wtorek, 12 grudnia 2017

Oburzenie. (Tekst z dnia 3 maja 2017 roku. )

Tak, tak, cóż za oburzenie po moim wczorajszym wpisie. Mam prawdziwą satysfakcję, że wreszcie coś WAS oburzyło i wzbudziło WASZĄ krytykę. Brawo Polacy, może wreszcie zaczniecie myśleć, może wreszcie coś WAS obudzi!
Uważacie, że przegięłam, pisząc kilka słów do zmarłego brata Jarosława Kaczyńskiego??? Tak WAS to zbulwersowało? Ale czy to ja robię karierę na jego grobie, czy to ja w bezczelny sposób wykorzystuję grób brata dla celów politycznych? Polacy, kupcie sobie lustro, ale takie, które będzie WAM pokazywało WASZE prawdziwe oblicze.
Patrzycie na to wszystko co się w Polsce dzieje. Widzicie, gnój, szambo, rynsztok, kloakę i nic, po prostu nic WAS nie bulwersuje! Nic, nie obraża WASZEGO honoru! Macie jakąś ścianę w mózgu, która nie pozwala WAM czuć tego smrodu, smrodu wracającego totalitaryzmu, faszyzmu, smrodu zniewalającego nasze umysły kościoła, smrodu obłudy. Cieszę się, że wreszcie coś WAS ruszyło, że uznaliście, iż moja wypowiedź jest po prostu nie na miejscu w stosunku do byłego, zmarłego prezydenta.
Wreszcie zacznijcie myśleć szerzej! Zdaje się WAM, że ja, że wielu takich, jak ja, czy np. mecenas Giertych, Radek Sikorski, że my wszyscy piszemy, co piszemy, bo to nas bawi? ( ja się oczywiście nie chcę stawiać w gronie tych wielkich nazwisk). Myślicie, że to jest dla nas śmieszne? Nie, to jest tylko odreagowanie naszego przerażenia! A Ty, jeden z drugim Polaku, kiedy spojrzysz w to lustro prawdy, dlaczego Ty nie odczuwasz przerażenia? Nie rozumiecie, że to co piszemy, jest swego rodzaju smutną satyrą, która powstaje w odpowiedzi na satyrę, którą stał się nasz kraj!
Po moim wczorajszym poście odnośnie pomnika prezydenckiej pary i winy Jarosława Kaczyńskiego w ich śmierci, wielu z WAS uważało, że przesadziłam, że to, co napisałam jest bulwersujące. Ale, ja nie muszę trzymać się faktów, nie jestem dziennikarzem. Nie muszę nawet być grzeczna i miła. Piszę to, co mój umysł mi podsuwa. I nie zamierzam się w żaden sposób ograniczać. A mówiąc prawdę, właśnie to mi przychodzi do głowy, słysząc te wyniosłe przemowy prezesa nad pomnikami brata. Jestem pewna, że to on go naciskał, podpuszczał, namawiał do niezgody, popychał do wszystkich kontrowersyjnych działań. Myślę, że to on, Jarosław Kaczyński, poczuł się tak bardzo dotknięty tym, że Putin zaprosił do Katynia Tuska, że wymusił zaproszenie także dla brata. Jestem pewna, że to na jego wyraźne polecenie zorganizowano tę podróż z taką pompą, zapraszając tylu ważnych gości, by pokazać, że orszak Kaczyńskich jest bardziej dostojny i okazały, od orszaku Tuska. I ten orszak zginął i taka była jego nagroda. Myślę, że nigdy go nie obchodziły żadne katyńskie ofiary. Wykorzystywał je tak, jak teraz wykorzystuje śmierć brata. A te pomniki, ta cała smoleńska szopka, jest przede wszystkim po to, by zagłuszyć wyrzuty sumienia.
Nie zależy mi wcale, byście mnie kochali, byście uważali, że zawsze mam rację. Ale jeśli moje słowa, często przesadzone i prowokacyjne spowodują, że zaczniecie myśleć i widzieć, to moja misja zostanie wypełniona. Osobiście żałuję wszystkich ofiar katastrofy smoleńskiej. Żałuję ich, jako ludzi, którzy mieli rodziny, które ich kochały i mieli swoje role do spełnienia w społeczeństwie. Byłam także pewna, że Jarosław Kaczyński po takiej traumie wycofa się z polityki. Byłam pewna, że śmierć brata go złamie, tak, jak złamała by każdego normalnego człowieka, który ma uczucia. Nie myślałam o tym w kontekście politycznym. W tamtych czasach PIS, lub zmarły prezydent, cieszyli się bardzo małym poparciem, nie byli dla Polski groźni. Kierował mną czynnik ludzki. Niestety, Jarosław Kaczyński, otrzepał kacze piórka, rozprostował skrzydełka i wykorzystał krew brata, jako szansę. To była moja osobista porażka, lub porażka wiary w człowieczeństwo. Czasami mi nawet przychodzi do głowy, że muszę gdzieś tam w środku wykrzesać w sobie tę odrobina miłości dla pary prezydenckiej, tę odrobina, która się należy każdemu, a której nie jest w stanie z siebie wykrzesać ani Jarosław, ani Marta. Taka jestem kurwa głupia, że mi ich żal, że się stawiam czasami na ich miejscu i że im współczuję takiej kochającej rodzinki. Jarosław, kiedy uznał, że mu się opłaci przemawiać do Rosjan, jak do przyjaciół, robił to. Kiedy ta strategia zawiodła, oskarża wszystkich i o wszystko.
Przyjrzyjcie się dobrze! To nie ja kreuje rzeczywistość, ale on. Ja tylko prowokuję WAS swymi słowami do myślenia. A WY, WY nie bulwersujecie się na poczynania Kaczyńskiego i PISu, lecz ode mnie
wymagacie, bym zawsze była poprawna politycznie. I kto WAM w ogóle powiedział, że ja jestem dobra?
Kupcie sobie lustra prawdy i bądźcie w porządku, nie w stosunku do mnie, nie w stosunku do zewnętrznego świata. Rozstrzygajcie moralne spory wewnątrz siebie i bądźcie w porządku w stosunku do własnego kręgosłupa moralnego. A my, my jesteśmy tylko głosem w lesie, diabelskim głosem wątpliwości. Możecie go słuchać lub nie.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Polska jest jedna? A od kiedy? ( Tekst z dnia 13 listopada 2019 roku)

Trochę nas wczoraj potrzymali w niepewności. Trudno było doczekać do tej 16-tej, kiedy się zbierze Senat, a tam jedna procedura za drugą...