niedziela, 10 grudnia 2017

Pasożyt. (Tekst z dnia 25 września 2016 roku)

Obiecywałam sobie wiele razy, że na ten temat nie będę się odzywać. Bo przez ile lat można w kółko gadać o aborcji? Ale kiedy się słucha debaty w sejmie, to naprawdę można dostać białej gorączki. Wydawałoby się, że w tym temacie wszystko już zostało powiedziane i nie ma w Polsce człowieka, który nie dysponowałby ścisłymi informacjami. W tej chwili niestety idzie wszystko w kierunku totalnej dezinformacji. Nie chce się oczywiście powtarzać. Tu muszę szczery ukłon złożyć przed Panią Barbara Nowacką, która kulturą osobistą, wiedzą i poziomem debaty wyprzedza tę epokę. Każde jej słowo jest merytoryczne a jednocześnie posiada dawkę emocji tak dobraną, by nie było kiczem z telenoweli. Wielki szacunek dla Pani. Szkoda tylko, że słuchacze zupełnie nie dorastają do jej poziomu. Oczywiście, w krótkim wystąpieniu, nie była w stanie przedstawić wszystkich argumentów i racji. Ja powiem o czymś niezwykle ważnym, o czym powszechnie się nie mówi. Jednak wszystkie panie, które maja dzieci, doskonale o tym wiedzą. Sytuacje kobiety w procesie prokreacji przedstawia się sposób bardzo powierzchowny. Zakłada się, że jeśli ciąża przebiega w prawidłowy sposób, nie ma ona żadnego wpływu na zdrowie kobiety. Ale to jest sytuacja czarno biała, ( albo jest wszystko dobrze, albo ciąża zagraża życiu). Kobiety, które ciążę przeszły wiedzą, że dziecko, jest czymś w rodzaju pasożyta, żerującego na jej organizmie. Nie, nie ma się co tutaj obrażać. Chodzi mi po prostu o mechanizm powstawania życia. Nie bez powodu kobiety w ciąży często maja kłopoty z zębami, wychodzą im włosy, chorują na nadciśnienie, bóle pleców, żylaki, hemoroidy, zaparcia, skurcze, w końcu psychozy i depresje. Jest to związane nie tylko ze stresem i strachem o zdrowie dziecka, ale także tym, że przyszły człowiek żywi się korzystając z zasobów organizmu matki. Dochodzi do większego zużywania wapna, czy magnezu i innych minerałów i witamin. Ciąża jest ogromnym obciążeniem dla kręgosłupa. Oczywiście, organizm kobiety jest naturalnie wyposażony we wszystkie instrumenty, by jak najlepiej znieść ten okres, a potem się zregenerować, czy przygotować do następnej ciąży. Ale nie można pozostawić przypadkowi częstotliwość kolejnych ciąż, bo nie zdąży się zregenerować, co ma wpływ na zdrowie kobiety. Denerwują mnie najbardziej mężczyźni wypowiadający się w tym temacie. Powinni się wstydzić, bo wykazują całkowity brak wiedzy i wrażliwości. Mówię do was, panów kochających swe partnerki. Nie pozwólcie, by kobiety poświęcały się w momencie, kiedy wiadomo, że płód nie rokuje nadziei na przeżycie. Nie pozwólcie im płacić zdrowiem za coś, czego i tak nie otrzymają. I zapewniam was, że kobieta lepiej zniesie aborcje, niż śmierć nowo narodzonego dziecka. Wasze uczucia w stosunku do przyszłego dziecka nie są zgoła tacieżyńskie, raczej samcze, związane z przedłużaniem gatunku. Uczucia do dziecka rodzą się u was dopiero po porodzie, kiedy się to coś, czego nie rozumieliście, staje rzeczywistością. Kobieta czuje dziecko znacznie wcześniej, wyobraża je sobie, prawie dotyka. Dlatego kocha je wcześniej i bardziej cierpi. Jestem pewna, że ci herosi, gdyby im przywiązał do brzucha torbę, która ważyłaby choćby 5 kilo, kazano z nią spać, pracować, brać kąpiel, bawić się z dziećmi, żaden nie wytrzymałby tygodnia. A ciąża trwa 9 miesięcy i nie jest to tylko 5 dodatkowych kilogramów. Łatwo jest być facetem i nie narażać się na nic i głośno krzyczeć o obronie życia. I udawać, że kochacie swoje żony. Tylko kto ich życia będzie bronił? Dlaczego paragraf ma decydować o ich zdrowiu? Dlaczego nie mogą mieć tylu dzieci, na ile się czuja na siłach? Oczywiście, banda niedouczonych kretynów krzyczy, że seks to samo zło i wolno go uprawiać, tylko po ślubie i w celach prokreacyjnych. Nie rozumiem lekarzy, którzy nie uświadamiają naszym szanownym panom po pięćdziesiątce ( bo tacy mają najwięcej do powiedzenia w tym temacie), takim u których powoli więdną potrzeby seksualne, że zaspokajanie ich jest jednym z warunków utrzymania dobrego zdrowia. Rozładowuje stres, pobudza produkcję adrenaliny i endorfin, pobudza krążenie, przeciwdziała chorobom serca, wzmacnia poczucie własnej wartości i zadowolenie z życia. A więc, panowie, robicie krzywdę nie tylko swoim kobietom, ale również sobie. Dla własnego dobra powinniście uprawiać seks tak często, i tak długo, dopóki starcza wam sił. A swoim partnerkom powinniście zapewnić dostępność środków antykoncepcyjnych tak, by bez obaw mogły korzystać z tego dobrodziejstwa. Nawet, jeśli ktoś jest bardzo wierzący, to niech odpowie na jedno pytanie: Dlaczego ten doskonały bóg dał człowiekowi popęd seksualny? Dał go nie na tydzień, nie na rok, czy 5, by się mógł człowiek rozmnożyć, lecz na całe życie. Ale skoro tej władzy przeszkadzają rowerzyści, czy ludzie zdrowo się odżywiający, czyli miłośnicy warzyw, to jaki to problem zabronić innych, zbawiennych dla zdrowia rzeczy?
