, które służą mu za tło. Szkoda tylko, że wspomniany przeze mnie film był komedią, a Indianin był naprawdę sympatyczną i śmieszną postacią. Niestety, nasz Sokole Oko jest znacznie bardziej groźny, a sytuacja w Polsce nie jest filmem, i nie ma nic wspólnego z komedią.
Po pierwsze: Nasz bohater pierwszego planu jest chory z nienawiści i do tego niebezpieczny. Po drugie, jego papierowe figurki są tą nienawiścią zarażone. Po trzecie nie mamy żadnej opozycji, która by realnie chciała ukraść drabinkę, która jest atrybutem władzy w państwie PIS.
Tak naprawdę, demokracja żyje tylko w sercach tej garstki ludzi, którzy protestują przeciwko miesięcznicom, którzy zapalają znicze dla Piotra S. Reszta jest już tylko złudzeniem.
Ale, by nie być dla WAS zbyt miłym, powiem WAM tę gorzką prawdę. Wyczuwaliście guza na swojej piersi, ale baliście się diagnozy i nie podjęliście leczenia. Poczekaliście, aż guz się rozrośnie i jeden po drugim będzie zajmował kolejne narządy: TK, SN, Samorządy, Spółki Skarby Państwa. Dziś WAM i DEMOKRACJI zagląda w oczy śmierć, ale Wy nawet już nie możecie się modlić o ozdrowienie, bo bóg też stoi po tamtej stronie. Teraz musicie się już tylko pogodzić z myślą o śmierci.
A potem, no właśnie, co będzie potem?Potem, może zmartwychwstanie...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Podziękowania... ( Tekst z dnia 17 marca 2019 roku)

Wielu moich znajomych pyta mnie poprzez messengera: Czemu milczę, przecież miała miejsce konferencja przedstawicieli kościoła w temacie pe...