wtorek, 12 grudnia 2017

Nawrócenie. (Tekst z dnia 19 października 2017 roku. )

Drodzy Państwo! Niebo się otworzyło i anioły zaczęły spadać na Ziemię. Tak by można skwitować ostatnie słowa prymasa Polaka na temat uchodźców. I natychmiast zostało spolaryzowane społeczeństwo.
Jedna grupa zatwardziałych wyznawców dotychczasowej linii ideologicznej kościoła jest przerażona i stawia prymasa po stronie papieża Franciszka nazywanego przez polskich katolików wariatem i heretykiem. Druga część katolików, którzy widzieli sprzeczność swojej wiary z upolitycznieniem kościoła i jego mową nienawiści, nagle odetchnęli z ulga, bo oto znalazł się jeden, który się odważył wrócić do nauk Jezusa Chrystusa. Wiecie jakich nauk, tych dyrdymałów o miłości bliźniego i miłosierdziu. Chciałabym jednak szczególnie tym drugim przypomnieć, że jedna jaskółka wiosny w kościele nie uczyni. Mamy, także w tym środowisku takie czarne owce, które nigdy do końca nie biegły z całą resztą w baranim pędzie i okazała się zwyczajnymi, myślącymi i wrażliwymi ludźmi. Nalezą do nich ksiądz Lemański, ksiądz Sowa, czy zmarły już ksiądz Kaczkowski, którzy zawsze uczyli patrzeć na boga przez pryzmat człowieka. Ale, jak wiemy, od każdej reguły zdarzają się wyjątki, które ją po prostu potwierdzają i czynią bardziej wyrazistą. Co do prymasa Polaka, to nie wiem jeszcze, czy faktycznie przeszedł on moralną przemianę i zrozumiał, że kościół prowadzi w tej chwili swe baranki prosto do bram piekielnych, o ile wierzy w ich istnienie. Może po prostu metodą zwykłej kalkulacji zobaczył, że polski kościół tak bardzo już przegiął w zwracaniu się przeciwko własnym wyznawcom, że zaczyna tracić grunt pod nogami, a wierni zaczynają się masowo od niego odwracać. Zwyczajny instynkt samozachowawczy podpowiedział mu może, że jeśli dalej będą pasterze szli drogą nienawiści i wykluczania różnych grup społecznych, jeśli całkowicie oderwą się od nauk swego mistrza, to w końcu nawet najgłupszy baranek przejrzy na oczy i zobaczy prawdziwe oblicze tej machiny wyzysku. Wiecie, bo człowiek to jest bardzo cierpliwe stworzenie i często daje swoim idolom bardzo duży kredyt zaufania. Ale, jak wiemy, nawet złota rybka w końcu straciła cierpliwość, a przecież taką złota rybka dla kościoła jesteśmy my, łożący na jego utrzymanie wyznawcy, którzy nie otrzymują nic w zamian, poza krętą i fałszywą droga do raju, który nie istnieje. Mogłoby się okazać za chwilę, że ten dzban, który tak długo nosił nie wodę lecz złoto, też w końcu nie wytrzymał i ucho się urwało, a kiedy upadł na ziemie i się rozbił, to całe zło, które skrywał rozlało się i uwidoczniło.
Na pewno, niezależnie od motywacji, odwagą kardynała Polaka jest to, że podjął tak trudny temat zaledwie kilka dni po zbezczeszczeniu różańca na granicach Polski, gdzie pełni nienawiści ludzie modlili się o nieprzyjmowanie uchodźców w swoim amoku nienawiści oraz przed podobną akcją różańcową planowaną w szkołach. Niestety, mimo to, że do zmiany spojrzenia na problem uchodźców nawołuje sam prymas, wywołał on tylko oburzenie wśród innych tak zwanych pasterzy. Ktoś napisał na tweeterze, że Dziś prawdziwych prymasów już nie ma...i jest to gorzka prawda, bo kiedyś kardynał miał taki autorytet, że byle księżyna mu nie podskoczył. Dziś, zwykły pleban o narodowych poglądach może nazwać prymasa wrogiem narodu i sugerować, że chyba na głowę upadł i że na pewno nie przemyślał tego co powiedział. Dla polskiego katolika ani papież nie jest żadnym autorytetem, szczególnie, kiedy usiłuje zmusić swoich pracowników do bezpośredniego stosowania ewangelii, ani tym bardziej jakiś tam przeciętny prymas. Dla nich autorytetem jest Ojciec Rydzyk i jego wulgarna moralnie telewizja, radio pełne jadu i kłamliwe prawicowe czasopisma. Czy będzie konflikt w kościele? Nie sądzę. Prymas raczej jest na pozycji przegranej. Amok nienawiści do wszystkiego i wszystkich jest tak wielki wśród Polaków, że żaden głos rozsądku z nim nie wygra.
