wtorek, 12 grudnia 2017

Spalone mosty. (Tekst z dnia 14 maja 2017 roku. )Zwyczajna niedziela. Spacer z psem, kocie śniadanie, sprzątanie ( przy psie i kocie nie sposób tego uniknąć nawet w niedziele), potem własna kawa i porcja tabletek z listy dożywotniego wyroku na ich spożywanie. I tak mija początek dnia. Potem można spokojnie wrócić do łóżka, lecz w TV zaczyna się Kawa na ławę, która budzi w nas i obrzydzenie i zaciekawienia. Ma się wrażenie, że bierze w nim udział sześciu zaproszonych gości, z których każdy przyleciał z innej planety i żyje na co dzień w innym wymiarze. I widzę, że to z każdą niedzielą zmienia się na gorsze. Widzę, jak zmieniają się twarze, jak ministra Szczerskiego, który był do zaakceptowania, zamienia się na Krzysztofa Łapińskiego, który, jak dla mnie jest oficerem politycznym PISu. Pamiętam go jeszcze z kampanii wyborczej. Jego styl bycia powoduje wrażenie, że bardzo chce musie do toalety, której uporczywie szuka, mając już co nieco w majtkach, a wszystko to przykrywa przyklejonym do twarzy uśmiechem. No cóż, PIS nie grzeszy jakością swych przedstawicieli. Na czele Komisji do spraw reprywatyzacji postawiło ministra Jakiego. Chyba tylko po to, by mu dać szansę do zrobienia szybkiej i błyskotliwej kariery. Niestety, zapomniano o kompetencjach, jakie powinna mieć osoba na takim stanowisku. Lecz minister Jaki, ma w swej naturze tak wiele cynizmu, buty i nienawiści, a także chęci zemsty, że wszystkie inne kompetencje się nie liczą. A wracając do Kawy na ławę, to oczywiście czołową postacią jest zwykle poseł Brudziński. Właściwie, można by się pokusić o stwierdzenie, że bez niego, ten program nie miałby charakteru. On jest wizytówką PISowskiej buty i hipokryzji. Przychodzi, w garniturku, pewnie właśnie wyszedł z kościoła, pewnie po spowiedzi i komunii i na nad nas, widzów TVN 24 spuszcza peleryną katolickiego miłosierdzia. Dla mnie, to człowiek z zupełnie innej planety. Dla niego sieroty z Aleppo, to zwykli potencjalni terroryści i gwałciciele. Nie znam człowieka, który byłby bardziej zarażony mową nienawiści, jak poseł Brudziński. Nie znam także nikogo, kto tak bardzo obawiałby się islamskiego gwałtu. Ja mówię wprost. Strach nie jest powodem, by pozbyć się człowieczeństwa. Nikt z nas nie jest w stanie przewidzieć, kto wyrośnie z sierot z Aleppo, tak, jak nie jesteśmy w stanie przewidzieć, co wyrośnie z naszych dzieci. Ale to nie jest żaden powód, bym ja dziś zachowywała się jak tchórz i nie pomogła dziecku w potrzebie. Moje człowieczeństwo jest dla mnie ważniejsze. Mój ostatni post, świadomie nawołujący do ...rozdeptywania gnid, który spotkał się chyba z pewna konsternacja wielu z WAS... Właściwie, kiedy go wrzuciłam, sama się lekko wystraszyłam, że poszłam za daleko. A tu, wręcz przeciwnie, tekst spotkał się z dobrym odbiorem. Nie, nie byłam pijana, ani wkurwiona bardziej niż zwykle. Myślę, że w mojej świadomości została przekroczona pewna granica. Bo w końcu, jak długo można nawoływać do pokojowych rozwiązań i dialogu. Myślę, że czas jest już powiedzieć sobie wprost: Dialog umarł! Z PISem, z Kaczyńskim, nie mamy już o czym rozmawiać. Im szybciej sobie to uświadomimy, tym lepiej. Dyplomacja się, kurwa skończyła. Ja wiem, że jest bezwzględne dobro i zło. Ale czasem trzeba z piwnicy przynieść starą wagę i położyć na szali swoje życie. Jeśli ma ono być cokolwiek warte, musimy zacząć działać. Tak sobie