sobota, 9 grudnia 2017

Ofiary gorszego sortu. ( Tekst z dnia 14 czerwca 2016 roku. )

Polska drużyna piłkarska wreszcie wygrała pierwszy mecz na mistrzostwach Europy! Czyli, że tak naprawdę już jesteśmy zwycięzcami, jak zawsze wtedy, kiedy pokonujemy swoją niemoc i bariery, które wydawały się nie do pokonania. Wczoraj swój pierwszy mecz wygrała tez ekipa Italii, mojej drugiej piłkarskiej Ojczyzny. Wprawdzie, kiedy się ogląda grę Włochów, ma się wrażenie, że to paraolimpiada, że piłkarze nie bardzo wiedzą po co znaleźli się na boisku i właściwie dlaczego ktoś ciągle uderza w nich tym dziwnym, okrągłym przedmiotem, a do tego muszą rozróżniać, w którym kierunku trzeba biegać. Przecież obie bramki wyglądają tak samo! Jednak i tak kocham tych spryciarzy, bo w końcu nic nie robiąc udało im się strzelić dwie bramki i wytoczyć nie małą ilość adrenaliny swym kibicom. Ja mogłabym tak o mistrzostwach mówić długo, ale nie możemy pozwolić, by nam to zamąciło prawdziwy obraz polskiej rzeczywistości. Wszystkie media skupiają się na „piłce” a tymczasem gangsterzy z PISu mają więcej swobody do działania.
Czy nikt z Was się nie zastanawia, jakiego mamy niedorobionego ministra spraw zagranicznych? Przeż dwa tygodnie chłop nie miał czasu przeczytać opinii Komisji Europejskiej, co już mnie nieco zaniepokoiło. Po pierwsze, pomyślałam sobie, że może ten dokument jest zbyt obszerny, by można było go szybko przyswoić, ale wątpię! Ale może Komisja wydaje swoje opinie w jakimś zdecydowanie odbiegającym od cywilizacji języku? Może tak długo trwa znalezienie właściwego tłumacza. Jak w słynnej komedii „CK Dezerterzy”, gdzie Chudej potrafił powiedzieć tylko jedno: ich verstehe nicht, bo pochodził z nieistniejącego państwa, gdzie mówiło się nieistniejącym językiem. Może też wchodzić w grę dysleksja, która polega w wielu wypadkach na braku umiejętności czytania ze zrozumieniem, ale w tym wypadku powinien ten dokument przeczytać ktoś inny i panu ministrowi wszystko pięknie wyłożyć. Stawiałaby jednak na Chudeja, czyli prostackie „palenie głupa”. Ale tu nagle pojawia się następna zatrważająca informacja! Pan minister myśli i myśli i za żadne skarby nie może sobie przypomnieć takiej sytuacji, w której Lech Wałęsa miałby jakikolwiek wpływ na wzajemne stosunki polsko -niemieckie. To, że samo istnienie Solidarności i Lecha Wałęsy miało ogromny wpływ na zjednoczenie Niemieć i że Wałęsa osobiście brał udział w obalaniu muru berlińskiego, umknęło uwadze pana ministra. Natomiast widzi wielką role pani SZ w umacnianiu polsko- niemieckiej przyjaźni. Wprawdzie znam takich przyjaciół, którzy tak się lubią, że dla zabawy się nawzajem wyzywają, ale to chyba nie jest ten przypadek. Można by iść do apteki i kupić ministrowi „bilobil”, który, jak głosi reklama, pomaga na pamięć i koncentracje. Ale chyba przy tak wielu symptomach może to nie wystarczyć. W każdym bądź razie, pan minister ma wyraźne objawy neurologiczne. Po pierwsze problemy z czytaniem, po drugie postępującą sklerozę, a do tego zwidy. A tak naprawdę i na poważnie, choroba ma dwie bardzo obrazowe nazwy, obie w czystym polskim języku: Mam was wszystkich w dupie i możecie mi na ch..a skoczyć! Jestem pewna, że minister wszystko świetnie wie i wszystko świetnie pamięta. Jak mówi: Odpowie Komisji Europejskiej we właściwym czasie, czyli wtedy, kiedy już z nikim i niczym nie będą się musieli liczyć. Czytam wypowiedzi wielu mądrych osób. Wszyscy zgodnie twierdzą, że to, co się dzieje w Polsce jest zatrważające, że zmierza w stronę autorytarnych rządów i faszyzmu. Bardzo cenię te opinie i to, że ich autorzy mają odwagę je głosić. Tylko, co to zmienia? Ja chciałabym widzieć tych wszystkich profesorów, aktorów, dziennikarzy, ekonomistów, jak zakasują