niedziela, 10 grudnia 2017

Procedury. (Tekst z dnia 6 grudnia 2016 roku. )

Jakby to było gdyby w obszarze naszego społecznego życia nie dochodziło każdego dnia do podziałów na lepszych i gorszych obywateli. Ta segregacja dotknęła nawet ofiary katastrofy smoleńskiej. A konkretnie chodzi o te, które właśnie zostały już ekshumowane. Okazuje się, że od jakiegoś czasu czekają one na ponowny pochówek. Przypomnijmy, para prezydencka została pochowana zdaje się po trzech lub czterech dniach. W stosunku do niej zastosowano przyspieszoną procedurę badań DNA. Pozostałe ofiary będą musiały poczekać na tego typu badania znacznie dłużej. Prawo zakłada, że ponownego pochówku należy dopełnić w ciągu czterech miesięcy od dnia ekshumacji. Na prawo nic poradzić nie można. Jest jakie jest. Mamy jednak do czynienia z dość delikatną i wyjątkową sytuacją i nic nie stoi na przeszkodzie, by w stosunku do reszty ofiar zastosować procedurę przyspieszoną, jak w wypadku pary prezydenckiej. Oczywiście pomijając fakt, że oprócz tych pochowanych na Wawelu reszta automatycznie jest gorszego sortu, bo nie spokrewniona z wiadomym prezesem. Osobiście nie wierzę, by badania DNA trwały aż cztery miesiące. Obecna kryminologia w dużej mierze opiera się na takich badaniach. Było by bardzo utrudnione łapanie przestępców na podstawie tych badań, gdyby w oczekiwaniu na ich wynik, podejrzani zdążyli się zestarzeć lub zejść z tego świata śmiercią naturalną. Mówiąc sarkastycznie: Przedstawienie związane z uroczystą ekshumacją Marii i Lecha Kaczyńskich, uroczyste wytworzenie wypasionego sarkofagu i skromny, acz równie uroczysty z udziałem władz państwowych pochówek, już się dokonał. Wszystkie inne, te gorsze ofiary katastrofy smoleńskiej będą chwilowo zamieszkiwać w laboratoryjnych lodówkach, gdzie mogą ich odwiedzać najbliżsi. Dziwnie, jakoś minister szaleniec nie raportuje nam codziennie spektakularnych wyników badań prowadzonych na tych ofiarach. Jestem pewna, że gdyby znaleziono cokolwiek, co mogłoby potwierdzić choćby jedną z teorii Macierewicza, PIS trąbiłby o tym od dawna.
Drugą sprawą wpływającą na moją wyobraźnie jest słynny zapis w ustawie dotyczącej zgromadzeń, który mówi, że pierwszeństwo będą do nich miały uroczystości państwowe i związki wyznaniowe lub kościoły. Staram sobie wyobrazić taką sytuację, kiedy złośliwe społeczeństwo będzie w każdej pipidówie zapowiadać różnego rodzaju zgromadzenia podejrzewane o polityczna wymowę. I w tym momencie minister Błaszczak, zobowiązany nie dopuścić do takowego zgromadzenia, będzie, jak sądzę, dzwonił do najbliższego proboszcza z poleceniem: Ty, zakładaj kiece, krzyż do ręki, nazbieraj kilka najwierniejszych sojuszników i obrońców wiary i hajda na ulicę przepędzać zgromadzenie. A to się chłopaki by nabiegali. Chyba by im się bardzo szybko procesji odechciało. Nie jest to wcale żart. Walczyć z głupotą można naprawdę na różne sposoby. I po wejściu ustawy należałoby regularnie zapowiadać różnego rodzaju zgromadzenia, nawet, jeśli by to miały być spotkania starych kumpli w celu wypicia kufla piwa. Zobaczyli byśmy, czy władza nadąży wysyłać anty demonstracje. Ucząc się sztuk walki, każdy z nas usłyszy, że mając przed sobą silniejszego przeciwnika, należy jego siłę wykorzystać przeciwko niemu. I to jest jeden z przykładów, jak to można robić. Jeśli uchwalą głupie prawo, dajmy im jak najwięcej okazji, by musieli to prawo stosować, aż dostaną mdłości. I tak nas uważają za złośliwe małpy: Słyszałam, że sztucznie wydłużamy kolejki u lekarza zapisując się bez potrzeby, że przedsiębiorcy na złość rządowi narażają się na straty. Niech się więc stanie według słowa rządu. Bądźmy upierdliwi, bądźmy, jak wrzody na rządowym tyłku.
