poniedziałek, 11 grudnia 2017

Skażeni. (Tekst z dnia 20 lutego 2017 roku. )

Jest cisza, stanowczo zbyt głęboka, jak na normalne życie. Tylko czasem ptaki uciekają krzycząc. Nie można jeszcze niczego wyczuć, ale struna napięta jest do granic wytrzymałości. Nadchodzi straszna burza, nie taka, która niesie ze sobą letni deszcz i życie. Nadchodzi burza, która niesie ze sobą śmierć. Po burzy zwykle przychodzi piękna pogoda i niezależnie, jak groźna był żywioł, jak wiele spowodował zniszczeń, świat się uspokaja w raz ze słońcem przychodzi nowa nadzieja, że się uda wszystko posprzątać i wszystko odbudować. Ale po tej burzy nadejdzie tylko długa noc, noc średniowieczna.
PIS zdobył już prawie cały kraj. Bronią się tylko ostatnie przyczółki. Nie wiem, czy warto ich bronić. Szkoda krwi i łez. Walka i tak jest już przegrana.
Tak, ta wojna jest już przegrana. Teraz czeka nas pisowska okupacja. Nie wiadomo, jak długo ona potrwa. Czy to będzie ponad 100 lat zaborów, czy tylko 5 lat hitleryzmu. Faszystów pokonaliśmy w 5 lat, oczywiście nie sami. Pomogły nam inne zniewolone Narody. Ale, jakkolwiek by na to nie patrzył, wtedy walka była prostsza, bo wróg był jasno określony. Łatwiej walczyć z karabinami, niż z krzyżami.
Religia, kościół, całkowicie zaburzyły nam rozróżnianie dobra i zła. Kiedyś wróg był jasno określony i jasna była granica krzywdy. Dziś, cudzy ból, cudza strata, została upolityczniona i uprawomocniona przez kościół. W tej walce wydajemy się bez szans. Tylko osoby na świeczniku mają jakieś prawa. Trzeba im współczuć, kiedy mają wypadek. Trzeba szanować groby ich bliskich. Trzeba zachowywać się wobec nich dyplomatycznie i z kurtuazją. A reszta??? Reszta, my wszyscy jesteśmy winni i z góry skazani. Winni tego, że żyjemy i że nie jesteśmy nimi... A sprzeciw nie istnieje. Będą spośród nas wybierać kozły ofiarne, biorące na swe sumienie wszystkie ich winy i każdy z nas, jak w drodze losowania, może stać się ofiarą. Każdy z nas może stanąć na ich drodze, może źle spojrzeć, może być przeszkodą do pokonania.
Piszecie do mnie, że ciągle walczycie. Że ciągle nosicie znaczki KODu, chociaż wiele osób źle na nie reaguje. Piszecie, że to, co się dzieje w KODzie, jest dla WAS tragicznym przeżyciem i zawodem. Zaufanie, jakie zostało zaprzepaszczone, odwróciło się przeciw nam, pomimo że nie my jesteśmy winni. Obok państwa PIS, powstało Państwo Kijowskiego, totalnie zwrócone do wewnątrz. Jest jak podwodna łódź, która nie potrafi już wystawić peryskopu, by zobaczyć, co dzieje się na powierzchni, co dzieje się w Polsce. Piszecie, że murarze rozwalą KOD do końca, że zostało WAS aktywnych, już tylko kilkanaście. Macie dość, ale nie możecie wszystkiego rzucić i pozostawić murarzy.
Zastanawiałam się, nie raz, nie dwa i nie sto: Czy ci KODowscy murarze wiedzą, jak wielkie spustoszenie sieją w organizacji, którą sami stworzyli? Czy KOD istnieje już tylko po to, by istniał KOD?
