niedziela, 10 grudnia 2017

Słowo prywaty. (Tekst z dnia 19 października 2016 roku. )


Mój blog jest oczywiście polityczny. Jeśli się bawię w jakąś działalność internetową, to tylko z powodu sytuacji w jakiej znalazła się Polska. Nie szukam w internecie przyjaciół, tylko sojuszników w tej walce. I naprawdę każdego dnia walczę ze sobą, bo ludzie, Polacy są porażający. Jak wiecie uczestniczę, publikuje, w wielu grupach na fb, nie oceniając z góry, czy grupa w 100% odpowiada mi ideologicznie. Bo gdybyśmy się wszyscy tak dokładnie zgadzali, to nie byłoby sensu mówić czegokolwiek. I załamuje mnie to, że coraz mniej jest osób, które potrafią odrzucić wszystkie uprzedzenia, przestać się lansować i myśleć tylko o sobie. Niby wszyscy wiedzą, że głównym wrogiem jest PIS, ale jeśli można po drodze własnych wrogów usunąć i przy okazji przypierdolić temu, kogo nie lubimy, to jeszcze lepiej. Skąd Wam to w ogóle przychodzi do głowy, że w tej sytuacji, to musimy kogoś prywatnie lubić, lub choćby znać? Po co wysyłacie mi na priv. donosy na siebie nawzajem? Co mnie obchodzi, co robicie w życiu prywatnym, kim jesteście? Nie mam żadnego powodu, by kogoś oceniać. Po co walczycie o demokracje, skoro nie umiecie szanować kogoś o innych poglądach? Jest to dla mnie żenujące. Dlaczego chcecie wzajemnie zniechęcić mnie do swoich wrogów, a przede wszystkim, dlaczego zakładacie, że ja jestem idealna? Może ja piję, ćpam, jestem po trzecim rozwodzie, a swoje posty piszę z więzienia... Naprawdę nie rozumiecie, że to nie ma znaczenia? Ludzie są, jak księżyce. Zawsze widzimy tylko jedna stronę ich twarzy. Nie mamy pojęcia, co ni mi kieruje i jacy są naprawdę. I w ogóle po co nam taka wiedza?
Wszystkim Wam i tak nie dogodzę. I widzę, że najbardziej ludzi drażni szczerość. Najlepiej jest komuś lizać dupę, bo to akurat jest na topie. Nie zadawać pytań, nie krytykować, choćby to byłą jak najbardziej życzliwa krytyka. Czasami mi się już naprawdę nie chcę, bo cokolwiek powiem, to zawsze się znajdzie ktoś, kto odwróci kota ogonem, wytnie odpowiedni fragment i narzuci wnioski, których nie miałam na myśli. A do tego wszystkiego wszystkiego jeszcze obrabianie dupy komuś na priv. Rozumiem, że te same osoby, które donoszą do mnie, donoszą też na mnie. Wstyd, tym bardziej, że to się dzieje w środowiskach KODu, lub tej organizacji bliskie. A niestety, wśród tych tak zwanych działaczy jest także kilka osób, które mnie bardzo zawiodły, które tylko własny czubek nosa widzą i własny interes, który się da zbić przy okazji.
Jeśli się komuś moja gęba nie podoba, proszę mnie wywalić. Jeśli komuś się zdaje, że jestem szkodnikiem, proszę bardzo. Nie będę się narzucać, ani płakać z tego powodu. Zawsze byłoby to uczciwsze z Waszej strony, niż te szepty za moimi plecami, które uprawiacie. Przeszkadza Wam, że mówię to co myślę? Wywalcie? Przeszkadza, że publikuje w grupach, których nie lubicie? Wywalcie! Nie podoba się Wam, że czasem zabluźnię? Wywalcie! Skoro tylko to jesteście w stanie zrozumieć, to Wasza strata. Zawsze zachęcam do tego, by świat dla Was nie był czarno biały, by oglądać go z różnych stron i perspektyw i nie ferować wyroków, dopóki nie ma się dowodów winy. Ale widocznie mam do czynienia z osobami idealnymi, a więc nie mogę się spodziewać, by zrozumiały ludzi ułomnych. Dla mnie największą wartość stanowią nie ci, którzy wszystko już wiedzą, ale Ci, którzy ciągle szukają. Od takich ludzi uczę się najwięcej.
Mam nadzieje, że bez podawania imion, ten post trafi do osób, do których swój żal tu wyraziłam.
Zrozumcie, mnie te plemienne walki między Wami nie interesują. Piszę i udostępniam swoje posty w jak największym gronie. Nie spodziewam się, że uznacie mnie za proroka i podążycie moja drogą. Mam cicha nadzieje, i to mi się udaje, że wśród tych tysięcy, znajdę ścisłe grono ludzi, którzy zaczną myśleć, rozważać i dyskutować. Tylko tyle i aż tyle. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bajka o pewnym biznesmenie. ( Tekst z dnia 16 czerwca 2019 roku)

Drodzy Niedzielni Czytacze moich postów. Obietnica, że w niedziele nie będę nic pisać, bo chcę mieć dzień całkowicie wolny, j...