siedzę i piszę...Otwarte drzwi balkonowe ukazują mi świat. Zieleń, niewielki wiaterek porusza roślinami...Jest ciepło, nareszcie promienie słońca nam tańczą po twarzach i łaskoczą ramiona. Ale wewnątrz nas wszystko się gotuje. Ten zewnętrzny spokój jest tylko skorupą. Jesteśmy cierpliwi. Protestujemy z białymi różami, uporczywie pozwalamy odsuwać się policji na boczny tor. A mimo to, właśnie nam się przypisuje mowę nienawiści, bo podobno zakłócamy jakieś obrzędy, kurwa religijne. Tak zakłócamy! Ale czy ktoś jeszcze pamięta, po co organizowane są te miesięcznice? Czy prezes Kaczyński pamięta, po co na ten stołek wchodzi? Czy chociaż jednym słowem wspomina o ofiarach katastrofy, czy wspomina choćby swego brata? Czas już z tym skończyć! Nam się wmawia mowę nienawiści i głupotę, a czym jest to, co robi PIS? Na to, co oni robią, chyba nikt jeszcze właściwej nazwy nie wymyślił. Są takie rany, których się już zabliźnić nie da. Już nie! Jeśli ktoś kiedyś mówił o kropli przepełniającej kielichu goryczy, to z tego PISowskiego kielicha wylewa się już całym strumieniem. Myślę, że to jest już właściwy czas, by na potem odstawić kulturę osobistą, by odłożyć dyplomację. Trzeba rzeczy nazywać po imieniu. Zawsze mnie bulwersowało, że w innych krajach, np. w Ukrainie, byłych przywódców się sadza do więzienia. Jest to normalne, że czasem dokonujemy niewłaściwego wyboru, że mamy złe, nieprofesjonalne rządy. Lecz PIS to nie jest zwykły rząd, który popełnia błędy, to skomplikowana machina zniszczenia. Nie mam skrupułów. Nie wystarczy ich od władzy odsunąć. Trzeba ich przykładnie ukarać, by było to przestrogą dla następnych pokoleń. I chyba kara więzienia, nie byłaby tu właściwa. Nie powinien ten sam Naród, który został przez tych ludzi oszukany, w dalszym ciągu łożyć na ich utrzymanie. Ale na pewno powinno się ich pozbawić czynnego prawa wyborczego, by nigdy już nie znaleźli się na listach. Ja, jak przypuszczam wielu z WAS, czuje, jak dopada mnie choroba nienawiści. Mnie, człowieka, który zawsze szuka tej małej kropli dobra w każdym potworze. Mnie, która w duchu usprawiedliwiam psychopatów, gdyż ich czyny są wynikiem ich naturalnej wrodzonej potrzeby, lub przeżytej traumy. Ja, która głosi zasadę, że każdy człowiek zasługuje na szacunek. Nie wytrzymuje już tej moralnej próby. Też się na tym łapię. Słysząc ministra Błaszczaka, Brudzińskiego, wielu innych, mówiących z pogardą o Polakach, a nawet o swych poprzednikach, zaczynają mną targać bardzo złe uczucia. Mniej więcej czuje to widząc pedofila, kogoś, kto maltretuje dziecko, lub bije psa. Nie jest to chyba jednak nienawiść, to raczej złość związana z bezsilnością, że nie można tym ludziom odpłacić taką sama pogardą. I budzi to tym bardziej moja wściekłość, że zmieniają mnie ludzie, których nie wybierałam i nigdy bym się świadomie nie zgodziła, by mieli na mnie jakikolwiek wpływ. Zwracacie uwagę, że to, co się dzieje, jest tylko machiną dziejową, która musi się przetoczyć także przez Polskę, byśmy w końcu doszli do prawdziwej demokracji. No cóż, jeszcze 2 lata temu wydawało mi się, że idziemy do tej prawdziwej demokracji nieco łatwiejszą drogą. Obawiam się, że procesy same się nie dzieją. By mogły wydać owoc prawdziwej demokracji, musimy także my prowadzić swą na pozór bezsensowną walkę. Każdy z nas jest ziarnkiem w tym morzu piasku. Cały problem w tym, by wierzyć, że to co robimy ma znaczenie.