O protestach cicho, o zbieraniu podpisów w sprawie referendum dotyczącego reformy edukacji, cisza. Na KODowskich portalach nie mówi się już o Konstytucji... pokazuje się zdjęcia Kijowskiego w domowym zaciszu i wręcz daje jego warunki mieszkaniowe, jako jakiś wodzowski przykład. Zachęca się do wrzucania zdjęć ze swoich domów i prześcigania się w bardziej kreatywnym bałaganie. Dla mnie to zaczyna przypominać podobny odlot, do choroby Macierewicza.
Kult Kijowskiego był dla mnie zawsze nie do przyjęcia. Zresztą, nie chodzi mi personalnie o tego, czy tamtego lidera. Ja po prostu sprzeciwiam się takiemu modelowi władzy. To, że Kijowski okazał się niegodny swej roli, nie ma dla mnie żadnego znaczenia. On sam już i tak nad tym swoim okrętem nie panuje. Murarze odcięli go od rzeczywistości. I to, że nie potrafi się wyrwać z ich łap i powiedzieć „dość”, jest najlepszym dowodem jego wartości. Skoro wszystko, o co mieliśmy walczyć, zaprzedał za garść pochlebców, trudno. Ja tam nie mam w domu bałaganu i go nie zrobię dla żadnego przywódcy.
Śmieszy mnie i zarazem przeraża fakt, że to tym się teraz KOD zajmuje. W swoich wypowiedziach staram się tego nie komentować, a na blogu unikam tego tematu, jak ognia. Ale czasami, niektórzy tak mnie podgrzeją, że nie mogę milczeć. I zastanawiam się cały czas: gdzie my żyjemy?
Najbardziej poszkodowani w tym czeskim filmie, są szarzy członkowie KODu. Tylko oni jeszcze o coś walczą i to oni przyjmują na twarz ciosy za swego lidera. Ta wojna jest już niestety przegrana, teraz będzie już tylko długa pisowska okupacja. Ale wierzę, że kiedyś odbijemy się od dna. Kiedyś, na początku, uważałam KOD za wybawienie. I gdyby zbudowali go inni ludzie, może udało by się obronić Polskę. Teraz myślę czasem, że to było przekleństwo, bo gdyby KOD nie wzbudził w NAS nadziei, być może powstało by coś, bardziej radykalnego i skutecznego. Patrząc z perspektywy widzę, że KOD powstał tylko po to by być. I zamiast nas zaprowadzić do zwycięstwa, jeszcze bardziej nas uśpił. Powstał, by paru ludzi poczuło się na świeczniku. A takim ludziom, jak ja powstał tylko zawód. Najgorsze jest to, że gdyby nawet powstała jakaś organizacja walcząca z PISem, nikt jej już nie uwierzy. Każda walka o demokracje będzie skażona KODem. My wszyscy jesteśmy skażeni KODem, a więc nieuczciwi i niewiarygodni. I to wszystko dzięki postawie Kijowskiego i jego murarzom.
Patrząc w przyszłość widzę ścianę. Zawsze, przez całe moje życie, szło ku lepszemu. W zasadzie działo się to poza mną, wystarczyło, że mijał czas. I nagle ta ściana, która nie jest tylko złem samym w sobie. Obnażyła wszystko, co w nas Polakach jest najgorsze: egoizm i obojętność. Nie wiem, czy należy bać się tej nocy. Może nie byłaby dla mnie tak straszna, gdyby czegoś nas była w stanie nauczyć. Ale z nami, Polakami, jest coraz gorzej. Często, jako punkt odniesienia, mówimy o średniowieczu. Ale nawet wtedy ludzie, dostrzegając zło, umieli z nim walczyć. Jak np. z Krzyżakami. Nie przeszkadzały nam symbole krzyża na płaszczach. Czyżbyśmy dziś byli bardziej zacofani.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Patrząc w lustro Syzyfa. ( Tekst z dnia 16 października 2019 roku)

Myśli kłębią mi się w głowie rozmaite. Obiektywnie rzecz ujmując większość z nich nie kwalifikuje się do wypowiadania na głos. Oczywiści...