rękawy, idą między ludzi i zmieniają ich świadomość. Bo ich medialne wypowiedzi są wysłuchane przez ludzi, którzy się z nimi zgadzają. A trzeba wyjść do tych, którzy cierpią na tumiwisizm albo maja do dyspozycji wyłącznie pisowskie media. Trzeba ludziom pokazywać prawdę aż do bólu. Chociaż ja się ciągle motam między tym, czy Polacy są tak zahukani, że nie widzą, co się dzieje, czy po prostu z premedytacja właśnie tego chcą. Bo nikt mi nie wmówi, że rodziny smoleńskie składają się z samych debili. Jeśli nie, to dlaczego nie widzą tej groteski i śmieszności wokół tej sprawy. Gdybyście byli na ich miejscy, to czy byście chcieli, by wasz zmarły stał w formie pomnika na każdym zakręcie w każdym mieście i pipidówce? Czy chcielibyście, by na każdej uroczystości był apel smoleńskich poległych, by imieniem waszych bliskich wycierał się każdy odpust wiejski i każdy piknik zakrapiany wódą? Wydaje mi się, a przeżyłam nie jedną żałobę, że człowiek w takich chwilach wolałby gołą dupę publicznie pokazać, niż kogoś dopuścić do tego żalu, który ma w sercu, do tej rany. A tutaj robi się z bólu innych ludzi polityczną pornografię. Nie macie wrażenia, że Kaczyński, Macierewicz i paru innych psychopatów traktuje ten temat w sposób seksualny, że ta zemsta, że tylko ona ich podnieca, jak piromana ogień. Może po każdej miesięcznicy się brzydko bawią ze sobą po powrocie do domu. To co robią jest dla mnie wulgarne, te występy po nocach pełne nienawiści i chęci rewanżu. Tylko rewanżu na kim i za co? Bo to nie jest kwestia znalezienia winnych i ukarania. My wszyscy, którzy nie doznaliśmy straty w tej katastrofie, wszyscy jesteśmy adresatami tej nienawiści. Ale to nie jest nasza wina, że nas los oszczędził. A poza tym, muszę pana rozczarować, panie Kaczyński. Doznaliśmy straty! Cierpieliśmy z powodu tego co się stało, bo to byli Polacy, bo to byli ludzie, bo ich bliscy cierpieli, bo tęskniliśmy za ich wizytami w naszym domu przez zaczarowane okno telewizora. Czy nie pamięta pan, jak wyszliśmy na ulicę, by powitać trumny prezydenta i małżonki, jak rzucaliśmy kwiaty, jak byliśmy wszyscy razem? To był szczyt naszej polskiej solidarności, naszej jedności. I mogło tak zostać na długo. To pan zaczął zwoływać ten sabat czarownic. To pan wszystko zepsuł. Z życia pana brata już nic dobrego nie zostanie, tylko pan stojący na kuchennym stołku i rzygający jadem. Dziwię się bardzo rodzinom smoleńskim, że na to pozwalają. Wiem, że to nie są głupie osoby. Są natomiast bardzo nikczemne, wykorzystują własną tragedię, by wleźć na polityczny stołek, by zaistnieć, bo same sobą niczego nie reprezentują. Dopiero ubrane w trupa swego bliskiego czują się wyjątkowo. Oni w nic nie wierzą. Gdyby wierzyli w życie poza grobem, to zastanowiliby się, czy ich ojciec, matka, czy mąż, nie woleli by już po tylu latach doznać świętego spokoju, czy nie woleli by pozostać w ich sercach a nie stanowić paliwo polityczne dla jednego podłego człowieka. Niedzielny zamach na klub gejowski w USA, nie wywarł na was, pisowscy politycy żadnego wrażenia. Nie słyszałam od żadnego z was ani jednych prawdziwych, życzliwych i płynących z serca kondolencji. Lanser Duda bawi się świetnie we Francji, lansując się w szatni piłkarzy. Szydło mówi, że to piękny dzień, bez żadnego zająknięcia. Nie ma zadumy i nawet minuty ciszy...Dlaczego? Czy nie możecie się zdecydować, kogo bardziej żałować, czy wroga islamisty, czy wrogów pedałów. A może życie innych ludzi jest mniej warte, niż waszych wątpliwych bohaterów. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Znak od boga. ( Tekst z dnia 17 kwietnia 2019 roku)

Krótkie chwile, kiedy wydaje mi się, że wydarzy się coś wyjątkowego, jak sama nazwa wskazuje, są krótkie. Na przykład dziś...Zapowiedź, że...