piątek, 8 grudnia 2017

Po was choćby potop. (Kolejny upierdliwy list do Prezydenta A Dudy. Tekst z dnia 29 listopada 2015 roku.)

Szanowny Panie Prezydencie

W czasie kampanii wyborczej, zarówno prezydenckiej, jak i parlamentarnej, zapewniał Pan, że chce być prezydentem wszystkich Polaków. I to jest pierwsza niespełniona obietnica. Dziś w ogóle Pan nawet nie udaje, że leżą Panu na sercu losy wszystkich Polaków. Teraz dzieli Pan społeczeństwo na to wartościowe, związane z PIS i to nic nie warte, związane z opozycją. Miał być Pan prezydentem czynnym, a w ciągu miesiąca, stał się prezydentem niepotrzebnym, który podpisuje wszystko, co PIS mu podsunie. Nawet Pan nie stwarza pozorów, że analizuje przy pomocy ekspertów uchwały sejmu. Po prostu podpisuje Pan wszystko, bez wyjątku. Stał się Pan plastikowa kukła w ciągu miesiąca. Jeździ Pan w podróże zagraniczne i wygłasza te swoje pełne pustych frazesów kazania. Wyrzuca Pan z siebie potoki słów, które nic nie znaczą. Bo w końcu sprowadzają się do zdania, które wszyscy znamy z przeszłości: „Żeby Polska rosła w siłę, a ludziom żyło się dostatniej”. Tylko, że nikt nie wie, co ma Pan na myśli. Tym bardziej, że zdążył już Pan udowodnić, że są dla Pana w tym kraju równi i mniej równi. Na wymyślanie pustych demagogicznych haseł nie trzeba być prezydentem, każdy z nas to potrafi. Niestety, to co w normalnych warunkach wydaje się śmieszne, dziś przestaje nas bawić. Zaczynamy się wstydzić tych Pana płomiennych wystąpień, które niczego nie wnoszą. Choćby przykład z ostatniej wizyty w Chinach. Chciałby Pan, by jedwabny szlag prowadził z Polski do Chin? Może, zatrudni Pan tłumacza, by tę pańską poezję tłumaczył. Chciałby Pan, by chińskie dzieci jadły polskie jabłka? A czy Pan wie, że po wprowadzeniu zakazu importu polskich jabłek do Rosji, polscy producenci jabłek sami znaleźli zbyt w Chinach? Nie wie Pan, był Pan zbyt zajęty wspomaganiem kampanii wyborczej PIS. I tak analizując każde pańskie zdanie, dochodzimy do wniosku, że albo nie trafione, albo spóźnione, albo nie wiadomo, co poeta miał na myśli. I tym oto sposobem stał się Pan najszybciej ze wszystkich prezydentów bezużytecznym strażnikiem żyrandola, który zresztą dość dużo kosztuje podatników. Tylko ślepi mają jeszcze złudzenia. Przez trzy miesiące nie spełnił Pan ani jednej z obietnic socjalnych. Mało tego, nawet Pan nie próbował jej spełnić. Zajmuje się Pan ułaskawianiem kolesi ze swojej partii. Zajmuje się Pan, bez żadnej refleksji, podpisywaniem dokumentów pozwalających na rujnowanie państwa. I sporo się Pan modli, by w oczach zaciemnionych bezsensowną wiarą nie stracić.
Zawsze zastanawia mnie, jakie samopoczucie mają tacy ludzie, jak Pan. Kiedy się Pan kładzie spać i gasną światła, to co Pan myśli. Czy jest Pan tylko wplatany w tę sytuację i odczuwa moralnego kaca, czy może jest Pan z siebie zadowolony. Bo przecież, gdyby Pan był choć przez chwilę uczciwy w swej kampanii wyborczej i miał trochę honoru, to podał by się Pan do dymisji. Ale ponieważ ma Pan korzenie w tej konkretnej partii, która właśnie odsłoniła swoje prawdziwe oblicze, to o honor Pana już nie posądzam ani o troskę o Polskę. Interesuje was tylko władza i zemsta. A po was „choćby potop”.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Katolickie łapy precz od moich dzieci. ( Tekst z dnia 21 listopada 2019 roku.)

Jak już wiecie, nie słuchałam sejmowego wystąpienia Morawieckiego, nie słuchałam też Kaczyńskiego, a tym bardziej Andrzeja Dudy. Niestety,...