poniedziałek, 11 grudnia 2017

Pozytywna Polonia. (Tekst z dnia 28 lutego 2017 roku.)

Ostatnio reklamuje się na grupach, w których uczestniczę, nowy projekt członków KODu mieszkających za granicami. Strona nazywa się POZYTYWNA POLONIA DYSKUSJE. Jej autor i twórca, którego zmam z działań internetowych i serdecznie pozdrawiam, zaprasza wszystkich, którzy chcą w kulturalny sposób o Obronie Demokracji w Ojczyźnie dyskutować. Pomysł niezwykle chwalebny.
Obawiam się jednak, że MY, Polonia popierająca demokracje, by móc wprowadzić w życie jakikolwiek swój projekt, musielibyśmy całkowicie uwolnić się od nadzoru z Warszawy. Z obserwacji wiem, widzę to w Europie, większość krajowych grup jest martwa. Ze względu na to, że dla KODu polskiego, jesteśmy trochę piątym kołem u wozu, z którym nie wiadomo dokładnie co zrobić, na wszelki wypadek blokuje się większość naszych pomysłów i inicjatyw. Tak było, bo wiele osób przestało od dawna z jakimikolwiek inicjatywami wychodzić. Działalność koordynatora Polonii w Warszawie sprowadza się do wyrzucania nam postów. Jak zresztą było ostatnio głośno, nawet STRAJK OBYWATELSKI, został ogłoszony zdradzieckim przedsięwzięciem tylko dlatego, że pomysłodawcą nie był lider KODu, ani nikt z jego otoczenia. Przykro mi bardzo, ale większość osób, które chciały działać, dawno już z grup KODowskich powychodziło i utworzyło własne.
Przykro mi, DROGI TWÓRCO PROJEKTU, ja na kulturę debaty liczę już od prawie półtora roku, odkąd KOD powstał. Ale wiara też się czasem kończy. Boję się, że kolejna grupa będzie kolejnym frontem tej plemiennej wojny. Nie mam już na to siły. Musielibyśmy najpierw połowę osób zablokować, które tylko czekają komu dołożyć po twarzy. Może i mnie by trzeba zablokować, bo nie uznaję dyskusji bez mówienia prawdy. Za to właśnie zablokowano mnie już w wielu KODowskich grupach, mimo, że w miarę możliwości starałam się kulturę zachować. Czasem używam tak zwanych brzydkich wyrazów, ale tylko wtedy, kiedy jest to konieczne. Nie wierzę, że powstanie taka grupa ludzi, którzy najpierw będą się troszczyć o Polskę i demokrację, a zapomną o udowadnianiu samemu sobie, że są ważniejsi od innych. Mam dość murarzy, włazidupców ( niezależnie o czyja dupę chodzi), poszukiwaczy haków na innych, szantażystów, mentalnych ochroniarzy tego, czy tamtego lidera. Każdego dnia dostaje listy o podobnej treści: „Przykro mi, dłużej nie wytrzymam, wychodzę z KODu”. To przestała być organizacja dla uczciwych, zaangażowanych, kochających wolność ludzi. Powoli przekształca się w taki PIS, tylko inaczej się nazywa. Tyle samo jest w nim walki o demokracje, co w PISie prawa i sprawiedliwości.
Nie, żebym kogokolwiek chciała zniechęcić do udziału w tych kulturalnych dyskusjach. Ja tu tylko tak od siebie mówię, z mojego, zmęczonego już ciągłą wojną, punktu widzenia. Proszę więc, jeśli uda się WAM, ludziom niestrudzonym i zaangażowanym stworzyć COŚ, co by nie było KODem, co by było w stanie, co najwyżej, współpracować na równych zasadach z tą organizacją, ale nie musiało wiecznie bić przed nią pokłonów, zawiadomcie mnie proszę. Jestem chętna do pracy. Tym bardziej, że my, jako Polonia, nie podlegamy zdeformowanemu przez PIS prawu, nie będziemy poddawani indoktrynacji, a nasze dzieci nie będą ogłupiane w szkołach. Mamy dużo większą swobodę działania i powinniśmy pomyśleć o spełnianiu podobnej roli, jaką miała opozycja emigracyjna w czasach komuny. Mamy dużo lepsze warunki, niż wtedy. Są dużo powszechniejsze i silniejsze środki masowego przekazu. Nikt nie będzie musiał nas po nocach na starym radio słuchać, jak niegdyś Wolnej Europy. Pomyślmy o konkretnym działaniu, bo dla KODu w Polsce jesteśmy tylko zbędnym balastem. W zasadzie liczą jedynie na datki finansowe.
Co do kulturalnych dyskusji, to z przyjemnością odpowiem komentatorce z mojego bloga, chociaż jej komentarz podszyty był raczej wrogością.
