poniedziałek, 11 grudnia 2017

Smutna refleksja. (Tekst z dnia 16 lutego 2016 roku.)

O KODzie mówi się coraz mniej, a jeśli się mówi, to tylko w odniesieniu do kolejnych prawdziwych lub nie skandalików z udziałem lidera. Nieustannie toczy się dyskusja, o tym, kto powinien na czele KODu stać, kto powinien odejść. KOD został rozdarty tak, jak cała Polska. Mimo to, lider KODu uparcie trzyma się swego stanowiska, nie bacząc na konsekwencje dla organizacji. Wokół niego stoi grono najwierniejszy murarzy, którzy zapomnieli, że organizacja powstała w obronie demokracji, nie, jako klub miłośników Mateusza Kijowskiego.
Właściwie rozumiany honor, jest w dzisiejszych czasach rzadkością.
A murarze??? Oni budują mury wokół Kijowskiego, a tymczasem Polska ginie. KOD, jest w tej chwili podzielony na dwa obozy: Na KOD, i na Komitet Obrony Kijowskiego. Tylko kim on jest, bym ja, z dalekiej Hiszpanii, miała kłaść na szali własną twarz w jego obronie? Z każdą chwilą, mam do niego coraz mniej szacunku. Ludzie honorowi nie chcą spełniać roli balastu, ani piątego koła u wozu. Kijowski każdą swą wypowiedzią udowadnia, że ten ruch, wyszedł mu tak trochę przypadkiem, że wcale nie miał ochoty walczyć ani za Polskę, ani o demokrację. Przypadkowy człowiek, wrzucony na barykadę. Nie wie, po co się tam znalazł i o co ma walczyć. Wydaje mu się, że barykada była celem samym w sobie i chociaż walczyć nie potrafi, blokuje dostęp innym. Z wątpliwego lidera, jakim wydawał mi się od początku, staje się postacią o tyle tragiczną, co żałosną. Mam wrażenie, iż nie rozumie, że to my jesteśmy KODem, nie on. Zupełnie, jak Kaczyński, który uważa, że to on jest Polską. Czy naprawdę nie ma w Polsce faceta, czy nawet kobiety, która nie musiałaby na tym nieszczęściu, które spotkało Polskę, robić kariery?Nie wiem. Często nachodzą mnie refleksje, że może ja źle myślę, że może się mylę, że na odległość nie sposób jest właściwie ocenić człowieka. Ale pomijając całkowicie wszystkie prawdziwe i wymyślone winy Kijowskiego, nie rozstrzygając, czy jest uczciwy, czy wystarczająco heroiczny, mądry, głupi, zły lub dobry, jedno dla mnie jest pewne. Człowiek honorowy, któremu leży na sercu zwycięstwo w tej nierównej walce z systemem, zauważyłby, że uniemożliwia to zwycięstwo. Mam takie wrażenie, że w sposób niespodziewany dostał od losu swoje 5 minut i je zwyczajnie zmarnował. Roztrwonił zaufanie, jakim ludzie go obdarzyli, naiwnie uwierzył, że te 5 minut będzie wiecznością. Może to jest okrutne, co powiem, ale mamy dziś takie czasy, że przywódcą rebelii powinien być człowiek finansowo niezależny, bo na rebelii, nie da się zarobić. A człowiek pozbawiony środków do życia, zawsze wpadnie w pułapkę. Obawiam się, że i tak było w tym wypadku. Myślę, że lider KODu sam się stał ofiarą tego, co stworzył. To piękna idea, że wystarczą gorące serca i chęć szczera i można góry przenosić. Ale jeść trzeba, płacić rachunki, lać paliwo do samochodu, kupować papier, zapłacić za oprawę graficzna stron internetowych. Nie trzeba było udawać, że się wszystko robi za darmo, a żyje się powietrzem. Kijowski sam stworzył obraz idealnego przywódcy, takiego, który wszystko robi za swoje i dla idei. Tylko kto jest dziś taki głupi, by uwierzyć, że tak można postępować. Często patrzycie i wzorujecie się na Solidarności. Lecz nie bądźcie naiwni, bez pieniędzy z zachodu, a szczególnie z Watykanu, Solidarność nie wywalczyła by niczego. Spontaniczny ruch to piękna sprawa, ale po półtora roku, wypadałoby mieć już jakiś plan finansowanie wszystkich akcji. Nie można zawsze iść na żywioł i liczyć, że jakoś to będzie. Często jest niska frekwencja na marszach, bo ludzie nie maja na bilet, by do Warszawy dojechać, albo ich nie stać na paliwo. Był taki moment , gdzieś rok temu, kiedy marka KOD, była tak znana na świecie, że można ja było sprzedawać, jak świeże bułeczki. Ale KOD w założeniu pozbawiony jest możliwości zarabiania pieniędzy na swoją działalność, zupełnie jakby zarabianie pieniędzy w dobrym celu było przestępstwem. Sama pamiętam, ile było różnych pomysłów, propozycji, z góry, bez przemyślenia odrzucanych przed władze organizacji. Teraz mamy tego skutki. Niektórzy się przekonali na własnej skórze, że bez pieniędzy się niczego zbudować nie da. To przykre... mam wrażenie, że KOD umiera, i że powoli gaśnie entuzjazm najbardziej zaangażowanych. Nawet w TV się już o KODzie nie wiele mówi, chyba, że wychodzą nowe kwiatki na temat Kijowskiego. Ten złoty róg, będący przekleństwem Polaków... Ciągle go dostają od losu, ale przesypiają moment, kiedy trzeba w niego zatrąbić.                    
Przez co najmniej rok tłumaczyłam wszystkim, że musimy popierać KOD, bo nic innego nie mamy. Ale niestety się pomyliłam. Dla mnie przełomowym momentem był GRUDZIEŃ, a potem styczeń, kiedy skłócony KOD nie wsparł posłów protestujących w Sejmie. Dla mnie to był tak wielki zawód, że na pewno już drugi raz nie będę mogła zaufać. Powoli godzę się z tym, że czeka nas inna, znacznie dłuższa i trudniejsza droga. Wiem, że PIS przeprowadzi wszystkie swe reformy zgodnie z planem, a potem będzie już tylko gorzej. Liczę się z głodem, bezprawiem i wojną domową.
Mało pocieszające jest to, że prędzej, czy później wygra normalność, bo w dzisiejszym świecie taki skansen, jaki buduje nam PIS, nie będzie w stanie przetrwać. Mam świadomość, że kilka pokoleń będzie płaciło za wiele naszych błędów, za obojętność w wyborach, za brak radykalizmu w protestach i za podział KODu przez Kijowskiego.
Wojciech Młynarski, genialny poeta, śpiewał kiedyś, że trzeba wiedzieć, kiedy wstać i wyjść. Czasami ten moment, kiedy nasze 5 minut mija, przychodzi z zaskoczenia, kiedy nam się zdaje, że jeszcze tak wiele mamy ról do odegrania. Panie Kijowski, ten spektakl może już się odbyć bez pana. Pan już swoją rolę zagrał. Szkoda, że za późno już, by ze sceny pan zszedł niepokonany. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kręta droga z czarnej dupy. ( Tekst z dnia 19 marca 2019 roku.)

Od dawna nie rozumiem mojego kraju. Nie rozumiem polityków i obywateli. Ale tak naprawdę, jak wszyscy ulegam manipulacji i poddaje się ogó...