Zwyczajna niedziela. Spacer z psem, kocie śniadanie, sprzątanie ( przy psie i kocie nie sposób tego uniknąć nawet w niedziele), potem własna kawa i porcja tabletek z listy dożywotniego wyroku na ich spożywanie. I tak mija początek dnia. Potem można spokojnie wrócić do łóżka, lecz w TV zaczyna się Kawa na ławę, która budzi w nas i obrzydzenie i zaciekawienia. Ma się wrażenie, że bierze w nim udział sześciu zaproszonych gości, z których każdy przyleciał z innej planety i żyje na co dzień w innym wymiarze. I widzę, że to z każdą niedzielą zmienia się na gorsze. Widzę, jak zmieniają się twarze, jak ministra Szczerskiego, który był do zaakceptowania, zamienia się na Krzysztofa Łapińskiego, który, jak dla mnie jest oficerem politycznym PISu. Pamiętam go jeszcze z kampanii wyborczej. Jego styl bycia powoduje wrażenie, że bardzo chce musie do toalety, której uporczywie szuka, mając już co nieco w majtkach, a wszystko to przykrywa przyklejonym do twarzy uśmiechem. No cóż, PIS nie grzeszy jakością swych przedstawicieli. Na czele Komisji do spraw reprywatyzacji postawiło ministra Jakiego. Chyba tylko po to, by mu dać szansę do zrobienia szybkiej i błyskotliwej kariery. Niestety, zapomniano o kompetencjach, jakie powinna mieć osoba na takim stanowisku. Lecz minister Jaki, ma w swej naturze tak wiele cynizmu, buty i nienawiści, a także chęci zemsty, że wszystkie inne kompetencje się nie liczą.
A wracając do Kawy na ławę, to oczywiście czołową postacią jest zwykle poseł Brudziński. Właściwie, można by się pokusić o stwierdzenie, że bez niego, ten program nie miałby charakteru. On jest wizytówką PISowskiej buty i hipokryzji. Przychodzi, w garniturku, pewnie właśnie wyszedł z kościoła, pewnie po spowiedzi i komunii i na nad nas, widzów TVN 24 spuszcza peleryną katolickiego miłosierdzia. Dla mnie, to człowiek z zupełnie innej planety. Dla niego sieroty z Aleppo, to zwykli potencjalni terroryści i gwałciciele. Nie znam człowieka, który byłby bardziej zarażony mową nienawiści, jak poseł Brudziński. Nie znam także nikogo, kto tak bardzo obawiałby się islamskiego gwałtu.
Ja mówię wprost. Strach nie jest powodem, by pozbyć się człowieczeństwa. Nikt z nas nie jest w stanie przewidzieć, kto wyrośnie z sierot z Aleppo, tak, jak nie jesteśmy w stanie przewidzieć, co wyrośnie z naszych dzieci. Ale to nie jest żaden powód, bym ja dziś zachowywała się jak tchórz i nie pomogła dziecku w potrzebie. Moje człowieczeństwo jest dla mnie ważniejsze.
Mój ostatni post, świadomie nawołujący do ...rozdeptywania gnid, który spotkał się chyba z pewna konsternacja wielu z WAS... Właściwie, kiedy go wrzuciłam, sama się lekko wystraszyłam, że poszłam za daleko. A tu, wręcz przeciwnie, tekst spotkał się z dobrym odbiorem. Nie, nie byłam pijana, ani wkurwiona bardziej niż zwykle. Myślę, że w mojej świadomości została przekroczona pewna granica. Bo w końcu, jak długo można nawoływać do pokojowych rozwiązań i dialogu.
Myślę, że czas jest już powiedzieć sobie wprost: Dialog umarł!
Z PISem, z Kaczyńskim, nie mamy już o czym rozmawiać. Im szybciej sobie to uświadomimy, tym lepiej. Dyplomacja się, kurwa skończyła. Ja wiem, że jest bezwzględne dobro i zło. Ale czasem trzeba z piwnicy przynieść starą wagę i położyć na szali swoje życie. Jeśli ma ono być cokolwiek warte, musimy zacząć działać.
Tak sobie siedzę i piszę...Otwarte drzwi balkonowe ukazują mi świat. Zieleń, niewielki wiaterek porusza roślinami...Jest ciepło, nareszcie promienie słońca nam tańczą po twarzach i łaskoczą ramiona. Ale wewnątrz nas wszystko się gotuje. Ten zewnętrzny spokój jest tylko skorupą.
