poniedziałek, 11 grudnia 2017

Nie zabijaj. (Tekst z 10 lutego 2017 roku. )

Moje ostatnie doświadczenie pokazuje, że chcąc nawiązać dialog z czytelnikami, trzeba poruszać tematy bezpośrednio ich dotyczące.
Bo w kwestiach ogólnopolitycznych większość ludzi się ze mną zgadza i nie ma ochoty dodawać cokolwiek od siebie.
Ja natomiast świadomie uciekam od tematu KODu, bo jest bardzo trudno wypowiadać się na tyle obiektywnie, by nie zostać posądzonym o jakąś wrogość. Niestety, wszystkie moje dotychczasowe wypowiedzi, były bardzo często traktowane, jako atakowanie KODu, lub poszczególnych członków. Pojawiały się nawet takie pomysły, że przeszłam na stronę pislamu, bo krytykuje KOD. Nie wiem, dla mnie jest to taki syndrom nożyczek, po uderzeniu w stół. Kiedy się życzliwie zwraca na coś uwagę, to natychmiast odzywają się ludzie, którzy z jakiegoś powodu czują się moją wypowiedzią dotknięci. Dlatego świadomie unikam tego tematu, bo nie mam ochoty być wbrew swojej woli wplątywana w tę KODowską wojenkę. Ludzie zupełnie nie potrafią mieć dystansu do siebie i zwrócić uwagi na treść czyjejś wypowiedzi, przypisując im złe intencje. A czy karcąc dzieci, jesteśmy ich wrogami, czy chcemy dla nich dobrze? Czy krzycząc na mojego rozbrykanego psa, robię to z nienawiści?
A więc ponieważ po moich ostatnich kilku słowach na temat bezskuteczności pochodów KODu przebiegających w formie pikników, pojawiło się kilka komentarzy, więc jest to dla mnie inspiracja, by jednak nadal ten temat poruszać.
Jedna z komentatorek pyta, czy będzie lepiej, jeśli przestaniemy protestować.
Ależ oczywiście, że nie będzie lepiej. Tylko tyle, że trzeba się trochę bardziej przyłożyć. Skoro już jesteśmy w jakiś sposób zorganizowani, to powinniśmy przynależność do organizacji traktować jako obowiązek wobec innych. Protestujmy więc.Uporczywie, upierdliwie, planowo, rotacyjnie, głośno, nie szczędząc mocnych słów! Tak, jak było 16 grudnia! Wystarczy zobaczyć reakcję pisowców na ten grudniowy protest. Normalnie to oni sobie jadą na narty i po prostu WAS ignorują. Przyjrzyjcie się choćby na miesięcznice smoleńskie. Tam, niewielka grupa Obywateli RP., od dwóch miesięcy mówiąc delikatnie, przeszkadza w tych uroczystościach. I jest to świetny pomysł, bo wiadomo, że Kaczyński na narty nie wyjedzie i nie zrezygnuje z przemówienia na drabince za żadne skarby, bo tam rozdaje nienawiść swoim najwierniejszym zwolennikom. A więc zawsze będzie w tym czasie i w tym miejscu. I zobaczcie, co się stało po 2 miesiącach... Krakowskie przedmieście wygląda tak, jakby miało przyjechać z dwudziestu prezydentów świata. Bramki, kordony policji, snajperzy na dachach! I to jest sukces. Możecie tylko przejść z aparatem fotograficznym i wrzucać zdjęciach. A na nich STRACH!!! i pytanie: Czego się zbawca Narodu tak boi? Dlaczego się dobra zmiana odgradza od suwerena?
Oczywiście polityczne skutki są żadne, ale jest jasny sygnał, że albo się NAS władza boi, albo udaje że ją Naród atakuje. A skoro atakuje, to dobra zmiana nie jest wcale dobra, a zbawca nie koniecznie jest zbawcą.
Oczywiście za wszelka cenę staramy się unikać zamieszek i rozlewu krwi. I tu jest kolejne pytanie o metody walki. Bo skoro się walczy o demokracje, to nie powinno się używać poza demokratycznych metod walki. Ale czy nie jest przyjęte, że Naród ma prawo obalić rząd, który łamie prawo? Ja rozumiem to tak, jak rozumie się zwyczajne prawo człowieka do samoobrony. Nikt z normalnych ludzi nie szuka zwady i nie będzie kogoś bił bez powodu. Ale jeśli ktoś nam wejdzie do domu i chce zrobić nam krzywdę, lub naszym bliskim, to naturalnym odruchem jest przywalić mu pierwszą rzeczą, jaką mamy pod ręka. Ważne, by była wystarczająco ciężka. Ja to zawsze tłumaczyłam swoim córkom, które trenowały karate: Trzeba sobie wyrobić odruchy. Nie wolno być agresywnym. Ale jeśli