piątek, 8 grudnia 2017

Sprawiedliwość Mafii (Tekst z dnia 11 marca 2016 roku.)

Drodzy Państwo! Pan Sasin właśnie przed chwilą zaczął „ szanować Komisje Wenecką”. Jak dobrze pójdzie to może do wieczora polubi też Trybunał Konstytucyjny. Tak było czuć w powietrzu już rano, że PIS zaczyna mięknąć. Są dwie sytuacje, które mogłyby dać mi satysfakcję: Jena to moment, kiedy PIS zacznie sam uciekać z kraju przed ciężką ręką sprawiedliwości ludu a druga kiedy będzie musiał wywalić dobrą zmianę do kosza, wycofać się ze wszystkiego co zrobił do tej pory i z pokora zacząć od nowa. Nie wiem, co lepsze. No może pierwszy wariant, bo wiadomo by było, że już nie wrócą, a w drugim wariancie mogliby jeszcze twarz od gruntu oderwać. Ale pierwsza sytuacja pozbawiłaby nas niezwykłej przyjemności oglądania przegranych w TV ich min i tłumaczeń. 
Wiem, wiem, wiem, wielu z Was nie zna mnie z tej strony. Myślicie sobie, że taka staram się dobra i kierować się zasadami. Kto mnie zna, ten wie. Jeśli ktoś do mnie przyjdzie i poprosi o pomoc to jeszcze nigdy go nie odesłałam z niczym. Czasem mnie to nawet wkurza i budzi mój bunt wewnętrzny, że każdy może moje serce wykorzystać, ale i tak pomagam, jeśli mogę. Ale gdybyście tak jak ja, od pół roku słyszeli każdego dnia ten ocean obelg, płynący zarówno z TV ( bo mnie niestety wiele wypowiedzi polityków osobiście dotyka i czuję, jak moje szare komórki popełniają zbiorowe samobójstwo) ale także i może najwięcej z internetu. Zdarzały się też ataki osobiste w życiu. Jeśli przez tak długi czas słyszeli byście jakim to gorszym sortem Polaka jesteście, komu dajecie dupy, a kogo w tę dupę całujecie, jakim jesteście głupcami, to też by się u Was odruch słodkiej zemsty wytworzył. Zresztą nigdy nie ukrywałam, kto mnie zna osobiście ten wie, że ja akurat jestem zwolennikiem „sprawiedliwości mafii”, która się przede wszystkim objawia tym, że trzeba płacić za swoje czyny. W końcu ponoszenie konsekwencji za swe błędy jest najbardziej skutecznym narzędziem wychowawczym. Gdyby tak w tej czy innej formie PIS przyznał się do porażki i przeprosił, byłoby to dla wielu z nas zadośćuczynienie. Tylko tyle, że ja w taki zwrot akcji po prostu nie wierzę. W zasadzie to oni nie mają wyjścia. Jeśli będą brnąć dalej, to nadal będą pośmiewiskiem Europy, jeśli się zaczną wycofywać, to będą nim tym bardziej. A trzeba się było Konstytucją nie bawić. Chętnie wysłuchałabym też dziś, co na to nasz niezłomny Andrzej D. Po tych zapewnieniach, że sami będziemy sobie przyjaciół wybierać ( ktoś powiedział palancie, że się z Tobą przyjaźnić?)i nie będziemy niewolnikami, to chętnie posłucham, co ma do powiedzenia, po opinii Komisji Weneckiej. Czy mu ta głupia, nadęta mina zrzednie nieco, czy nadal będzie się ciskał i pajacował. I tak oto doczekaliśmy się końca tego niezwykle owocnego tygodnia. Jutro jeszcze „ Ryszard” nas na duchu podniesie. Trzymamy za niego, niech im da popalić i niech się nie da sprowokować, bo chodzą słuchy, że może być zadyma. 
A „ dyktatorek” wczoraj, jak zwykle w swoim świecie. Powiedział, że marzy o dwóch pomnikach. Jeden dla ofiar katastrofy, a drugi osobiście dla brata, świętej pamięci ..itd. To masz chłopie oryginalne marzenia, muszę ci przyznać. Nie przyszłoby mi na myśl, by marzyć o pomnikach. Ale czy muszą być aż dwa? Czy wszystko będzie na Krakowskim Przedmieściu? A no tak, przecież nie może być jeden pomnik, bo reszta ofiar nie godna na jednym pomniku z tak wybitną jednostką przebywać. Pomyślałam sobie, że pewnie nie raz jajka w kierunku tego pomnika polecą. Ale moja córka twierdzi, że Polacy są bardziej kreatywni i że ją nie zdziwi, kiedy ktoś przyspawa prezydentowi perukę, albo pelerynę batmana. I z tą piękną myślą Was zostawiam. Ja, dziś wredna, mściwa, zima suka.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Polska jest jedna? A od kiedy? ( Tekst z dnia 13 listopada 2019 roku)

Trochę nas wczoraj potrzymali w niepewności. Trudno było doczekać do tej 16-tej, kiedy się zbierze Senat, a tam jedna procedura za drugą...