niedziela, 10 grudnia 2017

Nie pozwólcie umrzeć nadziei. (Tekst z dnia 24 września 2016 roku. (link do artykułu. do którego się odniosłam: http://wyborcza.pl/1,95891,20672631,manifest-holdysa-terapeutyczny-ale-nie-bezbledny.html)

Dostałam wczoraj od koleżanki Renaty ( pozdrawiam) artykuł z Gazety wyborczej będący polemiką autorki, Katarzyny Mortoń ze Zbigniewem Hołdysem. To, co przeczytałam bardzo mnie poruszyło, bo mimo, że autorka mówi same mądre rzeczy, pozwolę sobie się z nią nie zgodzić i stanąć po stronie Hołdysa.
Kto mnie zna i śledzi od dawna, ten wie, że sztandarowym celem mojego życia, jest praca u podstaw. Od dawna szukam pomocy w stworzeniu warunków do kształcenia i wychowywania młodzieży w taki sposób, by powoli zmieniać młodych ludzi w odpowiedzialnych obywateli. Konkretnie chodzi mi o to, by stworzyć taki system szkolnictwa alternatywnego, który dawałby młodym ludziom szansę na budowanie swego poczucia własnej wartości, na wiedzy a nie ideologii. Jeśli ktoś nie bardzo rozumie, bo może ja nie jasno tłumaczę: Mieszkam w Hiszpanii. Chciałabym mieć środki, by zbudować coś w rodzaju ośrodka wypoczynkowego, np. zespołu domków kempingowych, gdzie przyjeżdżałaby młodzież z Polski na miesięczne turnusy. W ten sposób można by łączyć wypoczynek wakacyjny ze zdobywaniem wiedzy. I nie myślę tu tylko o wykładach z filozofii, nauk o społeczeństwie, podstaw ekonomii, uzupełnianiu braków w wiedzy historycznej i nauki o człowieku. Chciałabym również by w turnusach uczestniczyły osoby powszechnie uważane za autorytety w różnych dziedzinach życia: politycy, muzycy, sportowcy, ekonomiści, żołnierze, nobliści itd. W Hiszpanii nie byłoby również żadnego problemu w umożliwieniu kontaktów z osobami innych ras, religii, kultur i orientacji seksualnych.
Chciałabym aby taka szkoła wakacyjna, po pierwsze zarażała dzieci bakterią o nazwie: ciekawość świata, ale także, by stanowiła przeciwwagę dla „antyelit”, czyli stada niedouczonych narodowców.
Dlaczego to wszystko piszę w związku z wyżej wymienionym artykułem? Nie chcę, by mnie ktoś posądzał, że jestem wrogiem tej pracy u podstaw, którą autorka uważa za najważniejszą w działalności KODu. Tylko tyle, że tego typu działania, jak uświadamianie ludziom, co jest ważne, trzeba było zacząć 20 lat wcześniej.
Mam nieodparte wrażenie, że to co autorka pisze, czyli cytuję: „Praca u podstaw wewnątrz KODu wrze”. „Najpierw wzmocnijmy się od środka”, „Istnieje potrzeba doraźnych działań, ale tych dobrze przemyślanych”. (I tu powinien powstać ogromny znak zapytania), że te jej słowa świadczą tylko o tym, że ta organizacja nie ma żadnego planu działania na dziś, na teraz.
Pytam się więc, czy pół roku to za mało, by przemyśleć, jakie doraźne działania powinno się podjąć? Dla mnie to wszystko jest robione rzeczy na odwrót. Nie wiem, czy mam do czynienia z ludźmi ślepymi, czy lekceważącymi symptomy nadchodzącego huraganu. Minął rok od wyboru Andrzeja Dudy na prezydenta. I my ten rok żeśmy zmarnowali. Mimo to, że od pierwszego dnia szanowny pan Duda łamie prawo, lekceważy społeczeństwo, kłamie, obraża, poniża. My, co na to? My się uśmiechamy i zastanawiamy, jak to będziemy pracować u podstaw, kiedy Kaczyński już Polskę rozpierdoli! Nie rozumiem tego i nie każcie mi rozumieć. Nie bardzo mnie interesuje, jakie są dalekosiężne plany, bo nie maja one żadnego znaczenia, kiedy dopuścimy do zmarnowania tego, o co także Pan Hołdys walczył. I o ile autorka artykułu jest osobą młodą, o tyle wśród członków KODu jest wiele osób, które stały na barykadach w latach osiemdziesiątych. Przecież pamiętacie ten strach, ten głód, czołgi na ulicach. Nie wierzycie, że to może wrócić. Wróci! Jeśli nic nie zrobimy, wróci na pewno.