Nie sposób nie skomentować ostatniego powrotu naszej rządowej delegacji z Londynu. Chociaż naprawdę odbiera nam mowę słysząc, jak są lekceważone wszelkie zasady bezpieczeństwa. Pani premier, jak dobra sąsiadka chciała zabrać na pokład swego rządowego samolotu wszystkie kumoszki, bo przecież miałyby wygodniej, niż w wojskowym samolocie Casa, a że leciałyby na stojąco, to już tylko szczegół. W jaki sposób zamierzały te osoby wykonać polecenie kapitana, by podczas startu i lądowania zapiąć pasy? Nie mam pojęcia. Chciałabym przypomnieć, że z powodu przeładowania, lub złego zbilansowania wagi rozbiło się już kilaka samolotów w historii lotnictwa pasażerskiego. NP. 8 stycznia 1996 roku samolot Antonow An-32B  nie zdołał wzbić się w powietrze z powodu przeładowania. Zginęło 237 osób. Także wypadek rosyjskiej drużyny hokejowej Jarosław w 2007 roku spowodowana była błędnym wyliczeniem balansu w samolocieJak-42D . Maszyna zdołała tylko na chwilę wzbić się w powietrze po czym runęła do przepływającej opodal lotniska Wołgi. W tej katastrofie zginęło 43 pasażerów na miejscu. Jeden zmarł w szpitalu. Ale cóż! Nasi politycy, szczególnie tej wspaniałej partii PIS czują się nieśmiertelnymi i niezwyciężeni, tak, jak 6 lat temu czuł się Lech Kaczyński, który poprzez swą brawurę zabrał ze sobą 95 osób na tamten świat. Jeśli nasi decydenci będą sprawy bezpieczeństwa traktowali tak lekko, prędzej czy później, coś się znowu wydarzy. I będziemy mieli kolejne poszukiwania winnych, morderców i zdrajców, by własną głupotę i niefrasobliwość przykryć. Najlepiej o fachowości kancelarii premiera świadczy wypowiedź Beaty Kempy. Nie wymagajcie od niej drodzy państwo dziennikarze znajomości procedury HEAD. Musiałaby najpierw być zdolna przeczytać je ze zrozumieniem. Ja wyraziła się szefowa kancelarii, zazwyczaj dostają informacje o wymaganej ilości osób mogących lecieć danym samolotem i MNIEJ WIĘCEJ tej liczby przestrzegają. Nacisk kładłabym raczej na „więcej”, a tym razem było to dwa razy więcej, niż przewidywały procedury bezpieczeństwa. Ale samo użycie zwrotu MNIEJ WIĘCEJ świadczy o totalnym lekceważeniu zasad bezpieczeństwa. Bo mniej więcej to mona załadować na wóz drabiniasty wracając po mszy do domu. Każdy dobrze wie, że procedury są tak ściśle określone, że nie ma mowy o jakimś liczeniu czegokolwiek na oko. W zależności od ilości pasażerów i wagi bagażu wylicza się bowiem prędkość potrzebną, by samolot oderwał się od lotniska, a nawet ilość paliwa potrzebnego do bezpiecznego dotarcia do celu. Ale skąd taka głupia Dziunia, jak Pani Kempa może o tym wiedzieć? Minęło więc 6 lat, ale dla PISu nic się nie zmieniło. Pan każe( lecieć) sługa musi. A jak się pomodlą to jakoś to będzie. Serdecznie tylko należy współczuć tym biednym pilotom, którzy muszą te szanowne dupy wozić i się z nimi użerać. Oczywiście pani Kempa za własną głupotę wini poprzednią ekipę. Czy ci głupia babo Donald Tusk zabronił się uczyć?Czy poprzednicy wymagali od ciebie byś do końca życia została matołem? A może się po prostu już taka urodziłaś? Jedyną dobrą dziś informacją jest odrzucenie kasacji wyroku w sprawie Romana Polańskiego. Póki jeszcze Ziobro nie spacyfikował sędziów, bywają momenty, że nasza Ojczyzna bywa dla nas wyrozumiałą matką, która nas kocha niezależnie od naszych grzechów. Ale i to może się wkrótce skończyć.
I coś smutnego na koniec. Dziś w nocy dokonano ekshumacji dwóch ofiar katastrofy smoleńskiej, których rodziny były temu przeciwne. Czy ktokolwiek a was, sąsiadów, przyjaciół tych rodzin, miał tyle odwagi by choćby niemo protestować przy grobach?...........Nie wiedziałam nikogo.
Krzyczymy, bardzo dużo krzyczymy. Ale kiedy nadchodzi dzień próby, chowamy się po dziurach, jak szczury. Liczymy na to, że ktoś coś załatwi za nas, a my przeciekamy w ciepłym łóżeczku, jak prezes stan wojenny. Tylko kogo będziemy winić, jeśli tym razem nikt za nas głowy nie nadstawi, nikt swojej krwi za nas nie poświęci. Kogo będziemy winić, jeśli tym razem ktoś za nas nie zwycięży? 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bajka o pewnym biznesmenie. ( Tekst z dnia 16 czerwca 2019 roku)

Drodzy Niedzielni Czytacze moich postów. Obietnica, że w niedziele nie będę nic pisać, bo chcę mieć dzień całkowicie wolny, j...