wtorek, 12 grudnia 2017

Tragikomedia polska. (Tekst z dnia 11 czerwca 2017 roku. )

  
Zawsze uważałam gatunek filmowy określany jako tragikomedie, za coś zupełnie kuriozalnego, sprzecznego z naturą. Bo jeśli coś jest autentycznie tragiczne, nie może być jednocześnie komedią. Ale człowiek całe życie się uczy i tak oto nastała Polska Kaczyńskiego...
Jeszcze w życiu nie widziałam, by coś było równie tragiczne, co komiczne.
Dziś rano, jeszcze raz z uwagą obejrzałam transmisję z wczorajszej miesięcznicy i powiem WAM, rozbolał mnie żołądek. Ja, jak wiele osób mam nerwy w żołądku. Każdy większy stres kończy się skurczami tego narządu. Bo niby wszystko wczoraj było normalnie. Znane twarze po jednej stronie kordonu policji, ciągle te same, a i po drugiej, też znane twarze z różami. Ale my z każdym miesiącem zaostrzamy protesty, na co władza reaguje zaostrzaniem represji. Bo tu nie ma innej drogi. Kiedy wzburzony obywatel staje oko w oko z policją, która bałwochwalczo służy władzy, scenariusz jest tylko jeden i my go już kilka razy w Polsce mieliśmy.
Oglądałam więc ten film z wczorajszego protestu, oglądałam i nagle, jakby czas się zatrzymał pod koniec ubiegłego stulecia. Nie mogłam tego słuchać, bo może w latach osiemdziesiątych byłam za młoda i za głupia by się angażować w polityczną walkę, ale pamiętam suki policyjne z głośnikami ogłaszające złowieszczym głosem, żeby się rozejść, bo będą ZMUSZENI usunąć ludzi siłą. I tu właśnie rozbolał mnie żołądek. Przypomniałam sobie, jak przemykaliśmy bocznymi ulicami idąc ze szkoły, bo na głównych ulicach ludzie protestowali, a kordony policji w hełmach, bijąc pałami w wielkie tarcze, próbowały zmusić protestujących do odwrotu. Omijaliśmy te miejsca, bo można było dostać regularny wpierdol za to tylko, że się poszło popatrzeć. I te policyjne suki z głośnikami na dachach, z których dobiegał głos ukrytego tchórzliwego milicjanta...
A teraz kurwa to samo się dzieje, dokładnie to samo?
I to jest element tragiczny, budzący złe wspomnienia, ale zaraz za chwile film lekko przeszedł w wątek komediowy. Nie, nie było śmieszne aresztowania Władysława Frasyniuka wraz z innymi znakomitymi protestującymi. To też było momentem tragicznym. Prawdziwa zabawa zaczęła się dopiero wtedy, kiedy pan policjant zaczął Pana Frasyniuka legitymować...
Ja wiem, że pan władza był stosunkowo młodym człowiekiem i może Błaszczak go inwigiluje, by tylko poprawnej politycznie telewizji słuchał i czytał gazety wyłącznie dla prawdziwych Polaków. Ale jeśli ktoś się pyta Władka Frasyniuka o nazwisko, to go odsyłam do podręczników historii, ale tych prawdziwych, albo do wujka Google. Pytanie takiego człowieka o nazwisko, jest obraźliwe zarówno dla niego, jak i dla pytającego.
Ja zapraszam na kolejne miesięcznice ( chociaż przepraszam organizatorów, że się rządzę), zapraszam Prezydenta Wałęsę, znanych dziennikarzy, aktorów, polityków, i byłych opozycjonistów. Chciałabym, bardzo bym chciała zobaczyć, jak jakiś szczurek Błaszczaka aresztuje Pana Wałęsę i pyta go o nazwisko. Jak się bawić, to tak już do końca.
Ale skoro już mówimy o obecnych i nieobecnych na protestach przeciw miesięcznicom, zastanawia mnie i chciałabym zapytać:
Dlaczego np. par redaktor Lis, Monika Olejnik, nasi wybitni aktorzy tak chętnie popierający marsze KODu, tutaj są wielkimi nieobecnymi? Dlaczego opozycja nie przyłączy się do protestujących?
Panie i Panowie: Naprawdę wierzycie w tę historyjkę Kaczyńskiego, że on to wszystko robi z żałoby po bracie, że miesięcznica to wydarzenie mające charakter religijny? Pokażcie raz w życiu jaja! Nie bójcie się urazić uczuć religijnych Polaków, bo to jest więc polityczny i tylko polityczny! I bardzo liczę, Panowie i Panie z Nowoczesnej, z Platformy, z PSLu i innych mniejszych partii, że WAS tam w końcu zobaczę!!!!
To tam zarobicie najwięcej naszych głosów, tam, gdzie się dyplomacja kończy, a zaczyna prawdziwe życie.
ODWAGA !!!!! JEST DZISIAJ NAJWAŻNIEJSZYM PROGRAMEM POLITYCZNYCM. TCHÓRZÓW I LAWIRANTOM JUŻ DZIĘKUJEMY! I NIECH TAK BĘDZIE, KURWA, AMEN!
I jeszcze jedna taka prośba, która, mam nadzieje dotrze do właściwych osób. Wiemy, że PIS podzielił rodziny smoleńskie bardzo boleśnie. Tragedia, która je złączyła, została brutalnie wykorzystana, by tę więź rozedrzeć. Obrzydliwym jest, że dla politycznego celu, część rodzin trwających przy PISie zwróciła się z apelem do Obywateli RP. o zaprzestanie protestów podczas miesięcznic. Nie powinniśmy dopuszczać, by był to jedyny głos smoleńskich rodzin. Przecież jest jeszcze druga połowa, która odeszła w cień i nie uczestniczy w tym politycznym tańcu na grobach. Właściwie, walczymy także w ich imieniu, by w końcu dano spokój zmarłym i pozwolono spokojnie zakończyć żałobę.
Drodzy Państwo, którzy straciliście bliskich w smoleńsku. Wiem, że nie chcecie już uczestniczyć w tych przepychankach, że jest to bolesne i trudne. Tym bardziej, że żyjący w amoku nienawiści Kaczyński, nie pozwala WAM normalnie żyć. Ale myślę, że w tym wypadku powinniście się odezwać i odciąć od apelu wystosowanego przez tamte smoleńskie rodziny związane z PISem. Ludzie mają prawo wiedzieć, że Kaczyński nie jest przedstawicielem WAS wszystkich. Myślę, że powinniście wystosować apel do PISu, by zaprzestali miesięcznic. Nie pozwólcie, by ludzie WAS i WASZYCH BLISKICH kojarzyli z tymi politycznymi zboczeńcami.

