poniedziałek, 11 grudnia 2017

Nieśmiertelni. (Tekst z dnia 12 lutego 2017 roku. )

Kłamstwa, kłamstwa, kłamstwa. Więcej kłamstw, niż słów!
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych powinno się nazywa Ministerstwem Dezinformacji. Po pierwsze, stan zdrowia Beaty Szydło...Oczywiście nikt, będąc w szpitalu, nie chce, by mu pod szpitalna pościel zaglądać. Ale godząc się na piastowanie urzędów państwowych, trzeba się liczyć z tym, że pewne dziedziny życia uznawane za prywatne, staja się automatycznie publicznymi. Gdyby Beata Szydło była w świetnej formie, to choćby jedno zdjęcie ze szpitalnego łóżka powinno być opublikowane. Mogłaby podejść do okna pomachać do dziennikarzy. Ukrywanie prawdy, od razu budzi podejrzenia i spekulacje. Ja tam nikomu źle nie życzę, także pani Szydło. Od dawna odczuwam tylko litość do tej osoby. Uważam, że jest słaba i głupia i dała się wmanipulować w takie miejsce w życiu, gdzie jedyna droga prowadzi na dno. Za wszystkie błędy Kaczyńskiego, właśnie ona zapłaci. A ja nie mam szacunku do ludzi słabych, pozbawionych kręgosłupa. Zasługują wyłącznie na litość. Nie spotkałam się także z jakimiś bardzo wulgarnymi komentarzami na temat wypadku i samej pani Szydło. Słysze natomiast wielkie żale miłośników partii PIS i samych polityków, że niby taka okropna fala hejtu się wylała na panią premier. Nie rozumiem, tego, jeśli czołowy polityk PIS, wyzywa publicznie ludzi od komunistów i złodziei, a naczelny krasnal Rzeczpospolitej, co najmniej raz w miesiącu nazywa zdecydowaną część Narodu zdrajcami, wtedy jesteśmy pobłażliwi, bo to jest PIS. Jeśli prezydent mówi głośno o tym, że dla Polaków ich Ojczyzna jest dojną krową, a głos Narodu określa mianem jazgotu, to po krótkiej chwili niesmaku przechodzimy nad tym do porządku dziennego. Jesteśmy bardzo tolerancyjni dla partii rządzącej, traktujemy ją jak niepełnosprawne dziecko, któremu pozwala się na więcej, łudząc się, że mu to zrekompensuje jego braki. Natomiast jeśli ktoś, po wypadku Macierewicza, czy premier Szydło, coś zażartuje na temat brzozy, to jest to już taki skandal, że prawie zdrada narodowa. Jeśli Radosław Sikorski, zażartuje sobie w bardzo kulturalny sposób, to słychać powszechne oburzenie, że politykowi i byłemu szefowi dyplomacji, to nie przystoi. Co nie przystoi? Poczucie humoru?
Po pierwsze, gdyby politycy PIS sami traktowali katastrofę smoleńska z należytą powagą, gdyby nie wymyślali zupełnie abstrakcyjnych i niedorzecznych historii, na jej temat, to może ludziom by tego typu żartu nawet przez myśl nie przechodziły. To PIS zrobił z tego wydarzenia cyrk i kabaret i jeszcze tragikomedię. To prezes Kaczyński, od 6 lat, co miesiąc, włazi na stołek i produkuje paliwo polityczne ze smoleńskich trupów. Stary, zdziwaczały dziad. Pewnego dnia wejdzie na ten stołek i nie będzie już pamiętał, po kiego diabła zebrała się ta procesja., bo wydaje się, że już dziś śmierć brata przestała być w tym sabacie czarownic istotna. Mówi o prawdzie, ale nie wiadomo już na jaki temat chce tę prawdę odkryć. I jest zdziwiony, że nikt nie chciał krzyczeć, Beata, a większość krzyczała marionetka????
Przecież, chciał prawdy, to ją ma!!! Ludzie mu ją wykrzykują w twarz!
A jeśli chodzi o internetowy hejt, to PIS właśnie zrobił z niego przemysł, zatrudnił ludzi, którym płacił z partyjnych, a więc także naszych, podatników pieniędzy. To PIS zatrudnił zawodowych hejterów. I nie miało znaczenia, jak ich posty i komentarze są wulgarne i obrzydliwe i wobec kogo. Jest różnica, między osobami, które maja potrzebę skrytykować tego, czy tamtego polityka, bo po prostu, takie, a nie inne maja poglądy, a zawodowym hejterem, który za pieniądze wylewa wiadra pomyj na kogo popadanie. Prawdziwa krytyka jest oparta na analizie faktów i poglądach, nie na bezwolnym powtarzaniu obelg, co pisowscy hejterzy czynili przez cała kampanie wyborczą. To wy żeście zaczęli stosować tę metodę walki. Nie dziwcie się więc, że dostajecie rykoszetem, bo fala, którą sami napędziliście do was wraca.
Minister Błaszczak, każdym swoim wystąpieniem kompromituje się coraz bardziej. Po półtora roku próbuje wszystko zwalić na poprzedników. Co mają poprzednie rządy wspólnego z tym, że dziś kolumna rządowa nie przestrzega przepisów drogowych? W ogóle nie rozumiem, dlaczego, rządowe samochody, poruszające się w normalnych sprawach, nie w obliczu jakiegoś kryzysu, czy wojny, są uprawnione, do brawurowej jazdy. Powinny ich obowiązywać te same przepisy, co innych. Nawet kierowcy karetek, czy innych aut uprzywilejowanych, jadące do wypadku, czy pożaru, tylko wtedy łamią przepisy, gdy jest to niezbędnie konieczne. I zawsze muszą jechać na tyle bezpiecznie, by nie zagrażać innym użytkownikom drogi. Uprzywilejowanie wynika z czegoś. Samo to, że się jest członkiem rządu, nie upoważnia do jazdy na łeb na szyję.
