poniedziałek, 11 grudnia 2017

Prawo musi być jasne a sprawiedliwość ślepa. (Tekst z dnia 14 kwietnia 2017 roku. )

Wielu z WAS się pewnie zastanawia, a niektórzy nawet pytają, dlaczego moje posty dotyczą często spraw błahych, a nie skupiają się na przykład na reformie sądownictwa.
Powiem tak: Ja nie jestem prawniczką i muszę się opierać na tym, co słyszę od przedstawicieli zawodów prawniczych i od polityków. Myślę, że każdego dnia mówi się na ten temat tak dużo, że każdy nawet średnio inteligentny człowiek, zdaje sobie już sprawę, że to temat najwyższej wagi. Postaram się więc odwrócić to pytanie, które mi zadajecie.
Ja mieszkam w obcym kraju. Łapy Ziobry musiały by bardzo urosnąć, by mnie jego chora sprawiedliwość tu dosięgła. Do tego wszystkiego chroni mnie bariera w postaci prawa kraju w którym mieszkam i różne regulacje europejskie. W zasadzie osobiście nic mi ze strony Zbigniewa Ziobro nie grozi. Pytam jednak WAS Polacy: Dlaczego WY w tej sprawie milczycie? Dlaczego Wy nie stawiacie oporu?
W Polsce panuje powszechne przekonanie, że większość tego, co robią rządzący, wcale nas nie dotyczy. Wydaje się, że jeśli normalnie, uczciwie żyjemy, jeśli pracujemy, jemy, śpimy, oglądamy telewizje i z niczym głupim się nie wyrywamy, to możemy sobie sprawę niezależności sądów odpuścić. Prawda jest jednak taka, że nie jesteśmy w stanie przewidzieć, co się może w tym naszym spokojnym życiu wydarzyć. Nawet żyjąc przykładnie i uczciwie, możemy zostać okradzeni, ulec wypadkowi, lub być przez pomyłkę posądzeni o dokonanie jakiegoś czynu zabronionego. Najważniejszą rzeczą dla obywatela każdego państwa jest, by ta bogini z wagą, która odpowiada za sprawiedliwość zawsze miała zasłonięte oczy, czyli by sądziła nas zawsze tak samo, niezależnie od tego kim jesteśmy.
Ja Wam opowiem zdarzenie z mojego życia. Jakieś osiem lat temu, moja córka kupiła sobie pierwszy samochód. Jako osoba zarabiająca nie wiele szukała taniego ubezpieczyciela, tym bardziej, że samochód był małej wartości. Znalazła agencję, która proponowała bardzo niskie ceny. Agent zaproponował również, by ubezpieczenie auta zrobić na moje nazwisko, bo będzie duży rabat dla mnie, jako dla kierowcy z dużym stażem. Moja córka, młoda i głupia, widziała tylko tę korzystną dla siebie cenę, a i ja, stara, lecz równie naiwna, uznałam, że skoro agent ubezpieczeniowy to proponuje, jest to zgodne z, prawem, by ktoś inny był właścicielem auta, a ktoś inny włascicielem polisy. Minęły chyba ze dwa lata i samochód już dawno był na złomie, a moja córka miała już następny, gdy przyszło do mnie wezwanie na policję w celu złożenia zeznań. Nie miałam pojęcia w jakiej sprawie. Okazało się, że ta agencja, to byli zwykli oszuści, że wystawiali polisy, lecz ich nie rejestrowali i że właściwie ten samochód ubezpieczony nie był.
Ta głupota kosztowała nas obie i mnie i córkę bieganinę po sadach przez chyba sześć lat. Szczęście, że policja skupiła się na tych oszustach, a nie chciała nas ukarać za ten przekręt na jaki nas namówiono. Drodzy Państwo, wszyscy korzystamy z banków, urzędów, ubezpieczalni i innych instytucji. Nie jesteśmy w stanie znać wszystkich przepisów, które w dodatku zmieniają się z dnia na dzień. I możemy być grzeczni jak aniołki, a życie i tak nas może w brutalny sposób dogonić. A kiedy staniemy przed sędziami musimy mieć pewność, że nie przegramy tylko dlatego, że nasz przeciwnik należy do jakiejś partii, lub że jakiś polityk będzie sędziemu do ucha podpowiadał wyrok. Prawo do sprawiedliwego sadu jest podstawowym prawem demokracji, a sędzia musi podejmować decyzję wyłącznie na podstawie kodeksu, przepisów i własnego sumienia. Nie może być zależny od polityków.
A więc mnie nie pytajcie, dlaczego ja się mało na ten temat wypowiadam. Zastanówcie się dlaczego WY milczycie i pozwalacie sobie odebrać swoje konstytucyjne prawa.
Ja nie powinnam tu wszystkim tłumaczyć rzeczy oczywistych. Wystarczy posłuchać prawników i im uwierzyć. Możecie powiedzieć, że tyle krzyczeliśmy o Trybunale Konstytucyjnym, że sugerowaliśmy, iż się demokracja skończy, gdy odejdzie Rzepliński, krzyczeliśmy o służbach o mediach publicznych o szkolnictwie. A tymczasem PIS wprowadza reformę za reformą i niby w naszym życiu nic się nie zmienia. Nie, nagle wulkan nie wybuchnie, nie nastąpi trzęsienie ziemi, ani nie nadejdzie huragan. PIS idzie małymi kroczkami i póki co, nie wykorzystuje do końca kompetencji, jakie samo sobie zdobyło. Czekają, czekają, aż zdobędą ostatnią bazę. A kiedy nie zostanie nam już nic do obrony, wtedy się dopiero za nas wezmą. To jeszcze może potrwać nawet rok lub dłużej. Bo jeszcze mamy sądy, jeszcze mamy niezależne media, instytucję praw człowieka, praw dziecka, prawa pracownicze. To taka genialna taktyka. Gdyby PIS chciał zrobić rewolucję, bardzo szybko napotkał by na wrogów. Ale posuwa się powoli i po cichu mydląc nam jednocześnie oczy jakimiś Misiewiczami. Przyjrzyjcie się dokładnie: Mała aferka zajmująca media i podstępny cios zabierający nam nasze prawa, jakieś oskarżenia w stosunku do Tuska, a w tym czasie, po cichu cios w demokrację. Zobaczcie Państwo media, szczególnie te wolne, które gonią za sensacjami, by zdobyć sobie widza. Czy od kilku dni mówi się o rzeczach ważnych, pokazuje się Sejm, prace w komisjach? Nie, wszyscy jak psy gończe biegają za Misiewiczem i Macierewiczem.
Jeśli ktoś jest miłośnikiem piłki nożnej, ten rozumie tę taktykę. Powiem obrazowo. Lewandowski nie musi strzelać bramek, wystarczy, że absorbuje uwagę dwóch lub trzech obrońców. W tym czasie piłkarz teoretycznie od Lewandowskiego gorszy, może swobodnie strzelić i wykończyć przeciwnika. I my właśnie zamiast bronić bramki biegamy za tymi, którzy prowadzą z nami grę pozorowaną. A ci niepilnowani zawodnicy zabijają w tym czasie demokrację. A Zbigniew Ziobro zdejmuje Temidzie opaskę z oczu...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bez boga wam się nie uda... ( Tekst z dnia 16 maja 2019 roku)

Właśnie wyłączyłam telewizor. Nie zniosę po raz setny tej samej piosenki odśpiewywanej przez Ziobrę! W pierwszym momencie po premierze w...