Przed świętem 11 listopada, które się zbliża wielkimi krokami, stawiam sobie wiele bardzo ważnych pytań. Jak wiemy, jest to święto głównie ruchów narodowych i pospolitych kiboli, bo normalnie myślący Polak może tylko ciemną ulicą gdzieś przemknąć i schować się w domu. A dochodzą mnie słuchy, że pochody prawdziwych Polaków będą w tym roku obok zwykłych haseł dotyczących tego, kogo będą na drzewach wieszać zamiast liści i wyzwisk pod adresem tak zwanych lewaków, bardzo głośno skandować hasło: My chcemy boga... I zastanawiam się, co te osiłki bezmózgie będą miały na myśli? Czy chodzi im o tego lewackiego Jezusa Chrystusa, który kazał każdego kochać i przed każdym drzwi otwierać oraz ramiona i serce, czy może będzie to błyszczący i dzwoniący srebrnikami bóg Tadeusza Rydzyka.
Po słowach prymasa Polaka, prawicowi politycy czują się przez niego zdradzeni, a wielu katolików od razy przerzuciło go na stronę esbeków, zdrajców i lewaków. No cóż, ja mogę tylko prymasowi życzyć by w tych poglądach wytrwał, ale jak wiecie rzadko się to zdarza, bo to działa siłą złego na jednego. Ja tam nie mam specjalnie złudzeń. Mam takie wrażenie, że niektórzy hierarchowie kościelni po prostu dostrzegli że nieco przedobrzyli i że muszą na chwile zamilknąć, bo ich postawa za bardzo odbiegała od kłamstw o miłosierdziu. Ale dla mnie instytucja kościoła katolickiego na zawsze pozostanie wrogim molochem. Historia pokazała, że księża katoliccy zawsze umieli się ustawić tyłem do wiatru, a polscy księża opanowali tę umiejętność do perfekcji. Dlatego bez wielkich strat przetrwali w tym kraju 1000 lat, przetrwali zabory, przetrwali Hitlera i umieli współpracować z komunistami, budując w tym okresie najwięcej kościołów w historii, a przy okazji i piękne plebanie. Wmawiając ludziom, że są ostoją wolności, żyli jak przysłowiowe pączusie w przysłowiowym masełku. Chyba teraz dopiero przyszedł dla nich największy egzamin, bo niestety nie mamy naturalnego wroga przed którym mogli by pozorować obronę. Wymyślają więc zdemoralizowaną Unie, albo muzułmanów gwałcicieli i wmawiają ludziom, że tylko oni mogą ich przed tym wszystkim obronić. 
Ja tam wcale się nie łudzę, że księża się nawrócą i zaczną znowu trzymać się nauk Chrystusa. Nawet osobiście tego nie chcę. Bo najgorszy jest fałsz i obłuda, a jestem przekonana, że nie ma bardziej w nic niewierzących ludzi, jak księża.
Chciałabym jeszcze krótko wspomnieć o kolejnej odsłonie spotkań prezydenta Dudy z nadprezesem Kaczyńskim. Beata Mazurek powiedziała, że prezydent powinien osobiście w drzwiach witać swego guru. Inni członkowie PISu tłumaczyli, że to przecież Kaczyński wyciągnął Dudę z politycznego niebytu, że jest jego ojcem chrzestnym, któremu prezydent wszystko zawdzięcza. Ilość obelg zawartych między wierszami tych wypowiedzi jest tak wielka, że nawet ja odczuwam niesmak, chociaż, jak wiecie, prezydenta Dudy nie cierpię.
Ale skoro Andrzej Duda wszystko zawdzięcza prezesowi i bez niego byłby po prostu nikim, to spróbujmy odwrócić to pytanie: Czy Kaczyński wygrał by wybory prezydenckie, gdyby nie użył do tego słupa pod postacią Dudy? A czy PIS wygrałby wybory do Parlamentu, gdyby wcześniej nie wygrał Duda wyborów prezydenckich? I czy Kaczyński, nawet wygrywając wybory mógł dokonywać tej orki, gdyby nie miał w pałacu prezydenckim swojego automatycznego długopisu? Tak naprawdę to Kaczyński nie miał szans z Komorowskim, to Andrzej Duda mu tyłek uratował i przekonał ludzi do Pisu, bo zaufano jego niewinności politycznej. Tak naprawdę jest to dla mnie sytuacja nie do uwierzenia, że te wszystkie śmiecie pomiatają prezydentem Polski. Ja tam Dudy nie lubię i od razu wiedziałam, że ma miękki kręgosłup. Ale do cholery jest prezydentem naszego kraju i obrażanie urzędu jest obrażaniem wszystkich obywateli. Dziwie mu się bardzo, bo tak naprawdę ma taką pozycję, że mógłby w kolejną miesięcznicę podejść do drabinki i kopnąć prezesa w dupę albo go opluć i zgodnie z prawem niewiele mu za to grozi. Mógłby go zwolnić kurwa ze stanowiska prezesa i odesłać do czubków. Od początku zastanawiam się, co takiego ma na sumieniu prezydent Duda, że go to całkowicie pozbawia godności i własnej woli.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kobieta zmienną jest, ale tylko na pozór. ( Tekst z dnia 10 lipca 2019 roku)

Powiecie, że mi wali na mózg, bo zmieniam poglądy, jak rękawiczki. Ale to nie do końca tak jest. Ostatnio broniłam PSLu i Kosiniaka Kamysz...