wtorek, 12 grudnia 2017

Nie wierzę w ani jedno słowo...(Tekst z dnia 17 czerwca 2017 roku.

Widzę Polskę, jako dyliżans na Dzikim Zachodzie, który został rozpędzony do granic możliwości przez wystraszone konie. Widzę, jak woźnica przestał panować nad końmi, jak puszczają hamulce, a powóz nieuchronnie mknie po kamienistej drodze, ku zagładzie.
Widzę to i mam wrażenie, że coraz częściej nie rozumiem polskiej mowy...Niby znam wszystkie słowa, lecz z jakiejś przyczyny nie odwzorowują mi się ich obrazy w mózgu. Może to efekt oddalenia od Ojczyzny, a może przez całe życie hodowałam w sobie złudzenia, że pochodzę z wyjątkowego miejsca, z niezwykłej krainy, której historia wygląda, jak wielka, bolesna rana. Z krainy, która wielokrotnie była już bliska śmierci, a mimo to było w niej zawsze tyle woli życia, jak w tej palmie, przebijającej betonową drogę, by dotrzeć do słońca. Na tamto swoje spojrzenie na Polskę patrzę z tęsknotą lecz także z przerażeniem... Bo już sama nie wiem, czy to ja byłam taka ślepa i głupia, czy ta Polska tak bardzo się zmieniła. Emigracja zawsze zderza nas z zupełnie inną rzeczywistością i przez wiele lat żyjemy w przekonaniu, że jesteśmy lepsi od innych. My, wyjątkowy Naród, taki prawy, taki udręczony, taki ambitny...
I dopiero taki Kaczyński potrafi nas całkowicie obnażyć i obedrzeć z tych złudzeń. Nie wiem, czy powinnam go za to znienawidzić czy być mu wdzięczna. Wszak prawda jest zawsze lepsza od złudzeń. Dziś, kiedy usłyszę mowę ojczystą na ulicy, czuje ukłucie w sercu, bo nie wiem, czy warto się do rodaka odezwać, czy usłyszę mądrego, europejczyka, czy drobnego cwaniaczka, który mimo tego, co sobą reprezentuje, czuje się pępkiem świata.
Zawsze uchodziłam za osobę, która ma bardzo wyraźne poglądy, w dodatku się z tymi poglądami obnosi. Niektórzy nawet zarzucają mi, że się wymądrzam na każdy temat. Ale powiem WAM, że w tej chwili, bardzo często łapię się na tym, że zupełnie nie wiem, co mam myśleć. Po prostu nie wiem, nie wierzę nawet w tak i nie...
Przychodzi taki dzień, jak przedwczorajsze katolickie święto zwane bożym ciałem. Tak hucznie jest ono obchodzone chyba tylko w Polsce.
Blokada całych miast i wiosek przez nawiedzone pochody wiernych, częściej są przyczyną do spotkań towarzyskich i plotkowania, niż dla prawdziwej modlitwy. Zaskoczę WAS, ale nie przeszkadza mi to, bo w każdym kraju są różne religijne lub nawet świeckie imprezy, które dezorganizują całe dzielnica. Wszystko jest dobrze, dopóki nie zaczynam słuchać świątecznych wystąpień księży różnej maści i na różnych stanowiskach. Prawdą jest, że księdzu to ja nie wierzę nawet, kiedy mówi dzień dobry ( wolę, kiedy mówi do widzenia ). Ale nie jest chyba wynikiem moich uprzedzeń pogląd, że kościół w Polsce cierpi na jakiś kliniczny rodzaj rozdwojenia jaźni. Do tej pory, poza kilkoma wyjątkami, wszyscy przedstawiciele kościoła patrzyli sceptycznie na przyjmowanie uchodźców. Nawet apele papieża odbijały się od nich, jak od gumy. Wiadomo, jeśli się popiera PIS, trzeba pokazywać uchodźców, jako zagrożenie. Bo jeśli się władza złamie i przyjmie choćby jednego, PISowski suweren nigdy tego swej partii nie wybaczy. Dziwnym zbiegiem okoliczności, w tym tygodniu Unia Europejska postawiła Polsce ultimatum w sprawie europejskiej solidarności. I nagle w boże ciało, okazuje się, że kościół kocha tych biednych ludzi, że ( o rany) Chrystus ma twarz uchodźcy. A to dopiero policzek dla pisowców i narodowców. Posadziliście panowie i panie na tronie uchodźcę!, może nawet islamskiego...
Ale tak na poważnie uważam, że ton czwartkowych kazań wyraźnie sugeruje, że się polski rząd przestraszył, zamierza ustąpi Unii Europejskiej i przyjąć pewną ilość uchodźców. A kościół po prostu próbuje wiernych na taki fakt przygotować. Myślę, że PIS, który ciągle krzyczy, że nie chce być wobec Unii na kolanach, ugnie kolanka przed unijnymi pieniążkami!
