niedziela, 10 grudnia 2017

Pozorne dobro. (Tekst z dnia 19 sierpnia 2016 roku. )

Ostatnio rzadko się zwracam do konkretnych polityków i ustosunkowuję do pojedynczych wypowiedzi. Stwierdziłam, że nie warto, bo za wszystkim i tak stoi Kaczyński, a pisowcy tylko powtarzają nakazane frazy, bez refleksji. Czasem jednak uczeń przerasta mistrza, szczególnie jeśli w grę wchodzi występ profesora Glińskiego lub ministra Gowina. Po tylu latach swego dorosłego życie, człowiek powinien się już uodpornić na tych idiotów, ale jest różnica między zwykłą głupotą a poglądami socjopatów. I niestety, w całej masie wypowiedzi, będących nieszkodliwą, polityczną propagandą dla mas, w którą nie wierzy nawet ten, kto ją wygłasza, znajdują się perełki prawdziwego skurwysyństwa, które może mieć naprawdę zgubne skutki. Zgubne dla tego kraju i dla Polaków. I tak, naodkładane we mnie myśli i refleksje, wybuchły wczoraj w sposób niepohamowany po wypowiedzi ministra Gowina w Faktach po Faktach. Ja oczywiście nie jestem psychiatrą. W swoich ocenach kieruję się dostępną mi wiedzą i intuicja. Pana Gowina mam za klasycznego Kena. Jestem pewna, że gdyby zdjąć mu spodnie, nic by pod nimi nie znalazł. W przeciwieństwie do np. Pana Zelnika, który prowadził dość rozwiązłe życie w młodości, a do boga zwrócił się dopiero, kiedy źródełko hormonów zaczęło wysychać, czy Cezarego Pazury, który też podąża w tym kierunku, minister Gowin, jest klasycznym bezjajowcem. Jego wypowiedzi na temat in vitro, życia poczętego, związków partnerskich, świadczą o tym , że nie tylko nie posiada on już potrzeb seksualnych z powodu wieku, ale że nigdy ich wcześniej nie posiadał. Większość wypowiedzi we wczorajszym programie poświęcona była Trybunałowi Konstytucyjnemu, ale słuchanie od roku, tych samych teorii, po prostu wyłącza mi mózg i już nie bardzo mogę się skupić na treści. Natomiast bardzo mnie zbulwersowała wypowiedź Gowina w środkowej części. Oczywiście zgadzam się, że konflikt w Syrii trzeba zakończyć, że to jedyny sposób, by ludzie żyli w spokoju. Tylko tyle, że wiele osób może tego zakończenia nie doczekać. Nie można być ślepym na los tych ludzi i trzeba pomagać już dziś, teraz, kiedy jeszcze trwa wojna. Ale ta chłodna i wymijająca odpowiedź ministra na pytanie Pani redaktor dotyczące umierających w Syrii dzieci, była tylko wstępem do dalszej teorii. W nawiązaniu do powstawania Muzeum II wojny, pan Gowin ośmiela się podkreślać dobre aspekty wojny. Pan minister widzi, ten heroizm i dobro, które w wyniku prowadzenia wojny się w ludziach odradza. To jest pozorna prawda. Oczywiście, wojna ludzi jednoczy i sprawia, że znowu się czujemy jednym Narodem, ale właśnie najbardziej szkodliwe i złudne jest takie myślenie. Zakłada ono, że człowiek nie może być bohaterem, nie może dokonywać czynów heroicznych, po prostu nie może być dobry, jeśli nie znajdzie się w obliczu wojennego zagrożenia.
Drogi panie ministrze: Zacznijmy od tego, że w wojnie nie ma nic dobrego. Gdyby pan zapytał psychiatrów, powiedzieliby panu, że wyzwala ona w ludziach złe instynkty, że te heroiczne czyny, których dokonujemy, są efektem dochodzenia do głosu zła, a nie dobra. I naprawdę rzucił mnie pan na kolana stwierdzeniem, że jest pan dumny z tego, iż się zabija w obronie Ojczyzny. Ja nie jestem pacyfistką. Doświadczenie mówi niestety, że tak zwana wojna humanitarna, jest długotrwała i pochłania więcej ofiar, niż klasyczna. Śmiem nawet stwierdzić, że gdyby nie ona, nie mieli byśmy dziś państwa islamskiego. Ale przede wszystkim trzeba ludzi uczyć pokojowego rozwiązywania problemów. Zabijanie