Droga Pani komentatorko podpisana pod mym postem ANN SOB: Marciniaki, Filiksy i Szumełdy najwyraźniej nie miały nigdy specjalnego parcia na szkło. W przeciwieństwie do szacownego lidera, który się często w TV pokazywał, rozsiadał się jak panisko i był twarzą nas wszystkich. I to jego się już nie zaprasza, bo wśród uczciwych ludzi, jest to niestety Persona non grata. Wcale się nie dziwię, że na twarzy dziennikarzy wypowiadających jego nazwisko i nazwę KOD, pojawia się grymas. Oni także uwierzyli, że jest to dla Polski szansa, chodzili na Wasze marsze. A dziś nie wierzą własnym oczom widząc, co zrobiliście ze społecznego zrywu. Masz nadzieję, że zakopaliśmy się ze wstydu pod ziemię? Tak zakopaliśmy się, bo my, w przeciwieństwie do niektórych, posiadamy wstyd i honor. Wstydzimy się za Naród, który wybrał taką władzę, chociaż myśmy na nią nie głosowali, wstydzimy się za młodzież demolującą miasta na faszystowskich marszach, wstydzimy się za kiboli na zagranicznych wojażach, i wstydzimy się za karierowiczów, którzy chcieli wykorzystać nieszczęście Polski niszczonej przez PIS, dla zrobienia własnej kariery. My na to patrzymy i w głowie nam się nie mieści, że wszyscy jesteśmy z jednego gniazda, że wszyscy w dzieciństwie chodziliśmy do podobnej szkoły, śpiewaliśmy te same piosenki, oglądaliśmy tych samych Pancernych i Klosa i tą sama pajdę chleba maczanego w wodzie i posypanego cukrem po podwórku nosiliśmy. A dziś jesteśmy w skrajnie różnych obozach, wzajemnie się opluwamy i nie możemy na siebie patrzeć. Nie wiem, co pani komentatorka ma na myśli, mówiąc, że będziemy musieli udowodnić swą niewinność. Ja w żadnym wypadku nie namawiałam nikogo, by ukrywał swe dochody, by wystawiał fałszywe faktury za nie wykonaną pracę, by sobie w ten sposób płacił. Zawsze uważałam, że za pracę i czas poświęcony na działalność należy się uczciwa zapłata. Tylko tyle, że biorąc pensję, trzeba zapłacić podatki i inne zobowiązania, np. alimenty. Nie chcemy, by na czele walki o wartości stał ktoś, kto te wartości złamał. Mamy do tego prawo. Tym bardziej, że skruchy nie widzę, nawet nie widzę świadomości popełnionego błędu. Więc się murujcie dalej. Wszak wszystkie mury już raz zburzyliśmy, a wy najwyraźniej nie umiecie bez nich żyć. I te wasze ciche głosy mnie nie przestraszą. Nie mam sobie nic do zarzucenia. Nigdy nie oskarżałam bezpodstawnie, nie powtarzałam plotek, pomimo, że moje archiwum jest pełne różnych rewelacji na temat „zamurowanego”. Chciałam tylko, by się odsunął i poddał weryfikacji w wyborach. Ale nie starczyło mu odwagi. Dobrze wie, że bez murarzy nie wygra. A zwycięstwo jest dla niego ważniejsze od twarzy. To jest jego wybór. I z każdym dniem coraz gorzej to wygląda. Mamy tu do czynienia z niezwykłym obrazem pychy, a nam wystarczy już pychy pisowskiej.
Trochę Was rozumiem, zainwestowaliście swoje emocje i myślę, że macie poczucie porażki. Ale to, co robicie was dyskwalifikuje. Jeśli się coś zepsuje, jeśli się coś w życiu pokręci, nawet bez naszego udziału, trzeba się otrzepać i starać się to wyprostować. Smuci mnie to, że naczelną wartością jest dziś niezaspokojona ambicja jakiegoś lidera. I dla tej wartości nawet niech Polska zginie. Opanujcie się! Ten świecznik, na który się pchacie i o który się awanturujecie, do niczego się nikomu nie przyda, kiedy demokracja w Polsce umrze. Kaczyński Was sprowadzi na ziemię bardzo szybko. I będziecie sobie mogli tworzyć struktury i zarządy siedząc w piwnicy i wyglądając przez małe okienko, a przez wasze spory, wszyscy Polacy przestaną się dla władzy liczyć, bo nie będą dla niej już groźni. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bez boga wam się nie uda... ( Tekst z dnia 16 maja 2019 roku)

Właśnie wyłączyłam telewizor. Nie zniosę po raz setny tej samej piosenki odśpiewywanej przez Ziobrę! W pierwszym momencie po premierze w...