poniedziałek, 11 grudnia 2017

To nie żal, to smutek. (Tekst z dnia 13 stycznia 9 2017 roku)

Nie wiem, jak Wy, ale ja się czuję bardzo fizycznie poobijana po tych 27 dniach sejmowego protestu. Nawet sobie nie zdawałam sprawy, że byłam w stanie permanentnego napięcia psychicznego. A teraz czuję się jak wielki balon, z którego wyszło powietrze.
Wczoraj wieczorem obejrzałam ostatni odcinek NITRAS TV. I niestety mam świadomość, że pewien etap naszego politycznego życia się skończył. Etap bardzo piękny, etap prawdziwej i otwartej walki. A my Polacy jednak jesteśmy romantykami, lubimy stać na barykadach. Dziś już nie jestem zła na wszystko. Mam świadomość, że przedłużanie okupacji sali posiedzeń, stawało się powoli bezsensowne i bezcelowe. PIS, gdyby zechciał, wyszedłby na plac przed Sejmem i tam uchwalał, co chciał. Dla tych ludzi żadne reguły nie istnieją. Pokazywanie im ekspertyz, zapisów konstytucyjnych, paragrafów kodeksu karnego, jest bez sensu. Jedynym prawem jest wola posła Kaczyńskiego. A jednak było miło usłyszeć w wiadomościach, że PO nadal protestuje. Zupełnie, jak w starym filmie o napaści Niemiec na Polskę...Westerplatte broni się nadal.
Oczywiście wszystko mogło potoczyć się inaczej, tak, jak się zaczęło. Wydawało się, że cała opozycja doznała szoku widząc, co PIS wyprawia. Nawet posłowie Kukiz 15 wydawali się być po właściwej stronie. Niestety, niektórzy szybko skalkulowali, co im się w danej sytuacji opłaci. Dziwicie się, że Paweł Kukiz popiera PIS? Ja się nie dziwię. W końcu PIS hoduje bezprawie, a Kukiz zawsze był zwolennikiem źle pojętego „Róbta co chceta”. A więc wszystko jest na swoim miejscy. Kaczyński robi, co chce, a Paweł Kukis nocnik za nim nosi.
Żałosna jest również postawa PSL. Jestem naprawdę zdumiona ostatnim wystąpieniem Pana Kosiniaka Kamysza, tym zaraz po zakończeniu protestu. Po co, Pan przewodniczący mówi, że obóz rządzący nie zdała egzaminu, skoro przez większą część protestu trzymał wszystkie palce w tyłku tego właśnie obozu? Ja rozumiem, że Pan Kosiniak Kamysz jest młodym politykiem z małym doświadczeniem, ale nie spodziewałam się, że jest zupełnie pozbawiony instynktu politycznego. Partia, która i tak resztki z dna zeskrobuje i w sondażach jest na granicy progu wyborczego, powinna wykorzystać tę sytuację do poprawy swej sytuacji. Jestem pewna, że opowiedzenie się po właściwej stronie, poprawiłoby sondaże tej partii o 100%. A ten udział kościoła w negocjacjach między PISem a opozycją to już totalne przegięcie. Myślę, że tego to na pewno Polacy PSLowi nie wybaczą. Bo do tego całego cyrku tylko nam jeszcze tych spaślaków brakowało. PSL powinien wreszcie się otrząsnąć. Poglądy polityczne to jedna sprawa, ale żeby tak totalnie nie mieć honoru... Stawać po stronie PISu, który posądza ich o fałszerstwa wyborcze, a kościół w tym wtóruje, który wyśmiewa i obraża członków tej partii, a kościół im wtóruje. Można być wierzącym, ale jeśli się chce nadstawiać drugi policzek, to trzeba to robić we własnym imieniu, nie w imieniu wyborców.
Nowoczesna, ciągle jeszcze nie rozumie, że w tak ważnych momentach trzeba swoje ambicje schować do kieszeni i się po prostu dogadać z resztą opozycji dla dobra Polski. To samo dotyczy Grzegorza Schetyny, który działał tak mądrze, że miał dużą szanse, by stać się politykiem na miarę Donalda Tuska. Tylko to ego zbyt wygórowane trochę mu przeszkadza.
Najbardziej zawiódł mnie KOD. Pamiętacie, jak w pierwszych dniach było pięknie? Jaki był spontan, jak nam się udało naprawdę nastraszyć Kaczyńskiego i służących im bandytów? Ale nie bylibyśmy Polakami, gdybyśmy potrafili coś w zgodzie doprowadzić do końca.
