wtorek, 12 grudnia 2017

Po tamtej stronie rzeki... (Tekst z dnia 6 listopada 2017 roku. )


Rząd PIS udaje, że jest zwolennikiem przynależności Polski do Unii Europejskiej. Jednocześnie sugeruje, że ta europejska wspólnota nas oszukała. W ich nierealnych wizjach pojawiają się odrębne kraje, których łączy tylko wspólnota gospodarcza, ale prawa i polityka poszczególnych państw powinny być całkowicie dowolne. Dla polityków PISu, UE powinna się opierać na tak zwanych państwach narodowych, a w jej konwencji mogłaby się znaleźć faszyzująca Polaka tak samo, jak Turcja łamiąca prawa człowieka.
To jest niestety obrazek nierealny, bo Unia Europejska, to nie tylko braterskie wyciąganie za uszy z gospodarczego niebytu takich państw, jak Grecja i nie tylko idea finansowego pomagania słabszym, nawet jeśli w kłopoty wpadli w powodu własnej głupoty i ignorancji. Unia Europejska to wspólnota wartości, z których naczelnym prawem staje się demokracja, ale także stopniowe ujednolicenia praw pracowniczych, zmuszenie członków do bezwzględnego przestrzegania praw człowieka i wolności obywatelskich.
Tymczasem PiS chciałby wszelkiej pomocy gospodarczej na równych prawach z innymi członkami, ale całkowicie sprzeciwia się przestrzeganiu praw ujętych w traktatach i porozumieniach.
No i wszystko w tym temacie jest jasne. PIS zaciemnia prawdę. Bo prawdą nie podlegająca dyskusji jest fakt, że prawa unijne mają chronić wszystkich obywateli, także polskich, przed rządami ich własnych państw. PIS przedstawia, jak zwykle zresztą, kota odwróconego do nas ogonem. Wmawia obywatelom, że UE chce im ograniczyć polskość, że się miesza do lokalnych spraw Polski, że chce nam odebrać wolność. Niestety, partnerstwo, a na tym zasadza się każda wspólnota, polega na tym, że wpuszczamy partnera w obręb naszej wolności pozwalając mu współdecydować o sprawach, które dotyczą wszystkich. Tymczasem każda próba dialogu instytucji europejskich z rządem PISu, kończy się oskarżeniami wobec różnych polityków europejskich o mieszanie się w sprawy polskie. Rząd PISu nie chce się podporządkować ani Komisji Weneckiej, Komisji Europejskiej, ani żadnej innej europejskiej instytucji. Mało tego, łamanie praw, które obowiązują wszystkich członków uważa za doprowadzone do granic absurdu i groteski wstawanie z kolan.
Każdy temat nawiązujący do rządów naszej najjaśniejszej partii można zakończyć jednym słowem: hipokryzja , która toczy ten rząd, jak rak. Bo skoro nie życzą sobie, by się ktokolwiek w nasze sprawy mieszał, to dlaczego bez opamiętania mieszają się w wewnętrzne sprawy innych krajów? Dlaczego skłonni są wybierać Francji prezydenta, dlaczego kandydatów na fotel prezydenta USA nazywają dżuma i cholerą, z czego dżuma, zaraz po wyborach zamieniła się w najwyższej klasy afrodyzjak, na widok którego większość polityków się publicznie branzluje? Dlaczego nie pozwolimy Ukrainie decydować, kto jest jej bohaterem narodowym, jednocześnie wynosząc na ołtarze moralnie wątpliwych żołnierzy wyklętych, którzy mordowali Ukraińców? Historia nie jest dla wszystkich jednoznaczna. Napoleon Bonaparte, którego w Polsce czcimy, bo złożył nam obietnicę odzyskania wolności, jest w zasadzie postacią równoważna z Adolfem Hitlerem. Wprawdzie w swojej ideologi nie nawiązywał do rasizmu i nacjonalizmu w sposób bezpośredni, lecz wobec podbitych narodów zachowywał się w sposób niezwykle okrutny. Obiektywnie, nie był bohaterem, lecz tylko doskonałym strategiem. My, Polacy czcimy go, chociaż jego obietnice były bez pokrycia. Napoleon je złożył, by Polacy służyli mu za mięso armatnie i by nie musiał się wykrwawiać na Polskiej ziemi lecz by został przyjęty chlebem i solą i właściwie przez tan naiwny naród ugoszczony. Wcale nie zamierzał, w razie zwycięstwa nad Rosją, wycinać z puli zdobytych terenów tego skrawka Europy i oddawać go w ręce tubylców. My stawiamy swoje pomniki, inni swoje! Nie nasza sprawa!
Dlaczego próbują wpływać na nieoficjalne wypowiedzi niemieckich polityków, dlaczego wyrywają je z kontekstu i robią z nich ataki na Polskę? W końcu: Dlaczego bronimy jakiegoś pomnika znajdującego się na terenie Francji? Nasi najbardziej prawdziwi Polacy potrafią nasikać na grób niemieckiego żołnierza, lub zdewastować żydowski cmentarz, ale drą japy, kiedy ktoś chce zgodnie z prawem swojego kraju usunąć krzyż z przestrzeni publicznej!?
Skoro tak bardzo wam zależy, by się nikt do waszej polityki nie wtrącał, to wypadałoby nie wtrącać się do polityki innych. Szczególnie, że Unia Europejska chce tylko wyegzekwować przestrzeganie prawa, do czego się zobowiązaliśmy podpisując traktaty, a wy mieszacie się w naprawdę bardzo mało ważne dla wspólnoty sprawy.
Rosja nie wypowiedziała nam wojny, kiedy z wielką nienawiścią rozbijaliśmy pomniki Lenina. Nikt nam nie liczy ile katolickich kościołów budujemy. My chcemy innych rozliczać z pomników i stawianych meczetów. Oczywiście domyślamy się, że w Europie z marzeń prawdziwych Polaków lepszego sortu, wszystkich europejskich bohaterów powinny zastąpić pomniki JPII i Lecha Kaczyńskiego, a na każdym skrzyżowaniu powinien stać krzyż i figura Maryi. Ale póki co, i dziękować bogu, którego nie ma, rządzić się i panoszyć możecie tylko w Polsce. Polacy na razie jeszcze pozwalają politykom PISu traktować Ojczyznę, jak prywatny folwark, ale wara im od Europy! Tu jest normalnie! Nie macie tu co szukać poklasku! Póki co taplajcie się, drodzy PISowcy, w swoim polskim błotku, ale ze swymi genialnymi pomysłami, średniowieczną tradycją i podwójną moralnością, pozostańcie, proszę, po swojej stronie rzeki. Odgradzacie się od własnych obywateli wysokimi murami, stawiacie barierki i parawany. Tak samo możecie się odizolować od Europy. A wtedy będziecie, jak za słusznie minionej komuny, oglądać prawdziwy świat tylko wtedy, kiedy potajemnie przepłyniecie rzekę, albo przeskoczycie przez płot, który sami zbudowaliście. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wdowi grosz i łzy sierot... ( Tekst z dnia 1 października 2019 roku)

Kampania wyborcza ma już z górki. A ja, zgodnie z obietnicą, wracam do jej początki. Do pierwszego przemówienia prezesa Kaczyńskiego i do ...