I jeszcze jeden element, który jest dla mnie, z miesiąca na miesiąc, śmieszniejszy i bardziej wulgarny. Dziś w kawie na ławę, Brudziński powiedział, że każdemu wolno się modlić na ulicy i że zaraz wtargniemy do kościoła i tam będziemy protestować. Ależ nie panie, kurwa, marszałku! Do kościoła nie wtargniemy, bo kościół jest od tego, by się w nim modlić, tak jak łózko jest od tego, by w nim seks uprawiać. Jedno i drugie jest czynnością na tyle intymną i osobista, że się jej nie powinno robić na ulicy! Chociaż po osiemdziesiątej którejś, miesięcznicy, chyba wolałabym, by się ktoś w mojej obecności pierdolił, niż by Kaczyński się modlił.
Ja, jak wiecie jestem zatwardziałym kinomanem, ale zapewne każdy Polak, chociaż raz w życiu widziała komedie pt: CK Dezerterzy. Akcja, jak wiemy, częściowo dzieje się na ulicy, częściowo w koszarach, a częściowo w burdelu. I w tym filmie jest taka niezwykle śmieszna scena. Pewien starszy pan, który chyba w tym burdelu mieszka lub permanentnie przebywa, ma wyraźne kłopoty z erekcją, a więc większość dnia spędza w salonie oglądając na wpół nagie panienki, bo chciałby chociaż raz jeszcze poczuć się jak młodzieniec i się z kobitką zabawić. Jest wyraźnie sfrustrowany, że ma tyle dobra na wyciągniecie reki, a nie może sobie dogodzić. I raz na jakiś czas, dziadek się ożywia, bo widocznie jego organizm zaczyna się pobudzać i czuje, że nadchodzi właściwy moment, by spełnić swoje marzenie. Ale ponieważ scena odbywa się w głównym salonie, a pokoje prostytutek są na pięterku, więc dziadek zrywa się nagle, ciągnie za rękę pierwszą lepszą dziewczynę i pędzi na górę, by zdążyć. Niestety, w połowie drogi moment mija, wszystko z powrotem zwisa i dziadek zawiedziony wraca na swoje miejsce.
Możecie uznać, że mam jakieś brzydkie myśli i skojarzenia. Ale wybaczcie: Od pewnego czasu, kiedy widzę Kaczyńskiego włażącego na stołek i opowiadającego, że on znowu będzie dochodził... to od razu widzę tego dziadka. A Kaczyński staje, zaciska pięści, jakby się bardzo starał, by tym razem mu się udało i opowiada nam, że już, już, za chwile, że zaraz już dojdzie... a potem się rozluźnia i złazi ze stołka. A wszyscy zawiedzeni wzdychają, prezes znów nie doszedł!...do prawdy oczywiście.
Przykro mi, nie powinnam się wyśmiewać, bo prezes nie jest już młody, a trenować nie miał okazji, więc i problemy z tak zwaną hydrauliką mogą się w tym wieku pojawić. Ale, kurwa, żeby siedem lat dochodzić...I końca nie widać! Może, zróbmy dobry uczynek dla naczelnego wodza i zamówmy mu jedną, a może nawet dwie, piękne, młode i chętne do spełnienia patriotycznego obowiązku dziewczyny. Niech pan prezes w końcu dojdzie!!!! Może się okazać, że nagle zmieni w całkiem miłego staruszka???? Może mu się nagle zacznie ten świat podobać takim, jaki jest, bez władzy, bez zemsty, bez publicznych orgazmów na stołku, bo to już jest niesmaczne. To nawet moje uczucia religijne obraża, chociaż nie jestem wierząca. To jakiś nierozpoznany jeszcze typ zboczenia...Comiesięczny, uliczny seks z krzyżem.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kręta droga z czarnej dupy. ( Tekst z dnia 19 marca 2019 roku.)

Od dawna nie rozumiem mojego kraju. Nie rozumiem polityków i obywateli. Ale tak naprawdę, jak wszyscy ulegam manipulacji i poddaje się ogó...