Awantura, o jakieś faktury, która stała się iskrą wywołującą pożar, faktury zupełnie w dniu dzisiejszym już nie istotne, spowodowała podział Kodu na dwie zasadnicze frakcje. Łączy te dwie grupy jedna zasadnicza rzecz. Wszyscy traktują Mateusza Kijowskiego, jak Chrystusa. Z czego jedni stracili do niego zaufanie, kiedy się dowiedzieli, że Mesjasz musi jeść, pić, płacić za hotele, kupować bilet na pociąg i płacić rachunki, jak każdy normalny śmiertelnik. Druga frakcja stoi murem za tym, że ich wódz jednak żywi się wyłącznie energia słoneczną. Uważam, że cała ta kampania wyborcza w KODzie prowadzona jest w niewłaściwym momencie. Wiem, że żaden tak duży organizm nie może funkcjonować, bez przewodnika. Ale przecież KOD ma twórcę i przewodniczącego. A jeśli już koniecznie chciano mieć kogoś z wyboru, to trzeba było wybrać kogoś na np. rok. Przeprowadzić szybkie wybory bez kampanii. Jestem przekonana, że każdy członek KODu dobrze wie, na kogo oddałaby głos. Czyja wizja walki jest mu najbliższa. Tymczasem wywołano zupełnie niepotrzebną wewnętrzna walkę i KOD zawiódł w najważniejszym momencie. Wielu ludzi zrezygnowało z uczestnictwa w protestach pod Sejmem, widząc ten chaos w KODzie. I niestety, w stosunku do całego społeczeństwa, te dwa tysiące manifestujących w środę, to jest naprawdę garstka. A przecież Pan Kijowski pokazał, że potrafi zmobilizować sto tysięcy obywateli i więcej. Gdyby tak wiele osób przyjechało do Warszawy, dziś moglibyśmy może być w zupełnie innej sytuacji. A tymczasem zostaliśmy tylko Muppet showem, obiektem pogardy i drwiny, zwycięskiego PISu.
Młody Ruch Społeczny popełnia wiele błędów. Gdyby to byłą inna chwila, nie mieli byśmy o to pretensji. Ale wiele osób, członków KODu niestety, nie rozumie zupełnie istoty tej walki. Mało tego, zaspokaja swoje prymitywne ambicje zasłaniając się twarzą KODu. Od początku w tej organizacji jest kilku wybijających się wichrzycieli, ludzi, którzy nie potrafią odpuścić dla wyższego dobra. Drążą, szukają wewnętrznych wrogów, szkodzą całemu ruchowi czyniąc te konflikty nieco groteskowymi. I w żadnym wypadku nie mam tu na myśli członków zarządu. Bardzo się zresztą dziwię, że zarząd KODu nie wychwycił tych osób i zwyczajnie im nie podziękował. Niestety, zdarzają się coraz częściej przypadki, że uczciwi działacze rezygnują z pracy na rzecz ruchu z powodu działalności tych osób. Nie dostrzegają, że powodem wewnętrznej wojny nie są żadne faktury, ani osoby, które je ujawniły ( moim zdaniem ktoś to zrobił na prośbę partii rządzącej). To te nadgorliwe osoby rozdmuchały konflikt do niebotycznych rozmiarów. Bo dla nich nie ważny jest powód, ale konflikt, kiedy one mogą się wykazać jakąś chorobliwą lojalnością. A jak wiemy, nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu.
KOD zawiódł. Nie potrafił się zmobilizować w krytycznym momencie. Odwrócił losy wydarzenia, które mogło okazać się przełomowe.
Piszę znów za dużo. Ale skoro już opadły emocje można dokonać jakiejś analizy. Oczywiście każdy to może widzieć inaczej.
Mam nadzieję, że opozycja nie przestanie z nami, Polakami rozmawiać. Było nam miło być z Wami, politykami, przez te 27 dni. Były to dni nadziei. I chociaż nie zakończyły się całkowitym zwycięstwem, udowodniliście, że można powiedzieć NIE! Takich polityków chcemy widzieć, i na takich chcemy głosować. Ale musicie się nam pokazać, pozwolić się poznać. Póki co, to co piękne się skończyło. Ale nie myślcie, że mamy jakiś żal, że odczuwamy zawód. To nie żal, to tylko smutek.
A jeśli chodzi o LOT NAD KUKUŁCZYM GNIAZDEM, to proszę zauważyć, że jeśli się próbuje, to w końcu rozbija się szybę, niszczy kraty i wychodzi na zewnątrz, gdzie uśmiecha się do nas wolność. A więc nigdy nie wolno odpuszczać i rezygnować. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

I po co kochać ten kraj? ( Tekst z dnia 21 maja 2019)

Słuchanie informacji w środkach masowego przekazu, śledzenie mediów społecznościowych i czytanie gazet, może prowadzić człowieka do ...