wtorek, 12 grudnia 2017

Pukam do Twego serca. (Tekst z dnia 16 września 2016 roku. )


Wielu do mnie mówi: Pisz, pisz Goplano! Pisz o tym, pisz o tamtym...
A ja patrze na kolejne sondaże i zastanawiam, dla kogo ja mam pisać!
Każdy sondaż to kolejne 2 procent Polaków, które zasila bezgłowa armię...
Po co się więc męczyć! Do kogo mówić? Przecież odnoszę wrażenie, że tak naprawdę czynimy Polsce krecia robotę, bo czym więcej przestrzegamy, im więcej wzywamy, tym większe poparcie jest dla tej pożal się boże, którego nie ma, dobrej zmiany.
Ja tego nie rozumiem i pewnie nie zrozumiem. Może dlatego, że już jestem za stara, a nawet gdybym planowała mieć dzieci, to i tak nie objął by mnie program socjalny. Może dlatego, że moje córki same pracują na swoje utrzymanie, biorą nadgodziny, by spłacać kredyty, bo mieszkam w normalnym kraju, w którym nic nie ma za darmo...
Może jestem zazdrosną suką, która wszystko musiała własnymi pazurami wydrapać i która nie może patrzeć, jak WAM Polakom, tak łatwo to przychodzi. Może, może może, może. A może po prostu nie pije tej samej zatrutej wody, jaką WAM, Polakom podają, by WAS pozbawić myślenia. Może nie rozumiem, jak można tak zgłupieć, by dla doraźnej korzyści zaprzedać przyszłość własnych dzieci i ich wolność...Polska przypomina pięknego grzyba znalezione w lesie, którego zaatakowały robaki. Usuwamy zaatakowane tkanki, ale w pewnym momencie zdajemy sobie sprawę, że nic nam w ręku nie zostaje. Wszystko jest zarażone polityczna zarazą. Nie rozumiem, jak można nie myśleć, jak można iść w owczym pedzie, i brać, bo wszyscy biorą... A jutro nie jest ważne.
Nikt z nas nie jest idealny. Ale jakiś honor, jakieś podstawowe poczucie własnego istnienia, powinien każdy mieć w sobie. A my, po raz kolejny w historii się zatracamy. Może taki właśnie jest ten nasz charakter narodowy. Może jesteśmy ślepcami, których historia niczego nie uczy? Może szukamy na siłę dna, jako punktu odniesienia...
Patrzę na Polskę płonącą i zamieniana w popiół i przypominam sobie, że w historii to wcale nie kościół katolicki, nie grupy społeczne, lecz wybitne jednostki przenosiły ziarno polskości do nowych czasów. I szukam w popiele tych diamentów, lecz wiem, że jeszcze nie są znane imiona bohaterów.
A ja nie widząc sensu, tonąc w beznadziejności, w rozpaczy, ciągle wołam do WAS o mądrość i rozsadek, lecz nikt mnie nie słyszy.
Polska jest okrętem tonącym w hipokryzji w arogancji w ekonomicznym kłamstwie i politycznym bagnie a Wy schodzicie do kambuza i widzicie uśmiechniętego kucharza, który podaje pachnący obiad i ciągle się oszukujecie, że może nie jest tak źle. Zapominacie, że na Tytaniku orkiestra grała do końca, mimo że nadchodziła zagłada. Nie zapala się WAM czerwona lampka ostrzegawcza.
A ja, w swej niemocy, w swej rozpaczy, mimo wszystko do WAS mówię, nie czekając już na zrozumienie i na wysłuchanie. Mówię chociaż wiem, że moje słowa trafiają w próżnię. Bo nie mogę pozwolić sobie na bycie kimś, kto odpuścił...
Pukam do Twego serca Polaku...Nie ważne kim jesteś i gdzie jesteś. Pukam, z nadzieją, że je otworzysz. Pukam wiedząc, że jest ono otoczone skorupą, której nie zdołam przebić, jeśli tego nie zechcesz.
Proszę Cie, nie czyń ze mnie gniazda faszyzmu, w którym pisklęta będą karmione nienawiścią i zemstą. Pukam do Twego serca, wiedząc, że jest ono z kamienia, byś uświadomił sobie, że istnieje...za późno.
Klęczę przed Tobą, byś nie czynił ze mnie samotnego okrętu, któremu nikt nie przyjdzie z pomocą podczas burzy.
Nie bądź ślepcem i głupcem Polaku, który się nie uczy na błędach.
Nie mam już nadziei, że jestem w stanie do Ciebie dotrzeć, a mimo to pukam do Twego serca z kamienia słowami piosenki byś to zrozumiał, że:
...Nie możesz kupić wiatru, nie możesz kupić słońca, nie możesz kupić deszczu, i nie możesz kupić ciepła, inie możesz kupić chmur. Nie możesz kupić kolorów. Nie możesz kupić mojej radości i nie możesz kupić mojego bólu...Nie możesz kupić życia. Ono nie jest na sprzedaż.
Pukam do Twego serca, ja Polska, byś nie musiał niczego żałować.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Polska jest jedna? A od kiedy? ( Tekst z dnia 13 listopada 2019 roku)

Trochę nas wczoraj potrzymali w niepewności. Trudno było doczekać do tej 16-tej, kiedy się zbierze Senat, a tam jedna procedura za drugą...