niedziela, 10 grudnia 2017

Na szczycie drabinki. (Tekst z dnia 9 grudnia 2016 roku. )

Przedstawiciele organizacji Obywatele RP zostali oskarżeni o zakłócenie miru domowego, podczas wtargnięcia na korytarze sejmu bez przepustek. Przyznać mi się tu zaraz, który tam bezdomny poseł sypia w sejmie, jak na dworcu i któremu ten miro domowy zakłócono! Całe życie byłam przekonana, że budynek sejmu to obiekt państwowy, utrzymywany z naszych podatków, a więc jest domem naszej demokracji. I tu bym znalazła wielu lepszych kandydatów zakłócającej tej demokracji spokój. Bardziej absurdalnych zarzutów w życiu nie słyszałam. Rozumiem, że Panowie decydenci chcieli jakoś wroga ukarać i nastraszyć, ale żeby próbować społeczeństwo zabić śmiechem...
Wielokrotnie już, pokręcony PISie powtarzaliśmy: Nie jesteśmy tchórzami. Wszystkich nas nie zamkniecie. Zawsze się ktoś znajdzie, kto wam tę waszą miesięcznicę pójdzie zakłócić. Wiem, zazwyczaj transmitujecie ten zlot czarownic w swoich opętanych mediach i wmawiacie ich odbiorcom, że cała Polska was kocha i kłania się prezesowi. Nie jest wam w smak, że widzowie zobaczą, iż tych nawiedzonych obrońców Krakowskiego Przedmieścia jest garstka, a przeciwników religii smoleńskiej przybywa. Ale koło historii się toczy. Ludzie maja dość katastrofy smoleńskiej wyzierającej z każdego kąta, atakującej nas podczas jedzenia, zabawy z dziećmi, uprawiania seksu, spaceru z psem. Nawet tym, których ten temat interesował po prostu się już przejadło. To jest jak odgrzewana zupa, która już powoli zaczyna cuchnąć powodując rozstrój żołądka. Ludzie włączają telewizor i zastanawiają się: Kurwa, ale ten czas szybko leci, znowu dziś dziesiąty! Tak, rzygamy już facetem na drabince zaspokajającym swoje małe żądze władzy i popularności.
Przez sześć lat z przymrużeniem oka patrzyliśmy, jak banda wariatów straszy po nocach przed Pałacem Prezydenckim. Był to jakiś tam warszawski folklor. Ale nawet tolerancja ma swoje granice. To szaleństwo przeniosło się na polityczne salony i zagraża Polsce. Nie chcemy, by obrady sejmu zaczynały się procesją i apelem smoleńskim. To już nie jest nasza żałoba. Jeśli pan Kaczyński chce nadal te imprezki organizować, to niech wynajmie remizę, jak wszyscy porządni obywatele i tam te swoje comiesięczne stypy urządza. Ewentualnie przed swoim domem. Może też tam postawić krzyż dowolnej wielkości, bo to jego pole, albo kolejną świątynię. Tylko niech za to wszystko płaci z własnej kieszeni.
Wszystkich nas nie zamkniecie! A my mamy mocne postanowienie, by wam te rytuały pogańskie na Krakowskim Przedmieściu skończyć.
Panie Kaczyński! Trzeba było z nami nie zaczynać. Trzeba było siedzieć cicho w tym swoim szaleństwie i się nie pchać do rządzenia krajem. Godziliśmy się sześć lat na te głupoty. Ale , jak to w bajce o złotej rybce, jeśli się przedobrzy, to się traci wszystko. Pan już szczyt swej drabinki osiągnął. Czas wracać do nory! 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kształt maski. ( Tekst z dnia 9 listopada 2019 roku)

Miałam to wrzucić dopiero jutro. Mam świadomość, że nie ma takich słów, które by mogły podziałać. Ale piszę to wszystko już dziś, bo zaws...