Jesteśmy cierpliwi. Protestujemy z białymi różami, uporczywie pozwalamy odsuwać się policji na boczny tor. A mimo to, właśnie nam się przypisuje mowę nienawiści, bo podobno zakłócamy jakieś obrzędy, kurwa religijne. Tak zakłócamy! Ale czy ktoś jeszcze pamięta, po co organizowane są te miesięcznice? Czy prezes Kaczyński pamięta, po co na ten stołek wchodzi? Czy chociaż jednym słowem wspomina o ofiarach katastrofy, czy wspomina choćby swego brata?
Czas już z tym skończyć! Nam się wmawia mowę nienawiści i głupotę, a czym jest to, co robi PIS?
Na to, co oni robią, chyba nikt jeszcze właściwej nazwy nie wymyślił.
Są takie rany, których się już zabliźnić nie da. Już nie! Jeśli ktoś kiedyś mówił o kropli przepełniającej kielichu goryczy, to z tego PISowskiego kielicha wylewa się już całym strumieniem.
Myślę, że to jest już właściwy czas, by na potem odstawić kulturę osobistą, by odłożyć dyplomację. Trzeba rzeczy nazywać po imieniu.
Zawsze mnie bulwersowało, że w innych krajach, np. w Ukrainie, byłych przywódców się sadza do więzienia.
Jest to normalne, że czasem dokonujemy niewłaściwego wyboru, że mamy złe, nieprofesjonalne rządy. Lecz PIS to nie jest zwykły rząd, który popełnia błędy, to skomplikowana machina zniszczenia. Nie mam skrupułów. Nie wystarczy ich od władzy odsunąć. Trzeba ich przykładnie ukarać, by było to przestrogą dla następnych pokoleń. I chyba kara więzienia, nie byłaby tu właściwa. Nie powinien ten sam Naród, który został przez tych ludzi oszukany, w dalszym ciągu łożyć na ich utrzymanie. Ale na pewno powinno się ich pozbawić czynnego prawa wyborczego, by nigdy już nie znaleźli się na listach.
Ja, jak przypuszczam wielu z WAS, czuje, jak dopada mnie choroba nienawiści. Mnie, człowieka, który zawsze szuka tej małej kropli dobra w każdym potworze. Mnie, która w duchu usprawiedliwiam psychopatów, gdyż ich czyny są wynikiem ich naturalnej wrodzonej potrzeby, lub przeżytej traumy. Ja, która głosi zasadę, że każdy człowiek zasługuje na szacunek. Nie wytrzymuje już tej moralnej próby. Też się na tym łapię. Słysząc ministra Błaszczaka, Brudzińskiego, wielu innych, mówiących z pogardą o Polakach, a nawet o swych poprzednikach, zaczynają mną targać bardzo złe uczucia. Mniej więcej czuje to widząc pedofila, kogoś, kto maltretuje dziecko, lub bije psa. Nie jest to chyba jednak nienawiść, to raczej złość związana z bezsilnością, że nie można tym ludziom odpłacić taką sama pogardą.
I budzi to tym bardziej moja wściekłość, że zmieniają mnie ludzie, których nie wybierałam i nigdy bym się świadomie nie zgodziła, by mieli na mnie jakikolwiek wpływ.
Zwracacie uwagę, że to, co się dzieje, jest tylko machiną dziejową, która musi się przetoczyć także przez Polskę, byśmy w końcu doszli do prawdziwej demokracji. No cóż, jeszcze 2 lata temu wydawało mi się, że idziemy do tej prawdziwej demokracji nieco łatwiejszą drogą.
Obawiam się, że procesy same się nie dzieją. By mogły wydać owoc prawdziwej demokracji, musimy także my prowadzić swą na pozór bezsensowną walkę. Każdy z nas jest ziarnkiem w tym morzu piasku. Cały problem w tym, by wierzyć, że to co robimy ma znaczenie.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kręta droga z czarnej dupy. ( Tekst z dnia 19 marca 2019 roku.)

Od dawna nie rozumiem mojego kraju. Nie rozumiem polityków i obywateli. Ale tak naprawdę, jak wszyscy ulegam manipulacji i poddaje się ogó...