Jest jeszcze inna możliwość: Kościół łagodzi swe poglądy pod naciskami papieża. Robi to, bo wie, że ludzie i tak bardziej słuchają fałszywego proroka z Torunia, a oni tylko rzucą kilka frazesów na wiatr, które i tak niczego nie zmienią. Przykro mi, nie wierzę tej czarnej mafii, nie wierzę w ani jedno ich słowo. Gdyby naprawdę uważali, że trzeba zmienić politykę w tej kwestii, powinni wyraźnie odciąć się od PISu. Niech nie udają, że ich polityka nie interesuje. Do tej pory potrafili tym, którzy popierają niewygodne dla nich ustawy, grozić wywaleniem z kościoła i zabraniać przyjmowania komunię. A dziś grają swoją gierkę udając litościwych i miłosiernych. Mogą to robić bez konsekwencji, bo ten barani Naród ma dość wybiórczy słuch, słyszy tylko to, co jest dla niego wygodne.
Ja w każdym razie, jestem nieco skołowana, tą nagłą zmiana frontu. Tylko tyle, że nic nie może zmienić mojego zdania o kościele, który palcem nie ruszy w żadna stronę. Jeśli to nie leży w jego interesie. Tej instytucji nie zaufam nigdy. Oczywiście, czasami odnajdują się wśród księży porządni ludzie, ale wtedy się ich nagrywa u Sowy i puszcza w publiczny obieg ich prywatne życie, by ich skompromitować. Fuj!!!
Współczuje Polakom. W ich mentalności, jedzenie w restauracji, jest grzechem i prawie przestępstwem.
Zwolennicy PIS wielokrotnie wypowiadali się, że nie życzą sobie ani jednego uchodźcy. A ja WAM mówię, Szydło ( a raczej Kaczyński) się ugnie. Będą zwalać na poprzedni rząd, że się zobowiązał wbrew woli społeczeństwa. Nie dadzą rady się wiecznie opierać.
Co do Szydło, to ona ostatnio gada zagadkami. Próbuję, całą siłą umysłu, rozszyfrować jej słynne zdanie, że Auschwitz to lekcja tego, że trzeba czynić wszystko, aby uchronić zdrowie i życie swych obywateli....?
Można to rozumieć na bardzo wiele różnych sposobów, ale żaden nie jest wystarczająco mądry. Nie wiem, czy ta kobieta nagle przyznaję się do przynależności do Narodu żydowskiego? Kogo i przed kim chce w tym momencie chronić. A może premier Szydło ( i to jest najbardziej prawdopodobne) tak sobie po prostu pierdolnęła tekstem, który uważała za wystarczająco skomplikowany, by wierny jej suweren, go po prostu nie zrozumiał.
Słyszałam wiele rozważań na ten temat i tak naprawdę filozofowie nie wiedzą, o co premier Szydło chodziło. A czy ona wie?
W tej krainie absurdu, wszystko jest na niby. Każdą bzdurę można powiedzieć, a potem odwrócić kota ogonem. Jeśli kogoś nie można powiesić, za zamach smoleński, to można go dożywotnio ciągać po sądach, za to że osobiście nie policzył ilości członków w smoleńskich trumnach. Ważne żeby cały czas bić piane, by głupi lud pisowski nie miał czasu się zatrzymać i pomyśleć.
Cokolwiek się nie stanie w kwestii przyjmowania uchodźców, dla tego rządu, rzucającego z taka łatwością płonne obietnice, nie ma dobrego wyjścia. PIS to taka dziwna grupa ludzi, którzy nie rozumieją, że tak samo polityka, jak i codzienne życie, to sztuka kompromisów. Że nie jest żadną ujmą dla honoru przedyskutowanie spornych spraw, przemyślenie, i cofnięcie się o krok, by zyskać, nie stracić. Uczynili z podłej polityki niepomagania, swoje Westerplatte, punkt swojego honoru. I albo za to zapłacą wszyscy Polacy, albo będą musieli przyznać, że z kolan nie powstali.
I ten dyliżans jest już pozbawiony woźnicy, mknie w przepaść, a my Polacy tak daleko weszliśmy w bagno, że możemy już iść tylko w kierunku, gdzie bagno staje się coraz głębsze i gęstsze, aż w końcu nas pochłonie. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bez boga wam się nie uda... ( Tekst z dnia 16 maja 2019 roku)

Właśnie wyłączyłam telewizor. Nie zniosę po raz setny tej samej piosenki odśpiewywanej przez Ziobrę! W pierwszym momencie po premierze w...