piątek, 8 grudnia 2017

Obcowanie z kościołem jest drogą do piekła. (Tekst z 21 stycznia 2016 roku.)

Chciałaby zwrócić uwagę  na pewne tło, które w tej zadymie z Trybunałem, Mediami i Służbami, trochę nam ucieka. Mianowicie, za plecami jednego potwora, rośnie nam drugi, równie groźny. Jest nim Kościół katolicki. ( jeśli ktoś wczoraj śledził relację z obchodów chrztu Polski i udział marszałka sejmu w tych uroczystościach, ten rozumie). Sytuacja w Polsce, jak dla mnie, osoby, która z racji miejsca zamieszkania, ma sporo informacji, o czasach faszystowskich w Hiszpanii i dyktaturze Franco, jest prawie identyczna z hiszpańską. Jeśli by to miało w konsekwencji przynieść taki sam rezultat, to było by to nawet światełko w tunelu. Dziś bowiem, nie dość, że Hiszpania jest jednym z najbardziej tolerancyjnych krajów, jakie znam, do tego kościół w czasach Franco tak przegiął, że po śmierci dyktatora, został zagnany tam, gdzie jego miejsce a nawet głębiej. W ciągu 11 lat mojego pobytu w Hiszpanii, nigdy nie widziałam na ulicy księdza, lub zakonnika czy zakonnicy. Jeśli chcesz ich zobaczyć, musisz się pofatygować do kościoła. Wyjątkiem są jakieś tradycyjne procesje, ale one i tak są raczej już tradycją świecka, bo każda procesja i tak się w okolicznych barach kończy. Pragnę jednak zaznaczyć, że zanim zrobiło się tak pięknie, reżim gen Franco pochłonął wiele ofiar, a w Hiszpanii panował terror i bieda. między innymi reglamentowano żywność, czyli sprzedawano na kartki, co niektórzy z nas pamiętają z Polski. Chciałabym po prostu zwrócić uwagę, że PIS nie jest tu jedynym problemem, a nawet uznała bym kościół katolicki za bardziej groźny. Partie przemijają, umierają przywódcy, organizacje polityczne nie są zwykle zbyt bogate i łatwiej je wyeliminować. Kościół to zupełnie inny rodzaj przeciwnika. Ma tak głębokie korzenie i tak rozprzestrzenione, oraz takie zasoby i środki, że trudno jest z nim walczyć. Posługuje się szantażem emocjonalnym, któremu trudno się oprzeć. Tym bardziej, że kościół udaje, że nie jest tym, kim jest, że w sumie kultywowanie tych jego "czary, mary", nie może nikomu zaszkodzić. Większość społeczeństwa nie jest tego świadoma, że jest to najbardziej przebiegły okupant, jakiego widział świat, bo okupuje nasze życie wewnętrzne, którego każdy w jakimś stopniu potrzebuje. W rezultacie jednak zabija nasze potrzeby emocjonalne, zastępując je tandetną podróbą uduchowienia. Jestem pewna, dopóki nie wyznaczymy kościołowi pewnych granic, nie zaczniemy jednocześnie edukować ludzi, że życie duchowe człowieka, nie musi zależeć od daniny na kościół ( bo jest duchowe), dopóty ciągle będą nam zagrażać takie partię, jak PIS. Wystarczy, że wejdą w swoisty układ z kościołem, który dla kasy poprze nawet diabła. Powinniśmy obok bieżącej walki o odzyskanie Polski z rąk PISu, pomyśleć daleko w przód i zobaczyć na horyzoncie prawdziwego wroga i źródło zła. Nie chcę tutaj wypaść na wroga ludzi wierzących. Każdy ma jakieś wewnętrzne życie duchowe. Jednak chcę ludziom otworzyć oczy. W kościele od dawna nie ma boga. Myślę, że bliski kontakt z kościołem to najprostsza droga do piekła, jeśli ktoś w nie wierzy.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Katolickie łapy precz od moich dzieci. ( Tekst z dnia 21 listopada 2019 roku.)

Jak już wiecie, nie słuchałam sejmowego wystąpienia Morawieckiego, nie słuchałam też Kaczyńskiego, a tym bardziej Andrzeja Dudy. Niestety,...