niedziela, 10 grudnia 2017

Nasz chodnik i nasze powietrze. (Tekst z dnia 28 września 2016 roku)

Ministrowi Błaszczakowi się wszystko pomieszało. Jego mózg to specjalna maszynka do przerabiania prawdy na kłamstwo. Dla niego, to Muzułmanie są winni atakom na Polaków w Wielkiej Brytanii. Bardzo trudno jest prześledzić jego tok myślenia. Jeśli chodzi o sprawstwo bezpośrednie, to raczej zaatakowali rodaków rodowici Brytyjczycy rasy białej. Można oczywiście dopatrywać się teorii, ale to trzeba się bardzo postarać, że Muzułmanie zachowują się źle, a Brytyjczycy za to odgrywają się na Polakach. Jest to jednak tak pokrętna kalkulacja, że tylko osoba o bardzo niskim IQ, może uważać to za prawdę. ( Na tych chyba najbardziej liczy Błaszczak) Nie wiem, na jakich przesłankach można oprzeć takie wnioski. Czy my, Polacy, jesteśmy fizycznie podobni do osób pochodzenia arabskiego? Czy można nas pomylić z Muzułmanami? Nie sądzę. Można pomyśleć, że Arabowie są agresywni, a Brytyjczycy bojąc się z nimi zadrzeć, wyzywają się na biednych aniołach, jakimi są Polacy. Tylko tyle, że Brytyjczycy twierdzą, że to Polacy są agresywni i w sposób bardzo nachalny podkreślają swoją polskość, że trochę za bardzo czują się, jak u siebie w domu i nadużywają gościnności. A więc logika Błaszczaka jest raczej polityczna, nie ma nic wspólnego z prawdą. To samo dotyczy Dnia Niepodległości i KODu. Pan Błaszczak już dziś wie, kto będzie się zachowywał prowokacyjnie tego dnia. Nawiązuje do pogrzebu Inki i chce wszystkim wmówić, że to KOD był agresywny w stosunku do narodowców, mimo, że wszystkie dzieła komórkowej kinematografii, którymi chwali się tak zwana, patriotyczna młodzież na swych portalach, świadczy o czymś innym. Oni się chwalą, że bili lewaków, a Błaszczak swoje! Wychodzi na to, że minister daje nam jasny sygnał: W dniu święta 11 listopada, nie wychodźcie na ulice, nie uśmiechajcie się i nie okazujcie swego entuzjazmu w kierunku Ojczyzny, bo to są zachowania prowokacyjne. Ci grzeczni Polacy, dla odmiany, nie prowokacyjni, spacerują z kastetami, maczugami i w kominiarkach. To są w Polsce symbole pokojowych manifestacji.
Ludzie, gdzie my żyjemy? Prezydencki pierwszy sekretarz twierdzi, że jeden raz, Duda do nas mówi jako obywatel, a innym razem jako prezydent. A ja głupia myślałam, że bycie prezydentem, to nie jest fucha od godziny do godziny, że prezydentem jest się zawsze, i w świetle kamer i w toalecie. A poza tym, to nurtuje mnie pytanie, kiedy następuje ta niezwykła przemiana i czy jest ona bolesna. Bo rozumiem, że prezydent raz na jakiś czas się przepoczwarza w obywatela. Tylko skąd my mamy wiedzieć w jakiej postaci w danym momencie akurat występuje? Jakie są cechy zewnętrzne Dudy obywatela? Czy, jeśli ma rękę do łokcia ubabraną w kaczej kupie, to jest akurat prezydentem, a kiedy tylko dwa palce, to obywatelem? Powiecie, że jestem wulgarna? Nie, drodzy Państwo. Najbardziej wulgarne jest robienie w pięknych słowach idiotów z własnego Narodu. Nawet, gdyby moje teksty składały się z samych wulgarnych słów, to i tak bym tej władzy nie dorównała. I zapewniam WAS, czasami mam naprawdę ochotę użyć mocniejszych słów. Tylko, co to zmieni? Tak więc w sprawie aborcji, prezydent człowiek, prezydent obywatel i prezydent prezydent, ma odmienne zdanie. Co sprawia wrażenie, że nie ma go w ogóle. O pierwszej damie nie wspomnę, bo, jak to przeczytałam na jednym z portali: Dzieci i Żydzi głosu nie mają. A wydawałoby się, że to właśnie w sprawach światopoglądowych, para prezydencka powinna dawać przykład. Ale może pani prezydentowa nie chce zostać czarownicą?
Wiecie, że ja osobiście odczuwam współczucie w stosunku do całej prezydenckiej rodziny. Pałac prezydencki, jest dla nich więzieniem, w którym się więzi nie ciało, lecz umysł i sumienie. Nie wytrzymałabym w takich warunkach ani jednego dnia. Nie wiem, jakie to musiałoby być wyższe dobro, które kazałoby mi mówić i robić tylko to, co ktoś inny mi każe. Ale jestem pewna, żpaństwo Duda robią to za coś, a nie dla jakiegoś wyższego celu. Więc właściwie ta moja litość nad nimi jest nieuzasadniona.
Powrócę jeszcze do Błaszczaka i święta 11 listopada. Mam obawy, że minister wyraźnie daje narodowcom przyzwolenie do zrobienia rozróby i atakowania kodowców, bo z góry zakłada, że nie ważne, kto sprowokuje, winny będzie KOD, tylko dlatego, że istnieje. Mam wiele sygnałów z Polski, że boicie się nosić symboli KODu w pracy i na ulicy, bo jest to źle odbierane przez wiele osób. Sądzę jednak, że kryjąc się, nic nie zyskamy. Nawet gdybyśmy zachowywali, się, jak płytki chodnikowe, leżeli w milczeniu, wiemy, że narodowcom to nie przeszkodzi w niczym. Konfrontacja wydaje się być nieunikniona. Jeśli nie teraz to w przyszłości. Ale niech się Błaszczak nie cieszy, że duch KODu w Narodzie zanika. Nie zanika i póki co, nic nas nie złamie. Daliśmy temu wyraz w ostatnią sobotę. Wiem, że to PIS boli, bo przedwcześnie ogłosił śmierć Narodu. Bo Naród to MY. I będziemy świętować Niepodległość, bo mamy do tego prawo. Takie tablice powinniśmy mieć przy sobie, na których pisało by: To ja Basia, też jestem Polką, To ja Tomek, też jestem Polakiem. No ale to mogłoby być odebrane, jako prowokacja.
Pytam jeszcze raz: Gdzie my żyjemy? Skoro prowokacyjne może być stanie i oddychanie. Ale się nie damy. W końcu, kurwa, to nasz chodnik i nasze powietrze.

  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Polska jest jedna? A od kiedy? ( Tekst z dnia 13 listopada 2019 roku)

Trochę nas wczoraj potrzymali w niepewności. Trudno było doczekać do tej 16-tej, kiedy się zbierze Senat, a tam jedna procedura za drugą...