piątek, 8 grudnia 2017

My pokolenie końca komunizmu....(Tekst z dnia 4 grudnia 2015 roku.)

My, pokolenie końca komunizmu. Wychowani na „ Czerwonych makach..”, Sienkiewiczu, Prusie, czy Norwidzie. Na pozór, żyjące w zniewolonym kraju, ale z sercami przepełnionymi patriotyzmem, absolwenci szkół, w których podobno nie uczyło się prawdziwej historii, którzy nie znali może historii Katynia, ale szanowali żołnierzy walczących w Bitwie o Anglię, w Tobruku, w Normandii czy z hiszpańskim faszyzmem. Może nie odczuwaliśmy tej komunistycznej niewoli zbyt dotkliwie, ale pomni na długotrwałą walkę polskiego Narodu o wolność, pamiętający o powstaniach, o twórcach kultury, Chopinie, Mickiewiczu, tworzących na obczyźnie, przyjęliśmy nową, III Rzeczpospolitą, jak okno na świat, które dotychczas było ledwo uchylone. Uwierzyliśmy w to, że te wielowiekowe starania naszych przodków, tułaczka i niewola, krew przelana na całym świecie, wreszcie zaowocowała prawdziwą, trwałą i nowoczesną wolnością, która da nam perspektywy rozwoju i twórczej pracy. Tak było i naprawdę, tacy ludzie, jak ja, odczuwali radość i dumę ze swojej Ojczyzny.
Niestety ostatni miesiąc pokazał, jak krucha i słaba była ta wolność. Wystarczyło na chwilę się odwrócić, by ktoś ją podeptał i zniszczył. Wielu ludzi otwiera rano oczy i nie może uwierzyć, że to nie sen. Nie potrafimy znaleźć przyczyny, dlaczego to wszystko się wydarzyło. Jedno jest pewne. Tak jak dla mnie ( i przepraszam za dobitność moich słów), dla mnie Prezydent Andrzej Duda swoim obrzydliwym orędziem, w dziesięć minut obsrał całą naszą wolnościową historię. Nasrał na uczestników Powstania Styczniowego, Powstania Listopadowego, Powstań śląskich i wielkopolskich, na obrońców Warszawy, Piłsudczyków, żołnierzy Westerplatte, bohaterów bitwy pod Lenino, Powstańców warszawskich, zdobywców Monte Cassino i Berlina. Po prostu, całą naszą nasączoną krwią historię, naszą walkę o wolność, umoczył w szambie. I do tego jeszcze te informacyjne telewizje, powtarzające to głupie wystąpienie wciąż i wciąż i wciąż.
Wiecie, to może wstyd się przyznać, ale ja się podczas tego orędzia popłakałam. I zapewniam was, to nie były łzy wzruszenia. Mam takie wrażenie, tak się czuję, jakby Polska przegrała wojnę, a ja bym podpisała kapitulację. Czasami to nawet mam żal do swoich rodziców, czy wychowawców, że nie nauczyli mnie banalnego dbania o własną dupę. Mam żal, że tę miłość do Ojczyzny miałam tak głęboko wbitą do głowy że hymn narodowy powoduje gęsią skórkę. Przecież żyje w obcym kraju. Tu jest wolność i demokracja. Mogła bym się nie przejmować Polską. Ale nie potrafię. Wierzę tylko w powracająca falę, czyli w to, że wszystko co komuś zrobimy, wróci do nas prędzej, czy później. I wierzę w to, że tę krzywdę, którą dziś odczuwamy( a sądzę, że mówię w imieniu wielu), że tę krzywdę pójdziemy kiedyś wyrównać. Mam nadzieja, że to będzie bardzo szybko. Drodzy rządzący, oglądajcie się za siebie, to nadchodzimy my, wasza powracająca fala.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kształt maski. ( Tekst z dnia 9 listopada 2019 roku)

Miałam to wrzucić dopiero jutro. Mam świadomość, że nie ma takich słów, które by mogły podziałać. Ale piszę to wszystko już dziś, bo zaws...