wtorek, 12 grudnia 2017

Ogień, który zgasł w waszych sercach. (Tekst z dnia 23 października 2017 roku. )

Obserwuję w szoku reakcje Polaków na samospalenie się Pana Piotra w geście protestu.
Jest to niezwykle smutne, że człowiek dokonał tej ofiary i niestety nie wzruszył serc Polaków. Zanim dokonał tego aktu powinien skontaktować się ze mną. Powiedziała bym mu, że napisałam już 600 takich listów do Polaków. Niestety słowa nie mają już takiej mocy, by otwierać nam umysły. Żadne z moich rozpaczliwych wezwań, Polaków nie zmobilizowały. Powiedziałabym mu, że lepiej by ten list wrzucił do internetu, wtedy by przynajmniej parę laików zarobił, a może nawet parę pochwał, że ma takie świetne pióro i tak trafnie umie ocenić rzeczywistość. Niestety te lajki i pochwały, świata wokół nas nie zmienią, Polski nie uratują, nie sprawiają, że ludzie podnoszą tyłki z fotela i idą ratować Ojczyznę. A ja dowiedziałam się tylko, że gdybym po tych dwóch latach ciągłego pisania, targnęła się na swoje życie lub podjęła jakikolwiek inny desperacki czyn, to i tak nikt by mnie nie posłuchał.
Ze smutkiem czytam, że na apele o dołączenie do protestu nikt nie przychodzi poza osobą, która apelowała, że gdzieś tu czy tam zbierają się małe grupki desperatów.
Ja swoje listy rozpowszechniam w różnych grupach o bardzo znaczących nazwach. Jedne solidaryzują się z jakimś politykiem nękanym przez władzę, inne ratują kobiety, jeszcze inne wspierają Lecha Wałęsę. Są grupy, które się wstydzą za różne osoby, za cały rząd, za prezydenta, za taki obraz Polski, są te, które uważają, że mury runą i te, które udowadniają, że Polska nie jest w ruinie. Wszyscy chcą za wszelka cenę udowodnić, że mają dosyć tej sytuacji. Patrzę na te wszystkie nazwy i ściska mi serce. Ludzie utworzyli grupę o nazwie MAMY DOŚĆ! To było pewnie z dwa lata temu. A więc gdzie jest to DOŚĆ! Przestali mieć dość? Czy naprawdę byli wkurwieni, czy to tylko chwytliwe hasło, jak robaczek na wędce zakładany na przynetę? Kiedy się wychodzi do ludzi z jakimikolwiek pomysłami, po prostu omijają nas jak zarazę, nie są w stanie nawet napisać pięciu głupich zdań w odpowiedzi na maila.
Polacy żyją w wirtualnym świecie. Wydaje im się, że wystarczy tutaj się udzielać, a wszystko samo się zrobi. Czytam to często w komentarzach, które wyrażają wiarę, że wreszcie stanie się coś, co Polaków obudzi. Zwracam uwagę na dwa tak często używane przez WAS słowa: Wreszcie ( czyli nie wiadomo kiedy) i coś ( czyli tak naprawdę nie wiadomo co). Ale ten świat jest tak zbudowany, że żadne coś nie wydarza się samo. Nie możemy wiecznie przeżywać wirtualnej złości, a kiedy wyłączymy komputer wyłączamy też te wszystkie wirtualne emocje.
Dla mnie, jako dla osoby od dawna apelującej o prawdziwy czynny udział w protestach, a jednocześnie w pełnym sensie ubezwłasnowolnionej sytuacją życiową, która nie pozwala mi samej w tych protestach uczestniczyć, jest to podwójnie trudne. Z jednej strony otrzymuję od WAS, czytelników, wiele dowodów uznania mojej działalności, ale z drugiej strony mam świadomość trafiania mojego głosu w całkowita próżnię.
Ja Goplana żyje tylko w internecie. Nawet nie mam prawdziwej twarzy. Jestem kobietą w niebieskiej sukience idącą przez las pełen motyli. Mój głos nie wychodzi poza przestrzeń internetową. Nie planowałam tego. Wszystko tak wyszło spontanicznie. Ale chciałabym się odwrócić, byście mogli ujrzeć moją twarz, moją złość, moje łzy bezsilności. Bo przez jakiś czas to miało jakiś sens, ale dziś to po prostu za mało. Dziś trzeba działać.
Pan Piotr, który podpalił się w proteście na Waszych oczach, powiedział w swym liście wiele gorzkich i wiele pięknych słów. Szkoda, że dla WAS Polacy, wolność nie jest sprawą najważniejszą, jak dla niego. Szkoda, że nawet jego ofiara WAS nie obudziła, chociaż o to prosił. Przychodzi mi czasem do głowy gorzka konkluzja, że Polaków po prostu nie warto już ratować. Łatwiej byłoby zebrać tę garstkę, która naprawdę ma wolność w sercu i kupić jakąś niezamieszkałą wyspę i tam utworzyć Nową Polskę, tak jak dawniej emigranci nazywali nowe miejsca w Ameryce, czy Australii imieniem swych Ojczyzn i miast. A reszta, która zostanie nie nadal siedzi na tyłkach i czeka, że może WRESZCIE się COŚ wydarzy, co za nich załatwi sprawę...
Mogę tylko powiedzieć, że biedny jest ten nasz kraj, gdzie zdesperowani są niszczyciele, a obrońcy są zupełnie bezwolni.
Przez te dwa lata wydarzyło się tyle tak wiele złego, że drewniany kołek by się wkurwił ! A WAS Polacy nic nie rusza! Kim Wy jesteście?!
PS. Trzymam kciuki za Pana Piotra, ale myślę, że kiedy zobaczy reakcję rodaków na jego poświecenie, to by wolał się nie obudzić. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bez boga wam się nie uda... ( Tekst z dnia 16 maja 2019 roku)

Właśnie wyłączyłam telewizor. Nie zniosę po raz setny tej samej piosenki odśpiewywanej przez Ziobrę! W pierwszym momencie po premierze w...