poniedziałek, 11 grudnia 2017

Taniec na grobach...sezon siódmy. (Tekst z 10 kwietnia 2017 roku.)

Człowiek się buzi, jak każdego dnia. Jest piękny wiosenny poranek. Dziesiąty kwietnia..Wszędzie czuć wiosnę. To jest takie nieprawdopodobne, że w tak tragiczny dzień, wszystko wydawało się takie zwyczajne i normalne i takie radosne. Normalna poranna kawa i normalny makijaż przed pójściem do pracy. A jednak jest dla wielu z nas czas przed i po...
Katastrofa smoleńska...coś z czym tak trudno się pogodzić...była wynikiem ludzkiej głupoty, ignorancji, lekceważenia zasad. To jest dużo bardziej groźne, niż bomba atomowa!
Wszystkich nas to wydarzenie zmieniło. Każdemu z nas to coś odebrało. Nawet tę głupią wiarę, że te gęby z telewizji zawsze spadają na cztery łapy, że mają szczęście.
Tym razem nie mieli, tym razem przesadzili. Tym razem złota rybka rozdająca cukierki w kolorowych papierkach powiedziała dość...
My Polacy potrafimy przeżyć całe życie wyznając jedna świętą zasadę: Jakoś to będzie...
Niektórzy, całe życie jeżdżą samochodem po pijanemu, chodzą naprani do roboty, biorą się za rzeczy, o których niem maja pojęcia. Robią wszystko na przysłowiowy odpierdol. Krzywo, prosto byle do przodu. A potem chwila nieuwagi i ginie setka ludzi. I niczego się już nie da cofnąć i odwrócić. A przecież dzień wstał taki normalny, nie było żadnych plam na słońcu. Stało się i nawet Ziemia na chwilę nie zadrżała, nie przestała się kręcić.
Oglądam film z lotniska, widzę parę prezydencką wsiadająca do samolotu. Słucham po raz kolejny nagrań z ostatnich minut w kokpicie. Słucham i próbuję znaleźć ten moment, który przechylił szalę, to słowo wypowiedziane nie w porę, tę sekundę nieuwagi.
Bo to jest ta chwila, która zmieniła losy mojej Ojczyzny. Ten moment, kiedy nagle droga się urywa i wszystko zaczęło pędzić w oszalałym pędzie w nieznanym kierunku. Ta chwila zdecydowała o odnowieniu się jednej beznadziejnej partii politycznej, która ciągnie cały kraj w przepaść.
Katastrofa smoleńska, dziś na naszych oczach przerodziła się w katastrofę całego kraju. To, co mogło nas nauczyć rozumu i połączyć, tylko nas ogłupiło nienawiścią.
Jest noc, ale już jest dziesiąty kwietnia. Boli mnie brzuch i mam w nim motyle. Tak, jakby za karę, że wtedy, tamtego kwietnia wszystko było takie normalne, takie słoneczne jasne, że niczego nie przeczuwałam.
Tak, wierzyłam, że tacy ludzie nie ulegają wypadkom, że zawsze spadają na cztery łapy, jak kot. Los bardzo boleśnie doświadczył moją wiarę.
Myślę, że dla Polaków byłoby lepiej, gdyby ten dzień 10 kwietnia zniknął z kalendarza, by nas ktoś zaraził wirusem nie-pamięci. Lecz mija siedem lat, a my ciągle nie rozumiemy, że z historii, szczególnie tej strasznej, należy wyciągać wnioski. Nikt się niczego nie nauczył. Buta i arogancja kwitną. Władza ciągle wierzy, że jest nieśmiertelna.

Panie Jarosławie Kaczyński! Przez pańską chorą ambicje zginął pański brat! Zginęło również wielu innych wspaniałych ludzi!
Czy pan się żywi krwią i ludzkim nieszczęściem? Czy pan sobie zdaje sprawę, że sprowadza pan nieszczęście na wszystkich tych, którzy dziś panu służą. Na prezydenta, ministrów, panią premier. Oni wszyscy prędzej czy później zapłacą za pana szaleństwo! Zapłacą oni sami i ich rodziny, gdyż ich nazwiska będą na wieczność zhańbione. Im się zdaje, że służą dobrej sprawie, że sami tego chcą, ale to pan jest emocjonalnym wampirem wysysających z ich mózgów wolną wolę.
Czy czeka pan na kolejne nieszczęście, kolejną krew, kolejną katastrofę? Czy kiedykolwiek ta chora ambicja zostanie nasycona?

Ktoś powiedział, że każdy pamięta ten dzień ze szczegółami... Tak, pamiętam poranne żarty w TVN 24, i pamiętam, jak nagle zmieniała się twarz i wyraz oczu Jarka Kuźniara, który usłyszał wszystko pierwszy od reżysera. Pamiętam reakcję innych dziennikarzy, gości w studiu, łzy Wojciecha Olejniczaka i to powietrze, które na chwilę zastygło i tak zostało. Wszyscy byliśmy w szoku.
Dziś widzę, jak Jarosław Kaczyński odgradza się od nas żelazem. Tak się bardzo nas Polaków boi, że na uroczystości pod Pałacem Prezydenckim nie mogą wejść nawet Ci przedstawiciele suwerena, którzy na niego głosowali...
Ale my Polacy i tak dziś będziemy pamiętać, będziemy czcić pamięć tych, którzy zginęli.Będziemy na ulicach Warszawy w pokojowym marszu białych róż. Mam, jak już mówiłam, skurcz żołądka i motyle. Coś, co dopada mnie przed każdym protestem, specyficzna mieszanka strachu i podniecenia. I ta niezłomna wiara, że może w końcu dobro zwycięży i zwycięży normalność...że nikt już nie będzie musiał umierać w imieniu czyjejś chorej ambicji i żądzy władzy. 

Lecz póki co, mamy dziś kolejny odcinek serialu pt: Taniec na grobach...sezon siódmy.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Polska jest jedna? A od kiedy? ( Tekst z dnia 13 listopada 2019 roku)

Trochę nas wczoraj potrzymali w niepewności. Trudno było doczekać do tej 16-tej, kiedy się zbierze Senat, a tam jedna procedura za drugą...