Ale maksymalnie zdenerwował mnie inny szczegół tej dyskusji. Chodzi mi o tak zwaną komunę. Komuna, w słowniku języka polskiego, nieokreślone coś, na kark którego można zrzucić wszystko zło. To taki garnek brudów, w którym się mieści wszystko. Hipokryzja sięgająca Himalajów polega na tym, że jeśli ktoś powie źle o pięciu Polakach, którzy zachowali się w sposób niegodny w stosunku do Żydów, to jest to szkalowanie Polski. Jeśli się całe pokolenia Polaków, żyjących przez 50 lat, nie z własnej winy w tak zwanym komunizmie, nazywa mordercami, zdrajcami, złodziejami i zabójcami nienarodzonych dzieci, to to jest wobec Polski bardzo dobrze. Oczywiście w tamtych czasach prawo pozwalało na aborcje na życzenie. I świadomość społeczna była na dość niskim poziomie, że być może zdarzały się przypadki nadużywania tego prawa przez kobiety. Ale nie rozumiem, o czym mówi ta młoda paniusia, która nie pamięta na pewno tamtych czasów, używając określenia, że ustrój komunistyczny zmuszał kobiety do masowych aborcji. Proszę mnie uświadomić, bo może ja byłam za młoda i za głupia, by to zauważyć: Czy znacie przypadki, by władza przychodziła z nakazem do ciężarnej kobiety i rozkazywała usunięcie płodu? Czy były jakieś kary za posiadanie zbyt wielu dzieci? Ja takich przypadków nie znam. Każda kobieta, wyposażona jest w instynkt macierzyński, który normalnie jest uśpiony, ale budzi się prawie równocześnie z zajściem w ciążę. Nigdy, niezależnie od ustroju, decyzja o aborcji nie jest i nie byłą czymś dla kobiety obojętnym, właśnie ze względu na ten instynkt. Dlaczego robicie z kobiet, z pokolenia mojej matki, a także być może z pokolenia matki tej pani przedstawiającej projekt zaostrzenia zakazu aborcji, jakieś wynaturzone potwory, mordujące bez opamiętania swoje dzieci? Dla mnie to jest po prostu szokujące, że można tak publicznie obrażać ludzi, którzy mieli naprawdę dużo trudniejsze życie, niż my teraz. Środki antykoncepcyjne w zasadzie nie istniały. Ja, byłam już dorastającą dziewczyną, kiedy w Polsce upowszechniły się podpaski higieniczne, bo przedtem, kobiety radziły sobie w innymi metodami, o których z przyczyn estetycznych nie będę wspominać.
Ludzie, wiem, komuna nie była pięknym i chlubnym okresem w historii Polski. Ale, do diabła, sprzeciwiajcie się tym potwornym kłamstwom. Dotyczą one naszych rodziców, naszych dziadków, czy nas samych. Żyliśmy w tamtych czasach, ale jesteśmy ludźmi, nie potworami! Rodziło się wtedy więcej dzieci, niż teraz. I na ile pozwalała sytuacja, były zadbane, kochane i nie chodziły głodne. Rodzice wielokrotnie musieli sami zjeść gorzej, by dziecko miało zaspokojone podstawowe potrzeby i nie chodziło, zapewniam was, o lalkę Barbie, czy klocki Lego. Dziś wychodzą na mównice gówniary i obrażają poprzednie pokolenia.
Jeszcze jedna krótka uwaga. Zasłanianie oczu, zabranianie edukacji, karanie, to wszystko nie wyłączy człowiekowi fizjologicznych potrzeb seksualnych. Ich intensywność w ogóle nie zależy od wychowania, ale od indywidualnych cech genetycznych. W miejsca intymne dotykają się już dzieci w kołysce i już wtedy jest to dla nich przyjemne. Nie możecie tego zmienić żadną ustawą, nie macie na to wpływu. Radzę więc zaakceptować naturę i ją polubić. I uczyć dzieci, jak z tego dobrodziejstwa bezpiecznie korzystać. Ja, żyjąc w kraju, gdzie aborcję wykonuje się na żądanie, nie muszę obawiać się o decyzje moich córek. Mogę mieć zaufanie, że są osobami na tyle wrażliwymi, że nie dokonają aborcji, jeśli nie będzie to absolutnie konieczne. Szkoda, że w Polsce, nie wychowuje się dzieci w poszanowaniu życia i nie uczy odpowiedzialności za swoje decyzje, a nasyła się na dziewczyny prokuratora. Słabo wychowujecie swoje dzieci, drodzy politycy, skoro nie możecie mieć do nich zaufania. Skoro zwalacie odpowiedzialność za ich decyzję na kodeks karny. Po prostu wstyd. Jeśli wasze rozwydrzone dzieciary potrzebują, by je minister Ziobro trzymał w ryzach, to niech ich trzyma. My, i nasze dzieci jesteśmy normalni!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Katolickie łapy precz od moich dzieci. ( Tekst z dnia 21 listopada 2019 roku.)

Jak już wiecie, nie słuchałam sejmowego wystąpienia Morawieckiego, nie słuchałam też Kaczyńskiego, a tym bardziej Andrzeja Dudy. Niestety,...