piątek, 8 grudnia 2017

Obama. (Tekst z dnia 30 marca 2016 roku. )

Od pewnego czasu mam wrażenie, że ktoś nam przemalowuje Polskę w barwach, które są mi obce. Zapewne nie są to barwy wolności. Okazuje się bowiem, że w jednym kraju nie mogą mieszkać ludzie, którzy są od siebie różni. I nie chodzi mi o standardowe podziały na przykład na białych i czarnych, katolików lub nie, uczciwych i złodziei. W tej chwili, co już wcześniej wspominałam, jest znacznie więcej szufladek w które się ludzi wkłada. I w zależności od tej segregacji się ich ocenia, akceptuje, lub poniża. Do tego wszystkiego często używa się dość dwuznacznych wypowiedzi, by niby komuś dać prztyczek, ale potem sprytnie się z tego wywinąć. Na przykład ostatnia wypowiedź Waszczykowskiego. Nikt mi nie powie, że taki super dyplomata bezmyślnie użył zwrotu, że Polska wychodzi z murzńskości, pytany o stosunki z USA i brak spotkania Obamy i Dudy. Użycie zwrotu „ murzyńskość” było celowe w odniesieniu do kraju, który ma czarnego prezydenta. Miało Amerykanów wyraźnie poniżyć i okazać pogardę, ale oczywiście Waszczykowski jest zbyt wielkim tchórzem, by to wprost powiedzieć, więc tak zakręcił, by potem łatwo swe słowa usprawiedliwić i odnieść się do słów Sikorskiego, który ich użył w zupełnie innym kontekście. Ja, słysząc coś takiego, po prostu się wstydzę. Bo z jednej strony od kilku tygodni chodzi fama, jak to administracja zabiega o spotkanie z Obamą, a kiedy ten odmawia, to od razu widzimy, że w końcu dlaczego, taki wybitny przywódca miałby się z czarnuchem spotykać.
Powiem Wam, że tak piszę i pisze i mam sporo różnych komentarzy ludzi, którzy mniej więcej się ze mną zgadzają. Ale czasem też się odzywają osoby, które mają inne zdanie. Nie przeszkadza mi to, o ile mają coś wartościowego do powiedzenia. Każdy kto kiedykolwiek pisał tego typu tekstów, wie, że wkłada się w to mnóstwo serca i energii. Jest mi tym bardziej przykro, że jeśli ktoś już wysili się na jakąś krytykę, to skupia się raczej na formie niż treści. Np. taki komentarz na blogu: „Rozumiem, że szanowna Pani jest z Panem Prezydentem na "Ty" i to w dużej komitywie, że Mu tak "tyka". Dla takiego chamskiego tekstu mogę tylko zacytować"autorkę" - człowieku opanuj się - nienawiść Cie oślepia”. Drodzy Państwo, nienawiść, póki co, jest mi uczuciem obcym. Jeszcze nie miałam powodu, by kogoś obdarzyć tym uczuciem. Czy lubię prezydenta Dudę? Nie! Czy go szanuję? Też nie! Ale nie dlatego mówię do niego na TY. W moim świecie ludzie mówią sobie po imieniu, po to matka nam nadaje imię, by nas nim nazywać. Nie jest to wyrazem braku szacunku. Powiedziałabym, że nawet czuje się staro, kiedy ktoś do mnie mówi Proszę Pani. Wiem, w Polsce wszyscy pochodzimy od wyższej szlachty, to dlatego jesteśmy tak uczuleni na tym punkcie. Ale to śmieszne, że ktoś z całego tekstu potrafi tylko tyle zrozumieć. Dla niektórych krytyka nie jest wyrazem troski, tylko nienawiści. Ja się oczywiście nie troszczę specjalnie o pana prezydenta, chociaż uważam go w pewnym sensie za osobę „specjalnej troski”. Martwi mnie tylko jego …....nijakość, służalczość, udawana wiara w Boga, pogarda dla obywateli, lekceważenie prawa. Ale gdyby obywatel Duda nie został przez przypadek prezydentem mojego kraju, to nie obchodziłby by mnie wcale. Tym bardziej, że otoczenie Dudy twierdzi, że wcale nie zabiegał o spotkanie z Obamą, co jeszcze bardziej świadczy o tym, że próbują obniżyć range tego wydarzenia i prestiż Prezydenta USA. Bo to tak, jak jechać do Paryża i nie chcieć zobaczyć wieży Eiffla. Zostawmy jednak już naszego pana D. On przecież ma dużo ważniejszych przyjaciół: Czechów, Rumunów, Węgrów. Sama śmietanka Europu i świata.
