piątek, 15 grudnia 2017

Nic do zaoferowania... ( Tekst z dnia 15 grudnia 2017 roku.

Przez te kilka dni, kiedy nie mogłam pisać, wydarzyło się wiele rzeczy. Gdybym chciała to nadrobić, musiałabym napisać posta giganta, którego nikt by do końca nie doczytał...
Czarne chmury nad Polską gęstnieją z każdym dniem, a wyniki sondaży pokazują jak na dłoni, najczarniejszą prawdę, że my, desperacko i rozpaczliwie walczący o wolność i demokracje, jesteśmy dziwadłami, które nie znajdują powszechnego zrozumienia.
Zaczynamy dostrzegać porażkę tej naszej wizji świata, która wydawała nam się taka oczywista. A tymczasem... Pomyłką było i nieporozumieniem dążenie pokoleń do odzyskania niepodległości, pomyłką była Solidarność, niepotrzebnymi ofiarami buntownicy z kopalni Wujek..., internowani w stanie wojenny, torturowani i katowani na komisariatach.
Bo tak naprawdę, gdyby w komunizmie nie było zapaści gospodarczej, to bohaterowie tamtych czasów byli by takimi samymi dziwadłami, jak my teraz. Dla Polaka liczy się tylko micha! Dopóki, po wojennej ruinie mniej lub bardziej się poprawiało, dopóty siedzieli cicho. Po każdym kryzysie ekonomicznym, kiedy jeden sekretarz partii zastępowany był przez drugiego i na chwile znowu, na zachętę rzucał do sklepów większą ilość kiełbasy, zawsze protesty wygasały, bo syty Polak wolność ma głęboko z tyłu. Dopóki Gierek pożyczał i narodowi obiecanki składał, dopóty zaślepiony naród powtarzał, że pomoże budować socjalizm. Mordy zawsze od ucha do ucha umazane patriotyzmem, ale tak naprawdę najważniejsze w życiu jest to, by się nie narobić i za dużo nie namyśleć, a mieć co do garnka włożyć.
Do tego wszystkiego jeszcze, wolność i demokracja nie zaspokają naszych chorych instynktów. Bo jak mamy się czuć lepsi od sąsiada, skoro każdy może w wolnym kraju pieniążki zarobić, a potem bez kolejki wszystko w sklepie kupić. Kiedyś, to można się było poczuć trochę lepiej, kiedy specjalnie dla nas była kawka spod lady, a znajomy rzeźnik przynosił do domu kawałek schabu ukradziony na innych klientach, którzy pokornie stali w kolejkach, by wykupić przydział miesięczny zapisany na kartkach żywnościowych.
Nam się zdaje, że Polacy nie wiedzą, nie rozumieją, co ich może spotkać, jeśli nadal będą PIS popierać. Wiedzą świetnie!!! i tego właśnie chcą, za tym tęsknią...Za układzikami, za bandyckimi sądami, za jedna pani drugiej pani..., za usłużnym powiadomieniu władzy, że sąsiad źle się prowadzi, za tym, by wreszcie powróciło do łaski najważniejsze słowo: *ZAŁATWIĆ*! Wbrew pozorom wcale nie jesteśmy tacy głupi, jak udajemy. Jesteśmy raczej podli i wyzuci z sumienia.
Garstki, niedobitki, ludzie z innej mentalnej planety protestujący na ulicach i wykrzykujący hasła tak oczywiste, że nie wymagają żadnego komentarza. Politycy rozpaczliwie próbujący odwoływać się do sumień członków Prawa i Sprawiedliwości, mądrzy ludzie, eksperci, naukowcy, prawnicy, bohaterowie wszystkich walk o wolność...Podziwiam WAS, lecz trudzicie się na próżno!
Nie jesteście w stanie dać swym rodakom nic, co miałoby dla nich jakąkolwiek wartość!
Oni chcą tylko pięćset i mieszkania socjalnego! Tam się po prostu kończą ich marzenia! Oni nie chcą wolności. Nie chcą wolnych wyborów. Chcą tylko, by ten, który rządzi, dawał, dawał, dawał.
Urodziliście się w niewłaściwym kraju, to WY nie pasujecie do reszty. Liczycie na to, że w te zimowe wieczory dołączy do WAS choćby milion wspaniałych Polaków??? Nie dołączy, bo po dwóch latach osobiście wątpię, by w mojej Ojczyźnie było milion takich osób, które przedkładało by wartości ponad święty spokój.
W latach osiemdziesiątych, znany bard modlił się do swojej Ojczyzny słowami: Jaki jeszcze numer mi wytniesz?
W którą ślepa skierujesz ulicę?
Ile razy jeszcze palce sobie przytnę,
zanim wreszcie się klamki uchwycę...
I myślę, że był pewien, iż po tysiącletniej historii Polski, po wszystkich burzach, przez jakie przeszła, wreszcie nadchodzi dla jego kraju światło i nadzieja, a on śpiewa te słowa po raz ostatni...
A tu nie minęło nawet 30 lat i znowu możemy zapytać:

Jaki jeszcze numer mi wytniesz, Polsko?

4 komentarze:

  1. Urszulo...urocza i niecierpliwia...pewnie się zdenerwujesz ale muszę Ci napisać, ze może nie jest tak źle, ze pisowcy (fuj!) dostali się do władzy; mam nadzieję, ze właśnie ich rządy doprowadza, ze wielu Polaków zrozumie, ze Polska nie jest własnością partii politycznej ale każdego z nas, ze demokracja to szacunek dla każdego człowieka bez względu na jego poglądy polityczne...dzisiaj (kurczę, muszę To napisac) Polacy to grupa chłopów panszczyznianych z różnych zaborów wcisnietych między Bugiem a Odrą! ulegająca manipulacji Pana i Plebana...niestety po odzyskaniu niepodległości nie było czasu by stać się społeczeństwem demokratycznym, ciągle posiadamy mentalność parobka i potrzeba dużo czasu by poczuć się, ze mój kraj jest mój a nie posłów realizujących wytyczne swojej partii...cieszy więc widok protestujących przed sądami, którzy walczą o swoje prawo do życia w kraju przestrzegajacym normy państwa demokratycznego, szacunek dla nich i podziękowanie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Demokracja to szacunek dla każdego człowieka"... No właśnie. A Polak potrzebuje kimś pomiatać, potrzebuje poczuć tę wyższość i swoją przewagę (moralną, materialną, jakąkolwiek) nad drugim człowiekiem, bo to mu dobrze robi na kompleksy, więc demokracja mu ni hu-hu nie pasuje.
      Z tego właśnie powodu zawsze pomiatał tymi, którzy go obsługują, jednocześnie zarabiając mniej od niego (jesteś sprzątaczką czy taksówkarzem, to jesteś zerem), natomiast nad tymi zarabiającymi więcej musiał poczuć przewagę moralną (skoro materialnej się nie dało), więc z upodobaniem krzyczał, że to złodziej i świnia, która powinna pójść siedzieć i której należy się konfiskata majątku.
      I owszem, Goplano, nie pasujemy... Albo i pasujemy, w końcu wychowałyśmy się w tym społeczeństwie, tylko nie chcemy się do tego przyznać, bo ta wyższość moralna... :)

      Usuń
    2. Wielu Polaków zrozumie...Oczywiście, tylko na jak długo zmądrzeje? To nie jest wada wyłącznie Polaków. Czasami się wydaje, że dla funkcjonowania człowieka potrzebne są kataklizmy, wojny i kryzysy. Jakaś przekora losu, że na dobre wychodzi nam zawsze tylko zło. Jak wielka musiała być wojna, by świat zaczął budować jakąś nic porozumienia, jakieś organizacje międzynarodowe, jakieś wspólnoty, które czuwają nad tym, by rozwiązywać konflikty bez użycia siły. A mimo to, kiedy powoli wymierają pokolenia pamiętające wojnę, znowu budzą się nacjonalizmy nawołujące do konfliktów. A Japonia? Czy, gdyby nie spotkało ja coś tak strasznego, jak bomba atomowa, to czy przypadkiem II wojna nie trwała by do dziś? A mimo to, zaczynają zapominać i po wielu latach zaczynają znowu się mieszać w konflikty z Chinami. Uczymy się niestety na krótko. A inną sprawą jest, że może się czegoś nauczymy, ale znowu zostaniemy 100 lat za cywilizacja.

      Usuń
    3. Izo, gdybym wewnętrznie czuła, że pasuję, to bym ze sobą nie walczyła.

      Usuń

Podziękowania... ( Tekst z dnia 17 marca 2019 roku)

Wielu moich znajomych pyta mnie poprzez messengera: Czemu milczę, przecież miała miejsce konferencja przedstawicieli kościoła w temacie pe...