sobota, 9 grudnia 2017

Szczęśliwy kraj! (Tekst z dnia 16 czerwca 2016 roku. )

Wyobraźcie sobie taki kraj! Jest rok 2020. Anglia już dawno opuściła Unie Europejską. Za nią poszły inne kraje. W Europie panuje totalny chaos. Współpraca między różnymi krajami jest niemożliwa z powodu niespójności prawa. Nie ma takiej instytucji, która mogłaby nad tym zapanować. Obowiązuje tylko jedna zasada: prawo silniejszego jest prawem nadrzędnym. I w tym całym bałaganie istnieje Polska. Nie jest już zadupiem Europy, jest jej wypizdziejewem!
W tym dziwnym kraju wszystko jest postawione na głowie. Demokracją jest nazywane narzucane przez jednego człowieka, któremu się wydaje, że jest przedstawicielem Narodu, prawo. Wszystko, co się dzieje, jest skutkiem jego woli. Stolice przemianowano na Kaczowawę, gdzie na kolumnie przed zamkiem królewskim umieszczono Lecha Kaczyńskiego. W każdym urzędzie wisi portret najważniejszych dla Narodu bliźniaków. Każda główna ulica w tym mieście nosi imię jedynego bohatera narodowego, Jarosława Kaczyńskiego i na każdej z nich stoi pomnik jego tragicznie zmarłego w obronie przed najeźdźcą brata. Pozdrowienie „ dzień dobry” zastąpiono zwrotem: Niech żyję Kaczyński i jego imperium! W teatrach gra się tylko cztery sztuki! -Chrzest Polski
-Bitwa warszawska
-Katyń
  • Katastrofa smoleńska.
Tu się repertuar kończy. Więcej wydarzeń historycznych w Polsce nie ma i nie było. Na koncertach królują chóry kościelne. Lekarze decydują nie o naszym zdrowiu, lecz o naszym zbawieniu. Wszystkie szpitale noszą imiona wybitnych świętych w tym głównie Papieża Polaka, co wyklucza przeprowadzanie in vitro, przeszczepów i innych zabiegów wątpliwych moralnie. Nie ma już normalnej komunikacji. Po drogach będą poruszać się wyłącznie kaczobusy, dudowaje, a po torach będą mknąć pędoszydła. Lotnisko imienia Chopina będzie się nazywać lotniskiem imienia Lecha Kaczyńskiego, wszak, jak wszyscy wiedzą, Lech Kaczyński wielkim kompozytorem był! Na Krakowskim przedmieściu stanie łuk triumfalny dla upamiętnienia wyborów w 2015 roku, które uczyniły Polskę krajem płynącym ściemą i zasiłkami. W tym Kaczolandzie, orzeł biały przejdzie ewolucję i stanie się nielotem, a my wszyscy wraz nim będziemy się rodzić od razu z połamanymi skrzydłami. Znikną Uniwersytety, a wykształceniem zajmie się kościół katolicki z Ojcem Rydzykiem na czele. Staniemy się Narodem tumanów i jeszcze nam każą, byśmy byli z tego dumni. Wymyślimy najlepsze lekarstwo na raka- modlitwę, skuteczne także w wielu innych chorobach, takich, jak niepłodność, katar, czy schizofrenia. Modlitwa będzie sposobem na życie, na kłopoty w pracy i w domu. Kobiety będą się modlić, by bicie męża nie bolało tak bardzo. Zaufamy bogu we wszystkich sprawach życia, co nas zbawi przed wszelką własna inicjatywą i odpowiedzialnością: Ktoś nam zabił dziecko, to bóg tak chciał, ktoś zgwałcił siostrę, na pewno to boski plan, nie mamy co do garnka włożyć, to tylko pokuta za grzechy, boli nas głowa, dzięki temu szybciej otrzymamy zbawienie.
Czy to jest niemożliwe. Ależ może się wydarzyć. Droga, która zmierzamy prowadzi właśnie w tym kierunku. Do zacofanego, trzymanego za mordę przez kościół społeczeństwa, w którym najważniejszy jest kult jednostki. To wszystko już było, a w niektórych krajach nadal jest obecne. Przecież wystarczy pomyśleć. Popatrzeć, jakie dane decyzje, podejmowane przez władzę, mogą mieć skutki.
Pierwsze pokolenia, które walczyły o wolność, będą się buntowały. Następne, będą marzyły, że ta wolność wróci. Ale trzecie i dalsze pokolenie, wychowane w klatce, tylko takie życie znające, wkrótce zaakceptują swe kajdany. Kaczowiara, kaczowolność, kaczożycie. To jest to, do czego idziemy. A kiedy już odbiorą nam wszystko, co się liczy: godność poezje , kulturę, może znowu urodzi się jakiś Kościuszko, lub jakiś Wałęsa, który nas obudzi. A my położymy swoje życie na szali i zwyciężymy. A potem pocieszymy się kilka lat zwycięstwem i znowu będziemy dążyć do destrukcji. Historia tego Narodu, jest jakby zamkniętym kręgiem. Ciągle zwyciężamy i ciągle dobrowolnie oddajemy wolność. Robimy to wciąż i wciąż i wciąż, jakbyśmy cierpieli na zapomnienie. Czy jesteśmy w stanie przerwać ten krąg i iść ku przyszłości? Czy w tym stadzie znajdzie się jakiś mądry kruk?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Patrząc w lustro Syzyfa. ( Tekst z dnia 16 października 2019 roku)

Myśli kłębią mi się w głowie rozmaite. Obiektywnie rzecz ujmując większość z nich nie kwalifikuje się do wypowiadania na głos. Oczywiści...