niedziela, 10 grudnia 2017

Robin Hood, Janosik i Matka Teresa. (Wpis z dnia 21 lipca 2016 roku)

Drodzy Państwo! Znowu daliśmy z siebie zrobić małpy. Ja też. Kiedy dowiedziałam się o ogromnych podwyżkach dla polityków, lekko zamrugała mi czerwona lampka. Bo trochę mi się te podwyżki wydawały za wysokie, jak na uczuloną w tym punkcie opinię publiczną. A poza tym, wydało mi się podejrzane, że PIS tak łatwo chce pieniędzmi z budżetu obdarować wszystkich posłów, niezależnie, czy wróg, czy przyjaciel, oraz wszystkich członków samorządów niezależnie od opcji politycznej. Chcieli także dożywotnio wypłacać pensję żonom zdrajców Narodu i ubeków: Pani Komorowskiej, Kwaśniewskiej, a może nawet Jaruzelskiej. A ja głupia dałam się nabrać, jak dziecko. W tej krótkiej kadencji, zdążyli przegłosować już tyle szkodliwych i niedorzecznych ustaw, że i w tę ściemę uwierzyłam. . Pomyślałam sobie, że w końcu, kto im tego zabroni. A ta hojność dla wrogów mogła być podyktowana próbą rozmycia winy na wszystkich innych, którzy pieniądze wezmą. A tu po kilku godzinach, ha, ha, ha, rządzący posłuchali społeczeństwa, ha, ha, ha, ha, i wycofali się z podwyżek! Padłam ! No dobrze. Jeden zero dla PISu. Dałam się nabrać. Jakaż to wspaniała partia jest, że rozdaje biednym, a bogatym zabiera i dla siebie nic chce?! Normalnie Janosik, albo pierdolony Robin Hood i matka Teresa w jednym, ha, ha, ha, ha. Po prostu daliśmy się znowu wkręcić. Dali sobie podwyżki, by je sobie potem zabrać. A może pójdźmy dalej, może sobie chociaż trochę obniżycie gażę za swe mierne występy? No cóż, człowiek całe życie się uczy. A po tylu latach, powinnam już wiedzieć, że nikomu z tej partii wierzyć nie można nigdy. Jestem oczywiście pewna, że krzywdy sobie nie zrobią nawzajem i z głodu umrzeć sami sobie nie pozwolą. Wezmą swoje po cichu i mniej oficjalnie. Sytuacja jednak trochę mnie przeraziła. Cały czas odnosimy się do ciemnego ludu, który bezwolnie przyjmuje wszystko, co rządzący mu do głowy wcisną. Tymczasem okazuje się, że dobrze zorganizowana manipulacja zmylić może każdego. Na informację o podwyżkach nabrali się w zasadzie wszyscy. Bardzo sprytne posunięcie. Podsunąć oponentom temat do krytyki, a potem sprawić, że ta krytyka jest nieuzasadniona. Wstyd, Goplano, wstyd! Nie doceniłaś wroga!
Nauczka to dla nas wszystkich na przyszłość! I obyśmy następnym razem byli bardziej czujni i rozważni. Ale trzeba iść dalej i zająć się tym, co jest aktualne. Zbliża się, jak wiemy, rocznica Powstania Warszawskiego i toczą się spory o charakter tegorocznych obchodów. Dla mnie jest to skandal, ale o tym już pisałam, że do każdej uroczystości chce się przypiąć apel smoleński, jak piąte koło u wozu. Próbuje znaleźć jakieś uzasadnienie uporu ministra Macierewicza, dotyczącego wciskania na siłę ofiar smoleńskiej katastrofy wszędzie. Poza krępującą sytuacją dla organizatorów uroczystości upamiętniających wydarzenia historyczne, mam obawy, że najbardziej to wszystko zaszkodzi samym ofiarom. Dojdzie do takiej sytuacji, że się minister Macierewicz tak zapędzi, że nawet przy wywożeniu szamba będzie trzeba listę ofiar odczytać. Ja jestem stanowczo za głupia, by tę filozofie zrozumieć. Tu są niestety potrzebne odmienne stany świadomości. Ale ponieważ na ten typ szaleństwa nie znaleziono skutecznych metod leczenia, a przede wszystkim dlatego, że pacjent wypiera ze świadomości swą chorobę, musimy się pogodzić z wycieraniem sobie nazwiskami ofiar katastrofy smoleńskiej każdego państwowego wydarzenia. Musimy się raczej zastanowić, w jaki sposób pokazać ministrowi Macierewiczowi środkowy palec podczas tegorocznej rocznicy powstania. Może zorganizujmy alternatywne obchody i zaprośmy wszystkich Kombatantów. Zaangażujmy aktorów, wypożyczmy kostiumy z okresu II wojny światowej, zorganizujmy koncert powstańczych piosenek. Moglibyśmy zrobić to z taką pompą, że wszelkie uroczystości państwowe by przy tym zbladły. A minister Macierewicz niech sobie odczytuje apel smoleński nawet 5 razy! Drodzy Kombatanci! Nic w Waszym życiu nie zależy od tego człowieka. Nie musicie mu się kłaniać. Wy zrobiliście dla swojej Ojczyzny już wszystko, co było w Waszej mocy. Nie proście go o nic. Ani on, ani podległa mu armia nie jest konieczna, by ludzkie serca godnie uczciły pamięć o tamtych strasznych czasach, o waszych bliski i przyjaciołach idących na czołgi z uśmiechem na twarzy. Tylko Wy to rozumiecie, że czasem lepiej jest umrzeć, niż się poddać, niż się zgodzić na niewolę i poniżenie. I tego nas musicie uczyć. Tamtą bitwę już wygraliście i mnie, jako Polce jest wstyd, że dziś musicie znowu walczyć z władza o własną godność. Wiem, że się nie poddacie, że się nie pozwolicie porównywać z ludźmi, którzy wprawdzie zginęli w służbie Ojczyzny, ale nie za Nią. Cześć i chwała bohaterom Ojczyzny!
I wy Warszawiacy wspomóżcie tego dnia swych przodków walczących o wolność swego miasta. Powinniście licznie uczestniczyć w uroczystościach państwowych w dniu pierwszego sierpnia. Tylko nie zapomnijcie zabrać ze sobą gwizdków. Wiem, że jesteście kulturalnymi i cywilizowanymi ludźmi i zawsze się sprzeciwialiście buczeniu i gwizdom na cmentarzach i miejscach pamięci. Ale to, co robi ta władza, ten minister, wszystkim bohaterom Ojczyzny, to co ta władza robi nam wszystkim, jest o stokroć gorsze od waszych gwizdów. Nie mamy już innej broni, tylko ten krzyk rozpaczy i sprzeciwu. Nie wstydźcie się więc, Niech Was usłyszą w kosmosie! 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Konstytucja tego nie zabrania... ( Tekst z dnia 12 września 2019 roku)

Dostałam bana, dziś o godzinie 10:00, kiedy grzecznie dosypiałam noc, ponieważ załamanie pogody mnie ubezwłasnowolniło w kwestii opuszcza...