Minister kłamie, aż mu się z dupy kurzy, Próbuje wszystko zwalić na poprzedników. Ze łzami w oczach się żali, że musi po nich sprzątać. Ale, do cholery, już minęło półtora roku! Może gdyby minister Błaszczak i jego świta, mniej się modlili, a bardziej brali się do roboty, to i skutki były by bardziej widoczne. Chociaż osobiście wątpię, bo do tej pory, we wszystkich resortach, sprzątanie polega na zastępowaniu małego bałaganu pozostawionego przez poprzedniku, własnym gównem, dość obrzydliwym i śmierdzącym. Po prostu żenada i śmiech mnie ogarnia, kiedy słyszę, że BOR będą zastępować, jakimś narodowym batalionem ochroniarzy. Nie wiem, może kilku kiboli potrzebuje pracy? Obawiam się, że to będzie tylko zmiana nazwy i zmiana jakości na gorszą. Oczywiście Błaszczak chce tym nowym służbom dać uprawnienia co najmniej takie, jakie ma FBI. Ale, kurwa mac, czy nazwa cokolwiek zmieni? Czy od tego wam, politykom, przybędzie rozumu. Jestem niemal pewna, że w tych wszystkich wypadkach, nie ponoszą winy pracownicy BORu, czy innych służb. Po prostu WIP rządzi i WIP wymaga, by się tak zachowywali. A oni tylko nie chcą stracić pracy. Ale niech zawsze wracają myślami do katastrofy smoleńskiej. W swojej robocie, w samolocie, w samochodzie, to oni są najwyższą władzą. Nie może nikt im nakazać, by łamali procedury, czy narażali życie WIPa i własne na nie potrzebne niebezpieczeństwo. Gdyby piloci Tupolewa mieli dość odwagi, by się przeciwstawić, może uratowaliby życie 96 osobom. Żadna robota nie jest tego warta, by dla niej umrzeć.
Kłamstwa, kłamstwa, kłamstwa!!!! Poglądowy filmik będący rekonstrukcja piątkowego wypadku zrealizowany na potrzeba TVP. Filmik kłamliwy, pomijający linię ciągłą, zabraniającą wyprzedzania w tym miejscu. Informacje dotyczące zdarzenia sprzeczne z zeznaniami świadków. Na koniec spreparowanie przyznania się do winy kierowcy prywatnego samochodu... Kłamstwa, kłamstwa, kłamstwa. Minister Błaszczak, pierwszy Pinokio Rzeczpospolitej! Facet bez honoru, zaklinający rzeczywistość, będący ponad zasadami fizyki i prawom przyrody. Obraz szczytowej niekompetencji, ale wierny piesek Kaczyńskiego. Człowiek, który nawet gdyby wybuchła wojna, bałby się opuścić przemówienia na stołeczku. Tchórz, sługus i miernota. Niestety, PIS się w ogóle nie uczy na błędach. Słyszę takie żarty, że mamy szczęście w nieszczęściu, iż rząd jeszcze nie kupił wipowskich samolotów, bo by trzeba zamykać przestrzeń powietrzną na czas ich przelotów. To może byłoby śmieszne, gdyby nie fakt, że katastrofę smoleńską poprzedzało także szereg różnych incydentów.
O klasyku z Gruzji wszyscy wiedza, ale wielokrotnie prezydent gdzieś poleciał, a potem nie mógł wrócić z powodu awarii, albo nie dostał zgody na przelot jakimś korytarzem powietrznym, który sobie nagle wydumał. Wtedy PISowi przyświecała dokładnie taka sama idea: Z drogi śledzie, bo król jedzie! Tak samo nie przestrzegali procedur, zaniedbywali szkolenia i mieli przekonanie, że pracownicy nie mogą się im sprzeciwić. Koniec był tragiczny, także dla wielu postronnych ludzi, którzy nic nie zawinili.
Kiedy rozmawiam z piratem drogowym, zawsze mam dla niego jedna tylko radę: Jeśli chcesz popełnić samobójstwo, to się człowieku powieś, przynajmniej nie będziesz narażał życia innych ludzi. I pewnie z tym przesłaniem mogłabym pójść także do Błaszczaka, ale on i jego współtowarzysze podróży czują się nieśmiertelni. Los, czasem nas ostrzega. Wyraźnie daje nam znaki, że powinniśmy zmienić swe postępowanie, wybrać inną drogę. Czuję, że w tym przypadku jest podobnie. Te wypadki..., każdy kolejny jest bardziej tragiczny w skutkach. I pragnę politykom przypomnieć stare polskie przysłowie, że: Dopóty dzban wodę nosi, dopóki się ucho nie urwie...
W ciągu tak krótkiego czasu, PIS dostał już 4 ostrzeżenie. Póki co, nikt nie zginął. Ale w moim mniemaniu, jest to tylko kwestia czasu. Bo my, zwykli użytkownicy dróg, z którymi się władza nie liczy, w przeciwieństwie do pasażerów rządowych kolumn, nie jesteśmy nieśmiertelni. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

I po co kochać ten kraj? ( Tekst z dnia 21 maja 2019)

Słuchanie informacji w środkach masowego przekazu, śledzenie mediów społecznościowych i czytanie gazet, może prowadzić człowieka do ...