poniedziałek, 11 grudnia 2017

Pusta kartka. (Tekst z dnia 25 lutego 2017 roku. )

Jesteśmy po sobotnich marszach w obronie niezależności sądów, które odbyły się we wszystkich większych miastach Polski, z udziałem różnych ruchów społecznych i polityków opozycji. Gdyby pozbierał tych wszystkich protestujących ludzi w jednym miejscu, była by całkiem spora manifestacja. Byłaby o wiele większa, gdyby nie zamęt wprowadzony przez KOD, Region Mazowsze, który się od wydarzenia odciął, wprowadzając w konsternację wielu członków, którzy nie wiedzieli, czy iść, czy nie iść protestować. W każdym bądź razie, protest był na tyle rozrzucony po Polsce, że raczej przeminie niezauważony. I na nic wypowiadane przez polityków hasła: Obronimy niezależność sądów!. Od roku KOD krzyczy, że obronimy demokracje. Tylko tyle, że jeszcze nawet centymetra Polski nie obroniliśmy i nic z tego nie wynika. Schemat moich wypowiedzi wokół tych marszów protestacyjnych, jest zwykle podobny. Najpierw zachęcanie i nawoływanie do udziały, potem albo radość z udanej imprezy, albo refleksja pocieszająca, że wprawdzie było średnio, ale będzie lepiej. Myślę, że z upływem różnych wydarzeń, wiele osób wyczuwa w tym schemacie jakąś fałszywą nutę, bo zdążyliście się już zapewne zorientować, że i moja wiara jest czasami na wyrost i wręcz wymuszona.
Długo się zastanawiałam nad dzisiejszym postem. Ale ponieważ obiecałam sobie, że, jak to mówią przed przysięgą małżeńską: „Jeśli coś wiesz, powiedz to teraz, lub zamilknij na wieki”, postanowiłam, że napiszę, co mi na wątrobie leży, niezależnie, jaki to przyniesie skutki. W końcu prawda jest zawsze najważniejsza.
Czasami mam wrażenie,że dla wszystkich byłoby lepiej, gdybym wrzucia pustą kartkę na bloga ozdobioną tylko jakimś zdjęciem. Bo czasami jest bardzo ciężko powiedzieć to, co ma się do powiedzenia. I brakuje słów i samemu się do końca nie wierzy w rzeczywistość i nie wiadomo od czego zacząć...
W połowie tygodnia wrzuciłam na swoją grupę KODu w Hiszpanii list Krzysztofa Łozińskiego, w którym informuje, że złożył wniosek o wykluczenie kilku osób z szeregów organizacji. Pewnie większości z WAS, treść tego listu jest znana, jeśli nie, wrzucę go na koniec postu. List wisiał na grupie chyba 2 dni, aż w końcu został zauważony przez wybitną osobowość, moją wielbicielkę, której nazwiska nie będę tu wymieniać. W wielu swoich dotychczasowych wypowiedziach nawiązywałam do jej ataków na mnie i na epitety, jakimi mnie wielokrotnie obdarzała, właściwie od początku istnienia KODu. Było to również w czasach, kiedy wprost i bez dyskusji popierałam działania tej organizacji. Nie wiem, może się obawiała, że chcę zaprzyjaźnić się z Państwem Kijowskim, bardziej niż ona. Od dawna nie zwracam uwagi na jej ataki, bo po wielu miesiącach nawalanek na portalach prawicowych i faszystowskich, spływa to już po mnie, jak po tfu!, kaczce. I niczym mnie już ta kobieta nie może zaskoczyć. W komentarzu do listu Pana Łozińskiego wrzuciła mi listę osób organizujących dzisiejszy strajk obywatelski i podpisem, że to są zdrajcy i że to oni rozwalają KOD od środka. Grzecznie odpisałam, że na grupie KODu, mogę wrzucać posty członków i spraw dotyczących tej organizacji. No i zaczęły się zwyczajne nawalanki, jak w przypadku wszystkich kontaktów z tą osobą. Nie warte powtarzania.
Kiedy nie odpuszczałam, ku mojemu zdziwieniu otrzymałam informację z Warszawy od małżonki Pana Kijowskiego z prośbą, by post z grupy usunąć. Od razu mówię, że nie będę tutaj w żadnym wypadku cytować treści rozmów prywatnych, chce tylko przedstawić istotę sprawy. Chciałam spełnić tę prośbę. Ta nasza hiszpańska grupa KODu w zasadzie jest martwa. Nasz koordynator z Barcelony, bardzo porządny i uczciwy człowiek, po akcjach, jakie się w KODzie działy w grudniu, dostał chyba opadu szczęki i do dziś mu na swoje miejsce nie wróciła, bo w zasadzie sobie działalność odpuścił. Ja, ponieważ nie jestem członkiem organizacji, jako twórca grupy, zajmuję raczej miejsce koordynatora honorowego. Staram się nie wtrącać, czasem tylko coś wrzucę, bo mam tam sporo znajomych.
Więc, co mi szkodzi, chciałam post skasować, bo mi się po prostu nie chce już w te wojenki wchodzić, ale nie byłabym sobą, gdybym chociaż trochę nie zaczęła polemizować. A więc Pani MK sama ten post skasowała, obawiając się niesłusznie, że się będę sprzeciwiać. Nie mam żalu, to w końcu ich grajdołek. Znacznie bardziej zszokowała mnie sama dyskusja i zapewnianie mnie, że post jest fałszywy, że Pan Łoziński takiego wniosku nie złożył, że to tylko ploty. A nawet gdyby to była prawda, to nie ma podstaw, by te osoby z KODu wyrzucić. I co najważniejsze, Pani MK zapewniła mnie, że ona nic o żadnych hakach szukanych na Pana Łozińskiego nie wie ( a tego wpis Pana KŁ dotyczył) , że jeśli ktoś to robi, to ani ona, ani Mateusz nic o tym nie wiedzą.
I tu przejdźmy do sedna sprawy. Osoba, która się na mnie poskarżyła, jest bardzo bliska i zaufana Państwa Kijowskich. Nie wiem dlaczego, niektórym osobom się wydaje, że Europa, to jest taki dziwny i rozległy obszar, że nikt nic o nikim nie wie. Wszyscy wiedza, że Państwo Kijowscy spędzają z tą panią wakacje i że jest ona na czele tak zwanych murarzy. Mało tego, internet, KODerskie grupy, aż huczą od wypowiedzi tej pani, na temat szukania haków na Łozińskiego, a jej najlepsza przyjaciółka nic o tym nie wie? Chyba wszyscy już widzieli wpis tej pani, który brzmi mniej więcej tak: Ja KODu wyjdę i mam na Łozińskiego tyle kwitów, że starczy mi do wyborów... Czy to aby nie są groźby i szantaż?
Droga pani skarżypyto! Rozumiem, że w potyczkach słownych nie ma pani ze mną żadnych szans, więc musiała pani zadzwonić do wyższej instancji. Ale niech sobie pani łaskawie sama odpowie, co wy mi możecie zrobić. Wyrzucicie mnie z mojej własnej grupy, z organizacji do której nie należę? A może poszukacie na mnie haków, bo to są wasze metody? Możecie mi zrobić dokładnie tyle, ile może mi zrobić PIS.
Droga Pani MK, nie pierwszy raz ze sobą rozmawiałyśmy i zawsze miałam Panią za osobę rozsądna i zrównoważoną. Nie wiem, dlaczego utrzymujecie tego rodzaju przyjaźnie z osobami, które od dawna Wam szkodzą. Są one tak agresywne i nie przebierają w środkach, że kłóci się to z ideałami, o które podobno walczycie. Niech mnie Pani nie traktuje, jak głupią Dziunię, która jest od Polski tak daleko, że o niczym nie wie.
Napisałam sporo postów skierowanych do Andrzeja Dudy w czasie, kiedy trwała kampania prezydencka i trolle pisowscy atakowały przeciwników. Nie było wtedy jeszcze KODu. Zacytuję tu dwa fragmenty, które niestety odnoszą się do wielu przywódców:

