sobota, 9 grudnia 2017

Święto. (Tekst z dnia 26 maja 2016 roku. )

Matki bywają różne! Mimo doktryny, że matka zawsze zasługuje na miłość i szacunek, dobrze wiemy, że to nie zawsze jest takie proste. Żyjemy w czasach zapracowanych kobiet, robiących karierę, ambitnych i niezależnych. Nie ma w tym nic złego, jeśli dziecko nie staje się dla nas jednym z elementów tej kariery. Mogłabym z wzruszeniem powiedzieć, że kiedyś matki były inne. Ale relacji między ludźmi nie da się tak łatwo zdefiniować. Nie jest to tym bardziej proste, kiedy prawie każdego dnia słyszymy przypadki dzieci pobitych, zaniedbanych czy głodnych, kiedy przez dwa lata szukamy rodziny znalezionego w stawie, zakatowanego na śmierć chłopca, kiedy obserwujemy proces Katarzyny W, morderczyni małej Madzi, lub proces nastolatka mordującego rodziców. Każdy z nas ma swoją historie. Każdy z nas ma lub miał matkę. I zawsze nas uczono, że „ O matce pieśń, to pieśń bez słów”, że to jest takie słowo, które mieści w sobie tak wiele, że niczego już więcej nie trzeba mówić. Ale każdy wie, że często to jest trudna miłość. Poza okresem dzieciństwa, kiedy miłość jest bezwarunkowa, potem bywa różnie. I myślę, że trzeba być już bardzo dojrzałym człowiekiem, by zobaczyć, że nikt z nas nie jest ideałem i wtedy potrafimy wybaczyć także wszystko to, czego wcześniej nie rozumieliśmy. Piszę to, jako osoba, która miała zupełnie zwyczajną mamę. Zapracowaną, zabiegana, która czasem puściła za nami ścierkę, kiedy byliśmy nieznośni. Nie była ani ideałem ani potworem. Ale dziś wiem, że bycie matka nie jest łatwe i wcale to nie jest tak, że ktoś nam to dał z natury. Bo człowiek powinien mieć co najmniej dwa życia. Jedno by się nauczyć, a drugie, by żyć. Może wtedy wiele rzeczy zrobiłby inaczej.
To święto jest tylko z pozoru takie „ świąteczne. Są bowiem matki, które straciły dzieci, są osoby, które już nie maja matek i mogą za nimi tylko tęsknić, są matki, o których nikt nie pamięta. Są matki, które kochają nawet synów morderców i takie, które nie chcą znać swoich dzieci, tylko dlatego, że znalazły sobie partnera, którego nie akceptują. W swoim życiu musimy sobie sami wszystko poukładać, także znaleźć miejsce dla tej miłości, która wydaje nam się tak oczywista, że często jej już nie czujemy i o niej nie pamiętamy.
Mogłabym w tym miejscu złożyć życzenia wszystkim mamom, ale dla mnie, jako dla całkowitej sieroty, jest to dość trudne. Mogę tylko ze swej strony powiedzieć, że bycie sierota całe życie boli tak samo. I to daje nadzieję, że jednak w tej miłości do matki czy ojca, jest coś wyjątkowego. 
A matkom życzę, by zawsze były parasolem, ale takim, który otwiera się wyłącznie podczas deszczu zła,   by umiały milczeć, nie dawać zbędnych rad, nie broniły żyć własnym życiem, nie broniły odejść i by zawsze miały otwarte ramiona, gdyby przyszedł taki moment, kiedy mogą być one potrzebne. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szału nie było. ( Tekst z dnia 8 grudnia 2019 roku)

Oczywiście oglądałam debatę. Ale chyba byłoby dla mnie lepiej, gdybym nie oglądała. Sytuacja w Polsce od prawie 5 lat trzyma mnie w perman...