sobota, 9 grudnia 2017

Suweren, czyli Róbta, co chceta". (Tekst z dnia 25 maja 2016 roku. )

Poseł Terlecki, kolejny z gatunku „ pięć lat odsiadki za samą twarz” lub „ jeden ze zwycięzców kastingu na najbardziej wredną gębę”, rozbawił mnie dziś bardzo. Czy jest to bowiem zbieg okoliczności, że komisja do spraw opinii Komisji Weneckiej, dostała takiego przyspieszenia na drugi dzień po wyjeździe Fransa Timmermansa? Czy do tej pory ktoś tę komisję widział na oczy? Czy ktoś wie, gdzie pracowała? Może coś przegapiłam, ale wydaje mi się, że jeśli nawet powstał jakiś „ zespół kolesi” to raczej nie było jego rolą ustalenie czegokolwiek. Kolejne działanie dla pozoru. A tu nagle, kiedy Unia docisnęła, to od razu maja gotowe wnioski. Raczej do przewidzenia jest, że ulegną naciskom. PIS jest w bardzo głupiej sytuacji. Jeśli będzie się trzymał swojego zdania, to Unia może mu tak dowalić, że nie będzie miał szansy zbyt wiele porządzić. Jeśli ulegnie, to okaże się bandą tchórzy, którzy od pół roku rzucają potoki słów na wiatr. Póki co, elektorat 500+ daje im duże poparcie, bo pieniądze czuję się najlepiej i najszybciej. Inne zmiany, wchodzą powoli, po cichu i nie dotyczą każdego. Na tym etapie, zrozumienie przez społeczeństwo istoty zła, zajmie dużo więcej czasu. Przypomnijmy sobie czasy komunizmu. Wtedy, wprawdzie nie dawało się tak dużo pieniędzy do ręki, ale było wiele dziedzin życie, z których obywatel mógł korzystać za darmo. Stołówki zakładowe, ośrodki wczasowe, wakacje dla dzieci, darmowe podręczniki dla wybijających się uczniów, czy nagrody rzeczowe lub pieniężne. Komunizm jechał na tym dziesiątki lat, bo czy ktoś był komunistą, czy nie, z tych dóbr korzystał. Dopiero, kiedy zaczęło brakować pieniędzy, a inflacja była tak dużą, że nie nadążano ich drukować, wtedy ludzie zaczęli się burzyć. Wcześniej była tylko garstka ludzi widzących prawdę. Prezes Kaczyński i jego partia idzie w tym samym kierunku. Dla siebie chce władzy, a dla szaraków ochłapy i resztki z pańskiego stołu. A ludzie? Ludzie dopóki będą mieli słodzone w portfelach, nie zorientują się, że wrócili do punktu wyjścia, do lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych poprzedniego stulecia, kiedy wprawdzie dało się żyć, ale nie miało się perspektyw rozwoju osobistego. Na wierzchołek społeczny będą wypływać tylko najwierniejsi lizacze pańskiej dupy. I jakby na przekór, ta sytuacja, te hymny uwielbienia wobec prezydenta, ogólny zachwyt PISem, głosy, że wreszcie jesteśmy w Polsce, są dowodem na istnienie w mentalności wielu Polaków tak zwanej „murzyńskości”, o której mówił Sikorki. Nie mamy mentalności „królów świata”. Do życia potrzebny jest nam ksiądz, który będzie nas karcił, Pan, któremu będziemy się kłaniać i wójt na którego będziemy pracować. Mam takie odczucie, że czym więcej nam dano wolności, tym bardziej niektórzy czuli się zagubieni. Im bardziej uświadomiono ludziom, że nie mamy wokoło siebie, żadnych wrogów, którzy nas chcą napaść, złupić i zgwałcić, tym trudniej się było niektórym zmobilizować do jakiegoś działania. Dlatego ja od dawna nawołuje do szeroko pojętej edukacji. Problemem nie jest przegonić PIS, nawet, gdyby to miało przynieść jakieś koszty. Problemem jest nauczyć ludzi żyć bez kija nad głową. To nie jest praca na jeden dzień, na jeden rok, ale na pokolenia. Zwróćmy bowiem uwagę, że po chwilowej euforii, kiedy odzyskujemy wewnętrzną wolność ( jak w przypadku choćby zwycięstwa Solidarności) za chwilę wracamy do starych nawyków narzekania i braku wiary. Moim zdaniem, trzeba ludzi nauczyć, że może nie wszystko, ale większość tego, co mamy zależy wyłącznie od nas, od naszej wiary we własne możliwości, w swoją wyjątkowość. Musimy pokazać, że cywilizacja, wszystkie jej elementy, nie musi nam zagrażać. Możemy ją zaprzęgnąć do roboty i wykorzystać do dobrych celów. Należy uczyć ludzi, że najcenniejszym dobrem, jest wiedza, że tylko ona jest naprawdę nasza. Reszta, to tylko bezwartościowe dobra, do których się wprawdzie przywiązujemy, ale i tak kiedyś je będziemy musieli zostawić. I rzecz najważniejsza! Ksiądz, lekarz, nauczyciel, policjant a także polityk, to nie są żadni półbogowie. To my im dajemy robotę. Nie ma świętych krów. Na nasz szacunek, na społeczną nagrodę, muszą sobie zasłużyć. Nie ma świętych krów. To że ktoś wykonuje zawód zaufania społecznego, nie oznacza, że od razu zasługuje na szacunek. Znacznie istotniejsze jest to, jak ten zawód wykonuje. Dopóki tego ludzie nie zrozumieją, co oznacza tak szargane przez obecną władzę słowo SUWEREN i że bycie nim nie oznacza " róbta, co chceta", ale jest świadomym podejmowaniem odpowiedzialnych decyzji, to zawsze będziemy drżeli o to, że wybiorą bandytów i oszustów. Nie sztuka jest odsunąć PIS od władzy, ale tak zmienić mentalność ludzi, by nie miał szansy już nigdy do tej władzy powrócić. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

...Ci wszyscy wasi przyjaciele... ( Tekst z dnia 18 listopada 2019 roku)

Wszyscy zgodnie twierdzą, że ze względu na taki, a nie inny układ sił, ta kadencja sejmu i senatu będzie bardzo ciekawa. A ja się obawia...