 I tu pojawia się kolejne pytanie, znacznie trudniejsze. Ile jest warta twarz, jaka jest za nią cena? Jak wielki musi być profit, by poświęcić, nie tylko własne oblicze, ale twarz żony i dzieci? Lub w przypadku kija, jak wielki musi być grzech, by za niego płacić dożywotnim upokorzeniem. Pisałam już wcześniej: Prezydentem się jest jedną lub dwie kadencje, a gęba w lustrze pozostaje i trzeba się potem do końca życie jej wstydzić.

I fragment drugi:

I na koniec jeszcze mały powrót do kampanii prezydenckiej. Czy nie obawia się Pan, że dopadnie Pana „ powracająca fala”. Czy bierze Pan pod uwagę, że za 5 lat to Pan będzie tematem wulgarnych żartów internetowych a Pana żona, córka, czy matka, będą pośmiewiskiem na zdjęciach z foto shop? Czy wie Pan, że ślepy los odpłaca nam często tym, co my uczyniliśmy innym ? Z szacunku do urzędu Prezydenta, nie życzę Panu, by spotkało Pana to, na co niewątpliwie Pan zasłużył .

To były fragmenty listów do prezydenta. Jego trolle też wtedy szukały haków na Prezydenta Komorowskiego i członków innych partii. Ale dziś, jak ulał mogłabym dedykować te słowa niektórym przywódcom i działaczom KODu. Sława, ten świecznik, na który się tak pchacie, nie jest dożywotni. Depczecie przy tym ludzi za nic. Władza jest dla WAS dobrem najwyższym. Ale władza przemija, a gęba zostaje i trzeba z nią żyć do końca. Dlatego zastanówcie się nad tym, kiedy wybieracie metody walki posługując się prymitywnym kłamstwem i podłością. Czasami większym honorem jest przegrać, niż zwyciężyć za wszelką cenę. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

I po co kochać ten kraj? ( Tekst z dnia 21 maja 2019)

Słuchanie informacji w środkach masowego przekazu, śledzenie mediów społecznościowych i czytanie gazet, może prowadzić człowieka do ...