Te zapowiadane działania KODu, przypominają kupowanie mebli do domu, którego nie mamy, i na który nas nie stać. Bo my już nie mamy Polski, ktoś nam ja odebrał. Myślicie, że to ludzi obchodzi: Wasze wybory, wasze struktury, wasze wewnętrzne plany? Nie, ludzie to maja głęboko w tyle. Jesteście Komitetem Obrony Demokracji i takich działań od was Polacy oczekują. Jeśli chcecie się zająć nauczaniem społeczeństwa, które przyniesie efekty w XXIII stuleciu, to proszę bardzo, tylko zmieńcie nazwę. KOD jest spontanicznym ruchem społecznym, który powstał by odsunąć sektę Kaczyńskiego od władzy, by Polskę ratować, by nie pozwolić zniszczyć dorobku życia wielu z nas. Ten Ruch, ta spontaniczność, to hasło na FB, to jest „chamie” twój „złoty róg”, który dostałeś od losu. Nie prześpij znowu swojej szansy Polaku, bo obudzisz się ze sznurem w ręku. I to nie będzie twój pierwszy raz!
Nie chce już tego słuchać, że musimy poczekać, że musimy się trzymać zasad. Jakich zasad? Jeśli ktoś niszczy mój dom, to go bronię, mogę go zabić i z przyjemnością pójdę za to posiedzieć, ale dom obronię! Nie czekam, aż mu się znudzi i sam mi odda. Kiedy ktoś umiera to go reanimuję, nawet za cenę połamania mu żeber, a nie zaplatam mu warkoczyków, by piękniej wyglądał po śmierci.
Zbliża się kolejna manifestacja i rozmawiam z ludźmi o jej organizacji. Czym ona się będzie różniła od poprzednich? Pewnie niczym. Z tego co wieść niesie, będzie raczej mniej ludzi jak poprzednio. Ludzie widzą, że nie ma żadnych skutków naszych protestów. A trzeba stracić dzień, zapłacić za transport. I po co, skoro coraz cichszym echem się każdy protest odbija. Stał się codziennością, folklorem, na który nikt już nie zwraca uwagi.
I nie słyszę, by ktoś miał jakikolwiek pomysł, by coś zmienić. A wystarczy pół godziny spędzić przed komputerem i wpisać w You Tube hasło „manifestacja”. A potem kazać się ludziom ubrać w białe lub czerwone stroje, by idąc naturalnie tworzyć ogromną flagę. Poprosić popierających KOD artystów, by poprzebierali się w historyczne stroje, by w pochodzi szli bohaterowie naszej historii, nasi poeci i kompozytorzy, husaria i szlachta na koniach. Można pożyczyć od orkiestr strażackich bębny, można imitować złowieszcze uderzanie mieczami o tarcze, jak armia, która idzie na wojnę. Jest mnóstwo pomysłów. Można manifestować w nocy z pochodniami. Czego się boicie? Że zrobicie za dużo hałasu i prezydent się przepraszam „zesra” w portki i będziecie mieli jego gacie na sumieniu? Czy to jest dla was także zbyt radykalne? Dlaczego musicie być mili dla tej pierdolonej władzy? Jeśli ktoś was popiera i zależy mu na Polsce, to pójdzie z wami w pochodzie, pójdą artyści, muzycy, będą grać, trąbić, buczeć, wszystko co chcecie. I pójdą wtedy zwykli ludzie, bo zobaczą, że was słychać na Marsie.
Ale po co ja to mówię? Który to jest mój apel do was? Przecież Wy, drogi KODie, musicie się zorganizować, wybrać władze, stworzyć struktury, tylko czy to jest w tej chwili najważniejsze?
Autorka artykułu uspokaja, że te problemy z demokracja to taki trend światowy i że inne kraje też przechodzą kryzys w tej dziedzinie. No, jakbym PIS słyszała... Nie widzi własnego podwórka, tylko dobre rady dla FBI i Scotland Yardu daje. Tylko jakie to jest dla nas pocieszenie, te problemy w innych krajach? Niech każdy gasi pożar u siebie, a my mamy dość duże ognisko do ugaszenia.
Ja w każdym razie popieram Hołdysa, bo wiem, że swą muzyką walczył o wolność, że jego życie miało sens dzięki tej walce, że on, jak wielu z nas ma świadomość, ile możemy stracić. Hołdys to ikona mojego pokolenia.
POLACY! POKAŻCIE MOC, BO NASZA NADZIEJA JEST JUŻ W AGONII. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Polska jest jedna? A od kiedy? ( Tekst z dnia 13 listopada 2019 roku)

Trochę nas wczoraj potrzymali w niepewności. Trudno było doczekać do tej 16-tej, kiedy się zbierze Senat, a tam jedna procedura za drugą...