zawsze jest złe. Jeśli ktoś nam zagraża, jeśli jest wojna, zabijanie jest czynem koniecznym, ale nie przestaje być złem. Nie można pozbawiania kogoś życia nazywać dobrem i heroizmem. Nie chcemy, by nasze dzieci były martwymi bohaterami, chcemy by nie musiały walczyć i by żyły. Może ja nie potrafię tego wytłumaczyć, ale jestem sobie wyobrazić historię świata, pozbawioną wojen. Do takiego modelu powinniśmy dążyć. Pan Gowin mówi, że powinniśmy pokazywać młodzieży bardzo wyraźną granicę, między dobrem a złem. Ale ja to też uważam za niepoprawne. Świat nie jest czarno biały. Ludzie robią różne złe rzeczy, ale bardzo często wpływają na to jakieś określone warunki. Jeśli się to widzi, to jest jakaś furtka, jakaś droga, by próbować zrozumieć drugiego człowieka, próbować rozwiązać problem i unikać konfliktów. Oczywiście, niech ludzie pamiętają wojny i czczą bohaterów. Ale nie stawiajmy młodych ludzi w sytuacji, kiedy oni czują się mniej wartościowi, bo żyją w czasach pokoju i nie mogą się tym bohaterstwem wykazać. Pokazujmy im, że każdego dnia, możemy dokonywać heroicznych, pokojowych czynów. Niestety, przeżyliśmy wiele wojen, niestety, nasze ziemie są użyźnione krwią poległych, niestety, wojny zniszczyły wiele naszych zabytków i pochłonęły wiele ofiar. Ale to jest NIESTETY! Tu nie ma z czego być dumnym. Historia świata jest świadectwem porażki człowieczeństwa. To jest totalna klęska, że mimo naszej wrażliwości, świadomości wyrządzania krzywdy drugiemu człowiekowi, ciągle są wojny. Ludzie, ja jestem niewierząca, ale wy się szczycicie, że w ponad 90 % jesteście katolikami. To dlaczego nie słuchacie dziesięciu przykazań? Piąte, Nie zabijaj! Nie ma tam w nawiasie napisane, że są jakieś wyjątkowe sytuacje, w których to przykazanie można pominąć. Po prostu nie zabijaj nigdy! Oczywiście jesteśmy tylko ludźmi i w złości, gdyby ktoś krzywdził moją rodzinę, zabiłabym! Ale nigdy nie uważałaby, że zrobiłam coś dobrego.
PIS nas ciągle karmi pozornym dobrem. Pozornie dobry jest program 500+, który jest bardzo kosztowny i nakręca patologię i wiele innych socjalnych planów, które uczą ludzi konsumpcyjnego stylu życia. Wiceprezes ANR wykonał świetną robotę w Janowie, ale chyba tylko pozornie, bo musiał w nagrodę podać się do dymisji. Bardzo pozorne dobro spotkało tez ofiary katastrofy w Smoleńsku. Zostali mimo woli bohaterami. To PIS kompletował zaproszonych na samolot gości, wrzucił tam większość generalicji i całkiem pokaźna gromadkę ważnych osobistości. I jak sobie pan Macierewicz wyobraża, czy gdyby ich zapytać, oni byliby zadowoleni z tego, że się ich wspomina przy każdej okazji. Jestem pewna na 100%, woleli by żyć. Żaden z nich nie pragnął pomnika, komisji w swojej sprawie, nie chcieli zostać poległymi. Chcieli cieszyć się życiem. Bo dobrem jest życie, nie śmierć. 
Polacy, mam taki apel. Ratujcie nasze dzieci przed tymi oszołomami! Nie dopuszczajcie do tego, by mieli swoje życie za nic, by składali hołdy śmierci. Historia, niech będzie dla nich ostrzeżeniem a nie krainą, za która tęsknią. Nie pozwólcie, by tacy ludzie, jak Gowin, Macierewicz, czy Kaczyński, mieszali im w głowach. Bo gdyby przyszła wojna, oni schowają się w bunkrach, lub znów uciekną za granicę i z daleka, siedząc w papciach przy ciepłym kominku, będą nasze dzieci na śmierć wysyłali. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Polska jest jedna? A od kiedy? ( Tekst z dnia 13 listopada 2019 roku)

Trochę nas wczoraj potrzymali w niepewności. Trudno było doczekać do tej 16-tej, kiedy się zbierze Senat, a tam jedna procedura za drugą...