niedziela, 10 grudnia 2017

Stado niezgody. (Tekst z dnia 11 listopada 2016 roku. )

Zbliża się 11 listopada. To jest nasze święto narodowe. Kwestia zupełnie umowna. Nie koniecznie każdy musi uważać, że to jest data największego triumfu narodu. W historii Polski jest wiele dat wartych tego święta. Ale ta jest dość świeża. Skoro już tak ustaliliśmy, to niech tak zostanie. W końcu kontekst nie jest aż tak ważny, skoro wszyscy się na to zgodzili.
Walczę z PISowską obłuda już ponad półtora roku, może dwa. Najpierw na jakiś grupach polonijnych, potem utworzyłam własną. W końcu pojawił się KOD. Zresztą tych grup anty PIS jest coraz więcej. Rosną, jak grzyby po deszczu. Jakieś kompasy, mury, które runa, Polska w ruinie i czy Jestem gorszego sortu. We wszystkich tych grupach publikuje i komentuje doceniając starania ludzi, którzy te grupy powołują do życia. Ale obiektywnie, poza gadaniem nic z tego nie wynika. I w tym całym nawale dobrych intencji miesza się także wiele arogancji i niezrozumienia. Bo w końcu co to oznacza, te wszystkie nazwy kolejnych grup. Pomnik temu lub tamtemu, coś za, coś przeciw, fani jednego i fani fanów... Co oznaczą Myślę, więc jestem ...Polakiem, w grupie w której zaledwie kilka osób publikuje, jeszcze mniej komentuje, a niektórzy tylko laikują bez czytania? Co oznacza, że mury runą, skoro wiadomo, że te mury sami budujemy? Co oznacza, że mamy dość? Dość czego? Samych siebie, nie zdolnych do wystarczająco silnej reakcji na zło? Dość kłótni między sobą, dość niemocy? Piszemy, piszemy, piszemy, udostępniamy posty i liczymy, że coś wreszcie ludzi ruszy? Ale czy rusza? Czy nie jest to samotne wołanie na pustyni? Ilu ludzi nam się udało przekonać? Ilu będzie miało odwagę postawić wszystko na jedna kartę i wyjść naprzeciw faszystom 11 listopada? Ilu ludzi w ogóle rozumie, jak bardzo to ważne? Dla ilu ważniejszym jest, by zaistnieć w swych grupach, by mieć choćby tyle władzy, by kogoś zbanować, lub wywalić? By kogoś pochwalić lub zganić, lub w ogóle oceniać?Ile razy nas kusi, by innym wybierać przyjaciół? Ludziom się zdaje, że sztuka to sztuka, a życie to coś zupełnie innego. Ale to nie do końca prawda. W poglądach współczesnego Polaka dostrzegam wiele braków, wiele nie obejrzanych filmów, nie przeczytanych książek. Wielu ludziom się zdaje, że śmierć niewole, wojna, to tylko jakaś abstrakcja, fikcja, która się nigdy nie zdarzy. Ale to się dziej, tu i teraz obok nas. Jeśli nie zareagujemy, to życie przerośnie wszystko, co mogliśmy sobie wyobrazić. Każdego dnia, tak czy inaczej jesteśmy poddawani swego rodzaju egzaminowi z życia. A w takie dni, jak 11 listopada, jest to egzamin szczególnie ważny. Czy jesteśmy w stanie go zaliczyć? Czy znowu olejemy wszystko i zostaniemy przed telewizorem, na kanapie, tam, gdzie, jak nam się wydaje, jest bezpiecznie? Czy zaryzykujemy ? Czy zaświadczymy o tym, kim jesteśmy? Czy w ogóle to wiemy? Powiecie mi, a ty? Ty, która mówisz tak dużo i chcesz byśmy ryzykowali swoim zdrowiem, swoim wygodnym życiem, dobrą pracą, przyszłością. Co ty masz do zaoferowania. Ja, ja piszą. Ja żyje w takim miejscu, gdzie dobra zmiana nie dociera. I mogłabym się odwrócić tyłem od swojego kraju. Ale ja pisze, mimo to, że mogłabym udawać, że nie jestem tym, kim jestem, a pleban nie napierdala w moje drzwi za każdym razem kiedy mu braknie pieniędzy. Nie chcę Was do niczego wykorzystać, bo moje życie nie zależy od tego, czy się sprzeciwicie tyranom. Ale Wasze życie od tego zależy!
Jeśli się wam wydaje, że komuś, kto nie może wyjść na ulice i protestować, jest łatwiej, to się mylicie. Wy przynajmniej możecie coś zrobić. Wystarczy, że zechcecie. Przecież PIS to tylko jedna partia, która popiera nie całe 30 % społeczeństwa. Reszta, jeśli zechce, może zawrócić bieg historii. Właśnie, jeśli zechce... Jeśli przestaniecie szukać wrogów wśród swoich. Jeśli docenicie to, że jesteśmy różni, ale mimo to możemy współpracować., Jeśli odrzucicie na moment własne ambicje i urazy, to może się wszystko udać. Ale, czy potraficie?
Ten, kto w takim momencie ciągle ceni więcej prywatę, niż dobro ogółu, jest głupcem, który nie rozumie stawki, o którą gra.
Ja tak pisze, piszę, inni też piszą wielkie słowa. Ale tak naprawdę od półtora roku posłusznie uczestniczymy w plemiennej wojence nie wiadomo o co. Kłócimy się, walczymy ze sobą choćby się zdawało, że mamy podobne cele. Zupełnie tak, jakby PIS i Kaczyński w ogóle nie istnieli. Jakby to nie oni byli czarna plama w naszym życiu. W ten sposób nigdy niczego nie doprowadzimy do końca i niczego nie zmienimy. Biedny ten kraj. Zgoda jest tylko w kręgach tych, którzy chcą go zniszczyć, a ci, którzy powinni go bronić zapomnieli co to oznacza.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kryzysowa wersja wydarzeń. ( Tekst z dnia 20 sierpnia 2019 roku)

Jesteście w szoku po artykule Onetu na temat farmy trolli?, bo ja nie... Jeśli ktoś tak długo, jak ja działa w tematach politycz...