ktoś cię zaatakuje, najpierw oddaj, a potem się zastanawiaj, czy i ile za to posiedzisz. Bo życie jest ważniejsze. Nie wiem, co macie na myśli, mówiąc o demokratycznych metodach walki. Wyborów, a przynajmniej uczciwych, raczej już nie będzie, bo PIS ma jeszcze dwa i pół roku, by prawo odpowiednio zmanipulować. I sobie powiedzmy szczerze, pozwoliliśmy mu na to i nadal pozwalamy. Ale czy ludzie będąc w normalnym życiu pacyfistami i humanistami, maja prawo odmówić obrony swego kraju, w przypadku wojny? Czy witamy z różami obce czołgi i z uśmiechem na twarzy prosimy, by nas najeźdźca dobrze traktował? Oczywiście już widzę obrażone osoby, że porównuję PIS, który się jednak składa z Polaków, do obcych wrogów. Drodzy Państwo! Dziś sądzi się nauczycielki, tylko za to, że ubrały się na czarno, a to się władzy nie podoba. Za same protesty, kilka osób ma postawione zarzuty. Zapowiada się sadzanie do więzień i szukanie haków na polityków opozycji. Uchwalono dziś w sejmie prawo, według którego, jakaś polityczna komisja, będzie sama decydowała, pomijając wyroki sadu, czy nieruchomości są zgodnie czy nie zgodnie z prawem zwrócone. Czy dużo już brakuje do tego, by zaczęli nas lać w areszcie i torturować w celu wymuszania zeznań?
Czym się ten wróg, brat, Polak różni od obcego wroga? Czasami mi się wydaje, że jest nawet gorszy, bo dzieli nas, robi z nas donosicieli, którzy dla własnego zysku będą denuncjować sąsiada. Wyjrzyjcie na Krakowskie przedmieście! Tam, na dachach stoją snajperzy z bronią wymierzoną w WAS! A my tu o demokratycznych metodach rozmawiamy...
Przytoczę fakt z historii. Jak wiecie, Żydom, religia zabrania prowadzić wojen. Nie wolno im walczyć, nawet brać broni do ręki. I przez większą część II wojny światowej pokornie znosili zniewagi i mordy na swym Narodzie. Aż wreszcie przepełnił się kielich zła i wydarzyło się Powstanie w Getcie. Oni po prostu zdecydowali, że dłużej niem mogą potulnie czekać na... sprawiedliwość boską. Woleli zginąć z honorem, ale przeciwstawić się złu. I myślę, że zrozumieli wtedy, że nieme pozwolenie na zabijanie swych bliskich, jest także grzechem przeciwko przykazaniu NIE ZABIJAJ !
Nie można się biernie przyglądać, kiedy ktoś rujnuje życie przyszłym pokoleniom. Mam wrażenie, że tego nie rozumieją Polacy. Niech się zapytają matki Grzegorza Przemyka zatłuczonego przez milicjantów. Bo właśnie taki los może spotkać nasze dzieci, nasze wnuki! Ten, kto nie widzi, że do tego zmierzamy jest ślepy.
Jesteśmy winni, bo nie poszliśmy na wybory. Jesteśmy winni, bo odpuściliśmy Trybunał Konstytucyjny, wolne media. Jesteśmy winni, bo każdego dnia słyszymy całe transporty kłamstw i ich nie dementujemy. Jesteśmy winni, bo pozwoliliśmy przyjąć budżet przegłosowany przez jakieś słupy z ulicy. Jesteśmy winni tak samo, jak PIS. Obojętność, jest ze wszystkich grzechów najgorsza. Mówicie, że politycy nie zwracają uwagi na nasze marsze, że zamykają przed nami oczy. A my??? My często po prostu zamykamy oczy i usiłujemy się dopasować do niewygodnej rzeczywistości.
Tak, wiele ludzi spontanicznie poparło KOD. Ale dziś wiele osób jest zawiedzionych, a czasem i zniechęconych. To jest tak, jak z ogniskiem, jeśli nie będziesz dokładał drzewa, ogień zgaśnie. A KOD ostatnio, poprzez zachowanie swych przywódców, zamiast dokładać do ognia, polewa ognisko wodą.
Czas już zacząć traktować Polskę poważnie. Przestać się bawić w protesty, porównywać się do Solidarności. Teraz jest nasze 5 minut. Teraz my musimy stanąć na wysokości zadania i stworzyć własną nowa siłę. Bo żarty się skończyły już dawno, już półtora roku temu.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

I po co kochać ten kraj? ( Tekst z dnia 21 maja 2019)

Słuchanie informacji w środkach masowego przekazu, śledzenie mediów społecznościowych i czytanie gazet, może prowadzić człowieka do ...