piątek, 8 grudnia 2017

Tak sobie leżę i myślę... (Tekst z dnia 21 października 2015 roku.)

Klasyk powiedziałby: Tak sobie leżę i myślę.... Ja dodam od siebie, choć może się to wyda „ masło maślane”, że czym dłużej myślę, tym dłużej nie wiem co myśleć. Obserwuje poruszenie w szeregach nowej, przyszłej władzy i miotają mną różne skrajne uczucia. Bo o ile niektórzy politycy mają bardzo wyrazisty charakter i wiadomo co robią i dlaczego, to jest spora grupa osób, które wywołują i litość i niechęć i zażenowanie. Taka pani Szydło. W ciągu tych kilku miesięcy pokazała swoje trzy, jakże różne twarze. W kampanii prezydenckiej żelazna kobieta, dobrze zorganizowana, trzymająca rękę na pulsie jednocześnie pozostając na uboczu. Pełna profeska, jeśli to ona faktycznie organizowała tę kampanie, to jestem pełna podziwu. Nominacja na kandydatkę na premierkę została chyba zaskoczona. Okazało się, że nie wychodzą jej dobrze publiczne wystąpienia, jest sztywna, nudna, nie umie modelować głosu, nie emanuje świeżością. Już wtedy widziałam pierwsze symptomy bycia osobą z drugiego szeregu, bycia osobą ze świadomością straconej pozycji. I do tego zawsze wyglądała tak, jakby listonosz zadzwonił do drzwi, a ona wyszła do niego prosto z łóżka zakładając to, co miała pod ręka. Nawiasem mówiąc pani Kopacz też niezbyt zręcznie integrowała się strojem ze społeczeństwem. Nie wszyscy wyglądamy, jak panie z warzywniaka. W kampanii przed wyborami do parlamentu, pani Szydło budziła we mnie złe odczucia. Bezczelnie kłamała, powtarzała w kółko te same teksty, nie odpowiadała na pytania. Jej wyraz twarzy mówił: Niech się to wreszcie skończy. Teraz jednak, kiedy widzę, jak seksistowski PIS ją zepchnął do kanału, jako kobiecie jest mi zwyczajnie przykro. Zastanawia mnie, jak ja bym czuła się w takiej sytuacji? Czy była bym się w stanie pogodzić , że banda samców decyduje za moimi plecami o moim losie? Zawsze mnie to nurtuje, co trzeba zrobić człowiekowi, by się nie buntował, kiedy się go upokarza, by siedział cicho i robił dobrą minę do złej gry. Tak samo kiedy widzę Zbigniew Ziobro. Nie jest to człowiek z mojej bajki. Ale wydawało się, że po ostatnich przegranych przez PIS wyborach, kiedy prezes wielokrotnie, publicznie go upokarzał, zdołał podnieść głowę i oderwać się od starej partii. To samo dotyczy pana Kurskiego, który jest obrzydliwym facetem, tym bardziej obrzydliwym, im bardziej usiłuje dogodzić prezesowi mimo odepchnięcia i poniżania. Czy ci ludzie nie mają wstydu, nie są zażenowani oglądając siebie później w TV? Czy nie wstydzi się ich rodzina? Te parady z jakimiś zdjęciami pana Komorowskiego, które mają świadczyć chyba tylko o tym, że pan Komorowski porusza się na dwóch nogach, te w kółko powtarzane, nauczone na pamięć frazy. Panie Kurski, panie Ziobro, pani Szydło czy panie rozpłaszczony przed prezesem Gowinie: Macie chociaż trochę zwykłego honoru? Jaką nagrodę obiecał Wam, ten mały (nie wzrostem, lecz charakterem) człowieczek, że chodzicie za nim jak pieski? Albo inaczej, co zbroiliście o czym tylko pan prezes wie, jakie ma na was nagrania, jakie kwity, gdzie was widziano jedzących ośmiorniczki i pijących wino za państwowe pieniądze. Jaka może zaistnieć sytuacja, by jeden człowiek tak sprytnie trzymał innych ludzi za „ podbrzusze” nawet ich nie szanując. Moje uczucia w stosunku do tej sytuacji zmieniają się wielokrotnie każdego dnia. Przechodzą od złości, bezsilności, do litości nad tymi ludźmi. Staram się obdarzać każdego szacunkiem tylko dlatego, że jest człowiekiem, zdając sobie sprawę, że wielu upodliło się tak bardzo, że na niego nie zasługują. Panie Kurski, panie Ziobro, czy wiecie, że jedynym momentem, kiedy poczułam do was prawdziwy szacunek, był ten w którym sprzeciwiliście się prezesowi i odeszliście z PIS? Szkoda, że nie potraficie być konsekwentni w swoich decyzjach.
I jeszcze jedna myśl w związku z prawdopodobnym jutrzejszym ogłoszeniem składu rządu. Jak już zobaczyliśmy, PIS kłamał bezczelnie w kampanii. Mogę się więc jutro spodziewać najgorszego scenariusza. Dawniej za bogate i silne państwo uważało się tak zwane mocarstwa atomowe. W obliczu powołania człowieka tak niezrównoważonego psychicznie, jak pan Macierewicz na szefa MON, cieszę się, że Polska nie posiada broni atomowej. Obawiam się, że mógłby mu się pochopnie spodobać czerwony guziczek. Ale się narobiło Polacy. Ale narozrabialiśmy.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kryzysowa wersja wydarzeń. ( Tekst z dnia 20 sierpnia 2019 roku)

Jesteście w szoku po artykule Onetu na temat farmy trolli?, bo ja nie... Jeśli ktoś tak długo, jak ja działa w tematach politycz...