Chciałabym jednak wrócić do początku mojej wypowiedzi, która jest związana z wpisem niejakiego pana Marka Błaszczaka. Sugeruje on tam, że o naszej polskości decyduje nie pochodzenie, ale swoiste rozumienie roli społecznej, jaką w Ojczyźnie pełnimy. Jest to o tyle obrzydliwe, że skierowane do kobiet. Pan ten Twierdzi, że o byciu Polką, miała by decydować, nie wiem, jak to nazwać, to trudne... pewna przydatność społeczna. Chodzi o to, że dla kobiety najważniejsze jest rodzenie dzieci, bo jeśli nie chce tego robić , to nie jest prawdziwa Polką. Próbuję zrozumieć, jakich konsekwencji spodziewa się autor tych słów, w przypadku nie spełniania przez obywatelki swego obowiązku wobec Ojczyzny. Czy będziemy pozbawiać obywatelstwa kobiety, które z jakiegoś powodu nie mogą mieć dzieci, lub po prostu nie chcą? Dlaczego tego typu kryteria stosuje się wyłącznie do kobiet, skoro o tych sprawach decydują zwykle dwie osoby. W końcu od jakiej ilości dzieci, będziemy uważane za prawdziwe Polki. Może już ustawa 500+ wprowadziła po cichu te selekcje, bo za wartościowe uznano dopiero te rodziny, w których jest więcej niż jedno dziecko. Podobną retorykę słyszałam tylko w jednym wypadku, ale wtedy chodziło o czystość rasy i dotyczyło przysparzania Rzeszy Niemieckiej czystych Aryjczyków. Czy idziemy proszę Państwa w tym kierunku? I może nawet nie drażni mnie to, że istnieją kretyni, którzy popisują się tego typu tekstami, ale to, że w tym kraju można wygłaszać najgłupsze i najbardziej szkodliwe teorie i nikt na to nie reaguje. Wiem, że napisałam już wiele, ale nie mogę się nie odnieść, do dzisiejszego płomiennego wystąpienia Macierewicza. Wszystko, co mówił, nie odbiegało w zasadzie od zwykłych jego zwidów. Chciałabym jednak zapytać go o jedną sprawę: Skoro, jak „pacjent” twierdzi, 250 osób widziało, że się ogień i dym z silników wydostaje, kiedy samolot prezydencki był jeszcze w powietrzu, to powinny być na to jakieś dowody. Po pierwsze, skąd szczerym polu znalazło się aż 250 osób? I gdyby Pan Macierewicz wyszedł na łąkę i wytknął język, to zapewne w dzisiejszych czasach ktoś by to nagrał i za godzinę to by krążyło po sieci. Dlaczego z tych 250 osób nikt tego nie nagrał a nawet nie zrobił zdjęć? Po co się pan męczy ze sobą od sześciu lat. Niech pan wyciągnie te foty i będzie po sprawie. A może jeszcze ich nie zdążyli pańscy eksperci wyprodukować.
I jeszcze jedno ostrzeżenie dla tych, którym przez ułamek sekundy przemknęła myśl, że może prezes, dyktatorek Kaczyński, naprawdę chce zgody z opozycją. W piątek zostanie wyemitowany wywiad z Kaczyńskim w którym po raz kolejny obrzyguje wszystko i wszystkich z opozycja na czele. Czyli „gnida” wiedziała, już teraz, że nic z tej zgody nie będzie, skoro taki wywiad nagrała wcześniej. Panowie i Panie z opozycji. Szkoda waszego czasu. Nie grajcie w teatrzyku tych kłamców, nie pozwólcie narzucić sobie ról. Ja, powiem nawet, że byłabym bezczelna i każda rozmowę z tymi gnidami bym nagrywała, bo znowu będą ludziom wmawiać, że spotkanie wyglądało inaczej, niż naprawdę. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kształt maski. ( Tekst z dnia 9 listopada 2019 roku)

Miałam to wrzucić dopiero jutro. Mam świadomość, że nie ma takich słów, które by mogły podziałać. Ale piszę to wszystko już dziś, bo zaws...