piątek, 8 grudnia 2017

Ofiary wojny (Wpis z dnia 22 lutego 2016 roku)

Po mojego Ojca przyszli o czwartej nad ranem. Nie, nie po to by by go aresztować, ale by wciągnąć do ZOMO. Nikogo o zgodę się nie pytali. Kazali się ubrać i wziąć książeczkę wojskową, to wszystko. Dali mundur, gaz, broń i do szeregu. Dlaczego? To tylko oni wiedzą. Słyszałam, że Ojciec miał w czasie służby wojskowej dostęp do tajnych materiałów. Pracował w sekretariacie jakiegoś oficera wywiadu. Zmobilizowali go, bo uważali za osobę niebezpieczną. I tym sposobem zostałam córką zomowca. Tamte lata nie są zbyt odległe. A mimo to, w tym Narodzie, pamięć ciągle szwankuje. Niby w obliczu walki, czy zagrożenia, jest się w stanie na krótko zmobilizować, ale potem otrzepie piórka i znowu wszystko jest dla niego czarno- białe. Jak takie zakute łby niczego się nie uczą. Dla porównania parę informacji ogólnie dostępnych:
-Wojna domowa w Rwandzie................................800 000 ofiar
-Wojna domowa w Libii..........................................30 000 ofiar
-Konflikt w Bośni i Hercegowinie............................200 000 ofar
- Pucz w Chile..............................................................15 000 ofiar
-Wojna domowa w Hiszpanii....................................300 000 ofiar
-Wojna domowa w Kambodży.......................200 000- 300 000 ofiar
-Syria...........................................................................215 000 ofiar
-Ukraina........................................................................6500 ofiar
-Korea.......nie licząc 300 000 amerykańskich żołnierzy...1.5 mln ofiar
-Plac Tiananmen, Chiny...............................................5000 zabitych -Stan wojenny w Polsce..........100- 200 osób, w czym są także te, do których np. nie dojechała karetka z powodu utrudnień nie tylko politycznych ale także pogodowych.
Dlaczego przytaczam te liczby? Chciałabym uzmysłowić Polakom, co oznacza wojna domowa, bo czasem wydaje mi się, że mam do czynienia z bandą kołków w płocie, które niczego nie rozumieją i są odporne na wiedzę.
Powiedz mi Polaku, jakim trzeba być debilem, by nie rozumieć, że twój brat, twój ojciec, twój syn czy córka żyją tylko dlatego, że Wałęsa coś podpisał. Przecież mogliśmy zachować się, jak na Polaków przystało. Mogliśmy rzucić się na wojsko i policję. Tak łatwo jest rozlać krew, co widać po przytoczonych liczbach. A może po jednej i drugiej stronie byli mądrzy ludzie, którzy już nie chcieli przelewać krwi? Może wiele osób uratowało życie, dzięki temu, że się ktoś z kimś dogadał.
No tak, ale wy jesteście Polakami. Dla was życie nie ma wartości. I Najgłośniej ujadają tacy, jak nasz „niedorobiony” prezydent, którzy w czasie stanu wojennego byli zbyt mali, by z nocnych hałasów wyodrębnić głuchy szum przemieszczających się czołgów.
Chciałaby, by przyszedł taki dzień, kiedy moi rodacy najpierw pomyślą, zanim zaczną szczekać.
Wszystkie te liczby znalazłam w Wikipedii. Przed każdą trzeba by napisać "co najmniej", bo w zawierusze wojny trudno jest policzyć ofiary.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kształt maski. ( Tekst z dnia 9 listopada 2019 roku)

Miałam to wrzucić dopiero jutro. Mam świadomość, że nie ma takich słów, które by mogły podziałać. Ale piszę to wszystko już dziś, bo zaws...