niedziela, 10 grudnia 2017

Polska czarno- biała. (Tekst z dnia 28 listopada 2016 roku. )

Mniej więcej dwa lata temu prowadziłam ożywione dyskusje na stronie Pani Joanny Kluzik Rostkowskiej, jeszcze wtedy minister edukacji, na różne tematy związane ze zjawiskami w szkolnictwie. Chodziło głównie o sześciolatków, ale przy okazji rozmawialiśmy i innych obliczach szkoły. Już wtedy dochodziły mnie różne niepokojące informacje, o których informowałam Panią minister. Sprawy dotyczyły przede wszystkim stosowania tak zwanej klauzuli sumienia w procesie nauczania. Już wtedy niektórzy nauczyciele świadomie pomijali wiele tematów z historii, a treść tych, które omawiali z uczniami, była głęboko zmodyfikowana. Już wtedy kładziono nacisk przede wszystkim na Katyń i żołnierzy wyklętych, a pomijano inne, równie ważne wydarzenia. Również lekcje biologii z wiadomych względów dawały wiele do życzenia. Bardziej sprytni nauczyciele potrafili nawet poddawać w wątpliwość prawa fizyki. O dominacji lekcji religii nad innymi zajęciami nie wspominam, bo jest to chyba dla wszystkich oczywiste.
Wiele osób wtedy bardzo ze mną polemizowało i wielu nawet krytykowało mnie, że przesadzam. Dostawałam również wiele listów na profilu prywatnym, których treść była jednoznaczna: „Myślę, tak, jak Pani, ale w obecnej sytuacji nic nie można na to poradzić”. No cóż, minęły dwa lata i oto słyszymy od rządzących o wielkich zmianach nie tylko w strukturach szkoły, ale także w programach nauczania.
I wydaje się, że zjawiska, o których pisałam wcześniej, wywarły już spory wpływ na młodzieży przygotowując ją na nowe spojrzenie szczególnie na historie Polski. Przeczytałam dziś post Pana Pułkownika Adama Mazguły, po jego odwiedzinach w jednej ze szkół w Kędzierzynie Koźlu, którego fragment pozwolę sobie zacytować:
Młodzież nie ma swoich bohaterów i wzorców wartości!
Dwa ostatnie dni spędziłem wśród młodzieżowych liderów organizacji pozarządowych. Opowieści ze szkoły zatrważają!
Przekazała mi pewna nauczycielka informację, że na lekcji szkolnej w gimnazjum, omawiano bohaterów narodowych. Młodzież burzyła wszystkie autorytety narodowe. Okazało się, że Tadeusz Kościuszko to zdrajca bo walczył z biskupami, za co Polska popadła w niewolę. Lech Wałęsa to komunistyczny „Bolek” , a Józef Piłsudski to lewak, który na dodatek zorganizował przewrót majowy. Skąd więc ta wiedza spytacie? Od pani katechetki z lekcji religii.”

A to wszystko dzieje się jeszcze przed tą drastyczną reformą szkolnictwa, która tak naprawdę dopiero odwróci wszystko do góry nogami.  Bardzo się z tym wszystkim czuję nieswojo. Uczyłam się historii w czasach komuny i zdaje sobie sprawę, że mogło w niej być wiele półprawd. Jedno jest pewne, w tamtych książkach od historii było znacznie więcej bohaterów, a znacznie mniej zdrajców. A jeśli chodzi o walkę z biskupami, to dla mnie walczący z kościołem są najodważniejszymi ludźmi. To w końcu nasz najgorszy okupant i walka z nim zupełnie wybiega poza konwencjonalną wojnę. To tak, jak usuwanie raka z umysłu każdego z nas. Tylko tyle, że mało kto chce się poddać leczeniuNie mam pojęcia dlaczego wszystko, co złe zwala się w tym momencie na gimnazja.Wydaje sięże problem nie leży w systemie. W końcu, w większości krajów jest podobny system szkolnictwa. I to działa. Może my po prostu się dopiero uczymy. Może popełniamy błędy. Ale czy to jest powód by wszystko odwracać? Czy trzeba się cofać? Mówi się, że gimnazja są siedliskiem agresji wśród młodzieży. Ale czy, jeśli te same dzieci przejdą do szkół podstawowych, to tej agresji będzie mniej? Przecież to tylko nazwa się zmieni, a ciągle to będą te same dzieciaki. Agresja w Polsce nie schodzi z ust wszelkich autorytetów. Nie patrzy się do przodu, tylko straszy wszystkim, co jest inne, a na ustach jest tylko zawiść i zemsta. Kiedy my chodziliśmy do szkoły, na lekcjach uczono nas głównie o bohaterach Ojczyzny. Dziś wielu z nich nazywa się zdrajcami. I to bez żadnej refleksji na temat motywacji i okoliczności postępowania tych lub tamtych. Taki stworzyliśmy dzieciom świat, pełen złych ludzi, którzy maja złe intencje. Może zamiast wydawać pieniądze na te zmiany, warto by było opracować bardziej ludzki program nauczania? Może wyrzucić z niego tę niczym nie uzasadnioną wojowniczość, a nauczyć dzieciaki patrzeć na świat cudzymi oczami, rozumieć innych i współczuć. Oczywiście, w obecnej sytuacji politycznej możemy sobie tylko pogadać, bo jak sam prezydent powiedział: Będziemy tak nauczać historii, by nie było wątpliwości, kto był zdrajcą, a kto bohaterem. Ale tylko dla ignorantów ta prawda jest taka oczywista. Niestety, ostatnio Polska stała się krajem czarno białym. Nie ma miejsca na wątpliwości, a więc i na myślenie. Zaczynamy bez sprzeciwu przyjmować manierę komunizmu, gdzie władza dokładnie wiedziała, jakie należy mieć poglądy i czego należy uczyć nasze dzieci. A ja śmiem stwierdzić nieśmiało, że to filozofia jest królową nauk, a nie matematyka, bo to ona pokazuje nam możliwość wyrobienia sobie własnego, indywidualnego poglądu opartego wyłącznie na własnej wiedzy i doświadczeniu.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Podziękowania... ( Tekst z dnia 17 marca 2019 roku)

Wielu moich znajomych pyta mnie poprzez messengera: Czemu milczę, przecież miała miejsce konferencja przedstawicieli kościoła w temacie pe...